wtorek, 31 lipca 2012

22

*oczami Anne*
Miejsce wyglądało jak ośrodek dla obłąkanych, którym było według mnie. Ludzei gadali sami do siebie, wyglądali jak duchy i tak się zachowywali. Naprawdę jest ze mną aż tak źle?
Wiedziałam że to nie jest typowy odwyk, bo tam bym nie pasowała. Zachowywałam się jak ci wszyscy ludzie, co mnie dobijało. Pewnym siebie krokiem szłam wzdłuż korytarza, szukając swojego pokoju.243, 244, 245....Jest 250.
Weszłam do środka i rzuciłam otrbe na łóżko, a zaraz potem zrobiłam to samo ze sobą. Dopiero po chwili zauważyłam ze jakaś dziewczyna mi się przygląda. Nie znoszę takiego zachowania.
-Co się tak gapisz?-warknęłam-Wiem, że to zoo, ale ja nie jestem atrakcją.
Dziewczyna odgarnęła swoje czarne włosy z twarzy i przeniosła się na krzesło stojące naprzeciwko mnie.
-Nareszcie ktoś normalny. Jestem Blaze.
-Anne. Jak to trafiłaś?
-Mogę się założyć że uznasz mnie za głupią, ale trudno. Wyglądem przypominam metalówę, którą kiedyś byłam. Później coś się we mnie przestawiło i zaczęłam słuchać One Direction. Ukrywałam to, bo wielka siara, ale i tak każdy się dowiedział. Znajomi mnie wyśmiali, chłopak rzucił i popadłam w depresje. Rodzice mnie wywieźli tu jakiś miesiąc temu. A twoja historia?
-Można powiedzieć że też przez One Direction.-odpowiedziałam wymijająco, a ona dalej się nie dopytywała

Okazało się, że mamy mnóstwo wspólnuch tematów. Cały wolny czas spędzałyśmy razem, byłyśmy ja siostry. Lubiła mówić o 1D, ale widząc że dla mnie to drażliwy temat, starała się mózić jak najmniej. Nie powiedziałam jej o mojej znajomości z jej ulubionym zespołem. Po prostu nie chciałam.
Na terapiach grupowych jako jedyna siedziałam cicho. Nie potrafiłam się żalić ze swoich problemów przed 30 osobami. Żeby skłonić mnie do gadania, wysłano mnie na sesje indywidualne z Michelle. Tam byłam rozmowna, bo to była jedyna normalna osoba w ośrodku, która nie traktowała nas jak psychicznych.
Widząc moją poprawę, chcieli mnie wypuścić po miesiącu, ale się nie zgodziłam. Wolałam siedzieć tam, niż widzieć Zayn'a. Wolałam wrócić przed samymi studiami, żeby nie popaść w depresje, znowu.

Spakowałam ostatnie rzeczy i czekałam, aż po mnie przyjadą. Spojrzałam w lustro i zobaczyłam dziewczynę, ale juz nie tą samą co 2 miesiące temu. Tamta przypominała zombie i życie z niej uszło. Teraz było lepiej. Na rękach zostały tylko ledwo widoczne blizny po cięciach, częściowo ukryte pod tatuażem, który zrobiłam podczas jednodniowej wycieczki do miasta. W oczach pojawił się dawny błysk, usta były wygięte w delikatnym uśmiechu, lekki makijaż i kochany, wyróżniający się strój.
Zeszłam z Blaze na dół, bo zaraz miał się zjawić nasz transport. Nie myliłam się. Ledwo usiadłyśmy na dole i pojawił się Liam z Harry'm. Ten pierwszy wziął mnie w ramiona i zaczął kręcić dookoła, a loczek zaraz po nim. Blaze nie wiedziała co powiedzieć i patrzyła na te scenke jak zaczarowana.
-Hej, piękna.-przywitał się Li-Wyglądasz bosko.
-Dzięki. Wy też, bo nie musicie pilnować już histeryczki w mojej osobie.
-A pzredstawisz nam swoją towarzyszkę?-wtrącił się Hazza
-Jestem Blaze.-w końcu wykrztusiła-A was znam, więc nie musicie się przedstawiać.
Wpakowaliśmy się do auta i pojechaliśmy do domu i przyjaciół, za którymi tak tęskniłam. Po drodze zostawiliśmy Blaze, która nawiązała bliższy kontakt z Liam'em.
W mieszkaniu czekała na mnie pozostała 4 ukochanych osób, wraz z tortem czekoladowym na powitanie. Przez cały czas mnie ściskali i mówili jak bardzo tęsknili. Każdy miał dobry humor, ale mój w końcu trzeba było popsuć.......



