-Es, wstawaj bo się spóźnimy!-jęczałam, szturchając ją
-Jeszcze 10 minut. Twój kochaś to przeżyje.-nie mówiłam że się umówiłam, ale to żadna zagadka, dlaczego się spieszyłam
Zrzuciłam ją z łóżka, ale to nic nie pomogło. Wpadłam na genialny pomysł. Podeszłam do ściany i ściągnęłam jeden z plakatów One Direction.
-Nie będzie ci przeszkadzać, gdy rozedre twojego blondynka na pół?-zadziałało
Momentalnie otworzyła oczy i znalazła się tuż obok mnie, jakby się teleportowała. Zabrała mi plakat i przytuliła go, a na mnie spojrzała morderczym wzrokiem.
-Wiedźma.-syknęła, a ja się ukłoniłam-Mój biedny Niall. Co ta podła kobieta chciała ci zrobić?-gadała do zdjęcia. Czasami było z nią gorzej niż ze mną.
-Nie rusza mnie to, więc zbieraj się. Przypominam, że umówiłam się na 10 minut temu, bo później muszę się szykować na koncert.
-Na który mnie nie zabierasz.-zrobiła minę zbitego psa
-Mój chłopak, moja randka i nie chcę przyzwoitki. Poza tym, wy też się gdzieś wybieracie, więc nie jęcz.
Czekałam, aż Estera się uszykuje, gdy usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Do pokoju wszedł Zayn.
-Czego nie rozumiesz w "spotkajmy się za godzine"?-powiedział, gdy już mnie pocałował na powitanie
-Estery się pytaj. A tak wogóle skąd wziąłeś klucze? Nie przypominam sobie, żebym ci je dawała.
-Ty masz do naszego domu klucze, to ja mam do waszego. Kiedyś tam sobie dorobiłem. A teraz odwróć się.
Czekałam, aż powie po co, ale nie miał zamiaru nic mówić. Widząc że się nie ruszam, złapał mnie w pasie i okręcił, po czym zaczął coś kombinować za mną i nie pozwolił mi zerknąć co. Gdy już skończył nareszcie mogłam spojrzeć. Na mojej szyi znajdował się naszyjnik, wewnątrz którego było nasze wspólne zdjęcie, a po drugiej stronie napis "Zannie Forever"
-Zawsze o takim marzyłam. Dziękuje.-przytuliłam go i pocałowałam. Tą piękną scenke przerwała moja przyjaciółka.
-Ruszcie się, bo się spóźnimy.
W szkole musieliśmy jeszcze zrobić próbe i wszystko przygotować, więc ceremonia skończyła się dopiero po 18. Zabraliśmy świadectwa i zaczęłam ciągnąć Zayn'a do domu.
-No szybciej.-jęczałam
-Zdążymy, mamy jesze półtorej godziny do koncertu.
Specjalnie się ze mną droczył, bo wiedział że My Chemical Romance to dla mnie świętość.
-To może mały zakład.-zaproponowałam
Mulat się zatrzymał i czekał na dalszą część. Kochał zakłady, szczególnie ze mną.
-Słucham.
-Ścigamy się do twojego pokoju. Jeśli wygram, to przez tydzień robisz mi śniadanie i nosisz na rękach, albo na plecach.
-Stoi. Jeśli ja wygram, co jest pewne, to nie prześpisz już żadnej nocy do końca tygodnia, zaczynając od dzisiejszej.
Sciągnęłam szpilki i pocałowałam go, na przypieczętowanie zakładu. Zaczęliśmy biec dwoma róznymi drogami. Na miejscu byłam po paru minutach, bo szłam. Nie spieszyłam się, bo wcześniej zwędziłam mu klucze od domu, a nikogo tam nie było. Z uśmiechem weszłam do pokoju, ale po chwili rozdziawiłam usta. W chwili, gdy ja wchodziłąm drzwiami, on przeskakiwał przez parapet. Tego się nie spodziewałam.
-Co taka zdziwiona? Ja nigdy nie przegrywam.-powiedział
Podszedł do mnie i zamknął mi usta, ze śmiechem. Z wściekłości rzuciłam butami w ściane i usiadłam w otwartym oknie. Odetchnęłam, uspokoiłam się i zaczęłam trzeźwo myśleć.
-Jest remis.-przerwałam ciszę-Do pokoju weszliśmy równo, więc będzie kompromis. Przez następne 3 dni będziemy wywiązywać się z zakładu.
-Mogę zaprotestować?
-Nie.
-W takim razie to świetny pomysł.
Wiedziałam że mu się nie spodoba, bo według jego toku myślenia 3 dni to za mało. Zaczęliśmy się szykować na wieczór. Koncert był niesamowity, bawiłam się jak nigdy dotąd. Kilkaset razy dziękowałam Malik'owi za ten koncert, bo wiedziałam że on tego nie słuchał dopóki nie poznał mnie. Chciałam mu jeszcze raz podziękować, ale kazał mi się zamknąć.
-Jeszcze raz to powiedz, a rzucę cie na pożarcie tłumowi. Cieszę się że ci się podoba pierwsza randka, ale mam nadzieje że na następnych nie będziesz tak gadała.
Bawiliśmy się do końca. Podczas powrotu do domu Zayn musiał mnie nieść, żeby wywiązać się z zakładu. Na miejscu ja też musiałam się z niego wywiązać i, choć byłam zmęczona, wogóle mi to nie przeszkadzało.
Podoba się? Jak narazie pozstaram się dodawać coś praktycznie codziennie.
Pewnie, że się podoba. :)
OdpowiedzUsuńNo genialny :D
OdpowiedzUsuń