czwartek, 19 lipca 2012

Imagin z Zayn'em

W drodze do mojej starej kamienicy ludzie wytykali mnie palcami i się śmiali, bądź patrzyli z pogardą, ale miałam to gdzieś. Wszystko miałam gdzieś. Teraz myślałam tylko o tym, co będzie.

Wróćiłam do mojego starego mieszkania, w którym nadal stały meble i różne pamiątki rodzinne. Wszystko było pokryte kurzem. Czego miałam się spodziewać, przecież nie było mnie tam od dłuższego czasu. Weszłam do swojej sypialni i spowrotem zaczęłam płakać, bo na stoliku obok łóżka znajdowało się zdjęcie moje i Zayn'a, podczas naszych pierwszych wakacji. Wtedy wszystko było inaczej. Nie musiałam udawać, nie przejmowaliśmy się opiniami innych. A teraz, musiałam zniknąć dla dobra zespołu i, co najważniejsze, ukochanego.

Włączyłam komputer i zarezerwowałam najbliższy lot do Nowego Jorku. Wiem, że to głupie, ale chciałam zniknąć z jego życia, chciałam żeby zapomniał, żebym ja zapomniałam. Spakowałam najważniejsze przedmioty w kartony i tak mi zleciał czas do wieczora. Wsiadłam do pierwszej napotkanej taksówki i pojechałam do domu Zayn'a. Wiedziałam że go nie będzie, bo dzisiaj mieli jakąś ważną galę.

Tam wyciągnęłam swoją wielką walizke z pod łóżka i spakowałam swoje rzeczy. Jak najszybciej ulotniłam się z mieszkania, żeby nie zmienić decyzji. Wróciłam do domu, wzięłam długą kąpiel, nastawiłam budzik na piątą rano i zasnęłam.

Następnego ranka obudził mnie budzik. Szybko ubrałąm uszykowane wcześniej rzeczy, zabrałam walizke i torbe i ruszyłam na lotnisko. Po odprawie, siedząc w samolocie na swoim miejscu i czekając na odlot, odważyłam się zerknąć do telefonu. Miałam setki nieodebranych połączeń i wiadomości od chłopaków, a w szczególności od mulata. Spodziewałam się tego. Napisałam krótkie "Przepraszam, musiałam. Zapomnij o mnie." i wysłałam do niego, po czym wyciągnęłam karte SIM z komórki i złamałam ją na pół. Na jej miejsce wskoczyła nowa, którą kupiłam przed wylotem. Skasowałam wszystkie nasze wspólne zdjęcia, wiadomości i każdą inną rzecz, która mi go przypominała.

Resztę podróży przespałam. Dopiero obudziła mnie stewardessa, informując że lądujemy. Z samolotu wyszłam jako pierwsza i wybrałam się do hotelu, znajdującego się na Manhattanie. Zameldowałam się, zostawiłam rzeczy w apartamiencie i wybrałam się na spacer. Przy okazji znalazłam sobie mieszkanie, które znajdowało się niedaleko mojego nowego miejsca pracy, czyli baru, gdzie czułam się na miejscu, jak narazie. W drodze powrotnej do hotelu wstąpiłaś do sklepu, żeby kupić test ciążowy. Tak, spodziewałam się najgorszego i moje obawy się spełniły. Byłam w ciąży, a ojcem był Malik, ale nigdy się o tym nie dowie.

*Pięć lat później*

Przez te lata strasznie się zmeiniłam, jakby o 180 stopni. Musiałam dojrzeć do roli matki, stać się wzorem to naśladowania. Przestałam dużo pić, jak już to tylko okazyjnie, nie paliłam, nie chodziłam na imprezy, nie przeklinałam i nie byłam wyzywająca. Ale jedno się nie zmieniło. Nadal kochałam Zayn'a, a on mnie. Praktycznie na każdym wywiadzie, koncercie, gali i innych imprezach prosił, żebym wróciła. Cały czas mnie szukał, choć minęło tyle lat, on nie stracił nadziei.

Dzisiaj wypadały urodziny mojej, od dzisiaj, pięcioletniej córeczki, Megan. Z tej okazji wzięłam dzień wolnego i postanowiłam zrobić niespodzankę. Mała od dłuższego czasu często się pytała o swojego ojca, kiedy go pozna i gdzie jest, a ja zawsze mówiłam że już niedługo. Żeby zrobić jej przyjemność, zamówiłam dwa bilety do Bradford. Tak, miałam zamiar ich ze sobą poznać. Wiedziałam że siedzi u rodziny, ze względu że niedawno skończyła się trasa koncertowa, podczas której, nawiasem mówiąc, odwiedził Nowy Jork i wtedy tylko się modliłam żeby na niego nie wpaść.

O dwunastej zabrałam Meg na lotnisko i za pół godziny byłyśmy już w przestworzach. Moja córeczka była zapatrzona na chmury za oknem i praktycznie skakała, gdy powiedziałam jej że lecimy do taty. On nic o tym nie wiedział. To była niespodzianka, ale nie byłam pewna czy dobra. Mniejsza z tym.

Po około siedmiu godzinach wylądowaliśmy w Bradford. Zabrałam nasze torby i pojechałyśmy taksówką pod jego dom. Na miejscu byłam lekko zestresowana, ale nie mogłam się wycofać, ze względu na Megan. Niepewnie zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Otworzyła mi kobieta, o miłym wyrazie twarzy, domyśliłam się że to musi być jego matka, bo nigdy nie poznałąm jego rodziny.