Jak myślicie, co będzie dalej?Nie miałam pomysłu an te miesiące, więc od razu doleciałam aż tu.
Mam do was dwie prośby:
1. Jeśli to nie problem, polecajcie mój blog innym. Bardzo mi na tym zależy.
2. Chcę sprawdzić jak bardzo wam zależy na moim pisaniu. Następny post dodam dopiero, gdy zobaczę co najmniej pięć komentarzy po tym. Jeśli się uda, ta zasada zostanie.
Mam napisanego imagina z Liam'em. Chcecie? Jak wam się spodoba, może napiszę drugą część.

niedziela, 29 lipca 2012

21

Każdy kolejny dzień wyglądał podobnie. Anne codziennie obiecała, że z tym skończy, ale wieczorem zawsze kończyła w ten sam sposób jak za pierwszym razem. Liam, Louis i Harry opiekowali się nią w nocy, żebym mogła odpocząć i mieć trochę czasu dla Niall'a. Każdą noc spędziliśmy sami w ich domu, bo Zayn chodził do Annie, gdy ta spała, bo w innym wypadku wpadała w histerie na najmniejszą nawet wzmianke o nim.

Było dość wcześnie, a na dodatek sobota. Nie mogłam spać. Leżałam wtulona w bok blondyna, czekając aż się obudzi. Zaczęłam się wiercić i go obudziłam.
-Jak długo nie śpisz, piękna?-spytał, przy okazji całując mnie w czoło
-Niedługo. Wiesz, że dzisiaj musimy zawieść An do kliniki? Nikt nie będzie wiedział gdzie jest i co z nią.
-Wiem, ale nie mówmy o tym więcej. Inaczej zmienisz zdanie.
Usiadł, a mnie posadził sobie na kolanach i zaczął rozczesywać palcami moje włosy. Jakie to fajne uczucie, gdy moje czarne loki opadają mi na ramiona. Na dodatek Niall jeździł opuszkami palców po moich plecach, a przez to, że miałam okropne łaskotki, cały czas się śmiałam. Ale zaczęłam się już przyzwyczajać i, przynajmniej, nie rzucałam się tak jak kiedyś. Jeszcze chwilę tak posiedzieliśmy i musieliśmy się szykować. Szybko się ubrałam i zbiegłam na dół, żeby zrobić śniadanie.
Przy stole w kuchni siedział Zayn z Harry'm. Oboje zmęczeni i smutni, ale już na pierwszy rzut oka było widać kto cierpi najbardziej.
-Hej chłopcy.-dałam każdemu buziaka w policzek-Jak wasza zmiana?
-Lepiej.-zaczął loczek-Nie brała, ale się pocięła. Skąd ona bierze to wszystko, skoro my zabieramy?
-I jeszcze te sny.-odezwał się mulat-Cały czas krzyczy moje imie, ale nie mogę jej obudzić i przytulić, bo będzie jeszcze gorzej. Wiesz jakie to uczucie? Nie móc pomóc najważniejszej osobie, tylko patrzeć jak cierpi?
-Przykro mi.
Nie mogłam mu powiedzieć o odwyku. O tym wiedzieliśmy tylko ja, Niall, Louis i Liam, bo na to się zgodziła Annie.
Reszte poranka spędziliśmy w ciszy. Zrobiłam kanapki, które od razu znikły i poszłam do mojego mieszkania. Gdy przyszłam, znalazłam całą trójke w salonie, gdzie zjadali pizze. Moja przyjaciółka leżała z chłopakami, opierając się o Lou'ego. Podeszłam do nich i przytuliłam An. Lekko odwzajemniła uścisk, co było krokiem naprzód, bo unikała kontaktów z ludźmi. Po prostu, jak już, siedziała z nami i na tym koniec. Jakby jej nie było.