-Dzień dobry, w czym mogę pomóc?-spytała zerkając to na mnie, to na małą

-Szukamy Zayn'a Malik'a. Jest tutaj?

-Oczywiście, zaraz go zawołam.-i zniknęła za drzwiami, krzycząc jego imie

Gdy po schodach schodził Zayn, Meg wyrwała się z mojego uścisku i podbiegła do niego, po czym przyczepiła się do jego nogi.

-Tata!!-krzyczała, a on był nieco zdezorientowany

Gdy w końcu odczepił ją do siebie, a ona do mnie podbiegła, spojrzał w stronę drzwi, gdzie stałam ja. Nie ruszyłam się ani o milimetr dokąd tam przyszłam. Teraz tylko wzięłam córeczkę na ręce. Rozpoznał mnie.

-(Twoje imie)? To ty?-podbiegł w moją stronę, a ja się cofnęłam o krok

-Tak, to ja. Poznaj Megan, swoją córkę. Meg, to jest twój tatuś.-zwróciłam się do małej

Nadal nie rozumiejąc co się dzieje, mulat zabrał nasze torby i zaprosił nas do środka. Przez resztę dnia Megan nie opuszczała go na krok. Bardzo go polubiła, ze wzajemnością. Cały czas razem się bawili, a ja przyglądałam się wszystkiemu z boku, szczęśliwa.

Gdy w końcu udało mi się ją uśpić, z małą pomocą Zayn'a, któy zaśpiewał jej kołysanke, mogłam z nim porozmawiać i wszystko wyjaśnić. Słuchał tej historii i nie mógł w to uwierzyć.

-Jak mogłaś to zrobić? Nawet nie wiesz jak za tobą tęskniłem. Cały czas cię szukałem, nawet byłem w Nowym Jorku, ale ty mnie wtedy unikałaś. Nie mogłem się z tobą skontaktować, a teraz siedzisz tu ze mną, a nasza córeczka, o której nie miałam pojęcia, śpi teraz w pokoju obok. Czemu?

-Wiem że mnie szukałeś i tęskniłeś, ja za tobą też. Robiłam to dla dobra twojej kariery. Nadal cię kocham, ale przyleciałam tu tylko ze względu na małą. Chciałam żeby poznała ojca i wiedziała że jest dobrym człowiekiem i ją kocha.

-Jak mógłbym was nie kochać? Obydwóch? Jesteście częścią mojego życia i musisz wiedzieć, że teraz nie pozwolę ci tak zniknąć.

-Wiem. Już nie chcę uciekać i się chować przed tobą. Poza tym Megan nie wybaczyłaby mi tego. Jest dla mnie najważniejsza, gdy jest szczęśliwa, ja też jestem. Gdy jest smutna, ja też. Dla nije się zmieniłam, przecież muszę być wzorem. Nie mogę być taka, jak pięć lat temu.

Podeszłam do okna i zaczęłam patrzeć w niebo. Po chwili poczułam jak czyjeś ręce oplatają mnie w pasie. Uderzył mnie zapach perfumów, które przypomniały mi dawne czasy. Teraz zaczęłam sobie uświadamiać, jak bardzo tęskniłam.

-Wróć do mnie.-szepnął mi do ucha- Też już jestem inny. Nie obchodzą mnie już opinie innych, bo to przez nie straciłem ciebie. Byłem kompletnym idiotą stawiając karierę nad miłością. Kocham cię. Daj mi szanse......

Malik dalej by ciągnął swój monolog, gdybym mu nie przerwała, całując go. Odwzajemnił pocałunek, w którym się zatraciliśmy. Czułam się jak wtedy, gdy byliśmy młodzi. Liczyła się tylko ta chwila.

Oderwaliśmy się w końcu od siebie, gdy brakowało mi tchu. Położyliśmy się na łóżku, a ja wtuliłam się w jego bok.

-Wyjedź z nami do Nowego Jorku.-poprosiłam-Zacznij nowe życie, z córeczką i ze mną. Poleć z nami chociaż na jakiś czas, później coś wymyślimy.

-Zbyt długo nie miałem ciebie przy sobie, żeby się nie zgodzić. A tak wogóle, czemu Megan?

-Zawsze mówiłeś, że ideałem kobiety jest Megan Fox.

-Myliłem się.-podniosłam głowę, żeby na niego spojrzeć-Ty jesteś moim ideałem. Kocham cię.

Pocałował mnie czule, żebym nie mogła zaprotestować.






To jest mój imagin na konkurs na facebook'u. Macie linka do pierwszej części https://www.facebook.com/photo.php?fbid=463818180314232&set=a.409189542443763.110056.409144069114977&type=3&theater
Myślicie że mam jakąkolwiek szanse? Według mnie to niezbyt wielką, ale trzeba próbować. A jak wy myślicie? Liczę na szczerą odpowiedź.

2 komentarze:

  1. mi się bardzo podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem masz szansę ;))
    Przeczytałam 1 i 2 część :P
    Obydwie bardzo mi się podobają :D
    Nie można tracić nadzieji ;]]

    OdpowiedzUsuń