-Gotowa?-spytałam
Kiwnęła głową i skierowała się do swojego pokoju, a my za nią. Wzięłam jej torbe i podałam chłopakom, żeby sprawdzili co tam jest. Ja w tym czasie sprawdziłam ją, czy czegoś nie przemyca(dziwnie to brzmi). Znalazłam żyletke w bucie i ostrze od noża w koku.
-To już wszystko.-powiedziała. Uwierzyłam, bo wogóle się odezwała i się rozluźniła.
Łącznie znaleźliśmy 10 przdmiotów, których nie powinno tam być.
Wzięłam torbe i poszłyśmy na dwór. Na zewnątrz czekał już na nas Niall w aucie. Jechaliśmy dość długo, a jedyne co słyszeliśmy to radio. W pewnym momencie zaczęła lecieć piosenka Amy Winehouse-Rehab. Ktoś chyba chciał mnie dobić, a na dodatek Anne zaczęła to śpiewać. Biorąc pod uwagę okoliczności, przez tego songa czułam się jak w jakimś durnym filmie.
Ośrodek znajdował się za Londynem, z dala od cywilizacji. Widząc podrapane mury, zastanawiałam się czy to dobry pomysł ją tu zostawiać, ale nie było już odwrotu. Weszliśmy do środka, żeby załatwić jeszcze parę spraw. Przez ten cały czas przyjaciółka wydawała się nieporuszona tą sytuacją, jakby to był normalny hotel albo coś.
Ciężko było mi się z nią rozstać, ale musiałam. Brama się zamknęła, a ja nadal się w nią wpatrywałam. Dopiero gdy irlandczyk pociągnął mnie za ręke, ruszyłam się z miejsca.
-To tylko 2 miesiące.-pocieszał mnie, widząc moje łzy-Wróci zmieniona, na lepsze. To dla jej dobra. Wszystko się ułoży.




Jest 21 rozdział. Teraz widzę ile już łącznie wszystkiego napisałam, a na dodatek ponad dwa tysiące wejść. Dziękuje;*

sobota, 28 lipca 2012

Louis

Dzisiaj wybierałaś się z przyjaciółką na koncert One Direction. Byłaś bardzo podekscytowana, bo miałyście miejsca w pierwszym rzędzie, a na dodatek bilety VIP. Marzyłyście aby poznać chłopaków.
Na koncercie bawiłyście się jak dzieci, cały czas się śmiałyście i parodiowałyście zespół, aż ktoś cię popchnął i się potknęłaś. Wylądowałaś na barierce, która powstrzymała cię od dalszego lotu, ale za to twoje okulary wylądowały pod samą sceną. Nie mogłaś ich dosięgnąć, ani po nie pójść, bo ochrona nie wierzyła w twoją historie.
Po jakimś czasie nareszcie ktoś ci je podał. Założyłaś okulary na swoje miejsce.
-Dziękuje, same z nimi problemy.
Nic więcej nie powiedziałaś, bo odebrało ci mowę. Przed tobą stał sam Louis Tomlinson. Momentalnie się zatumieniłaś i spóściłaś wzrok.
-Nie ma za co. Chodź za scene, tam jest spokojniej.
Louis pomógł ci przejść przez barierkę, a twoja przyjaciółka została i obiecała, że później się spotkacie. Chłopak zaprowadził cię za scene i powiedział, że możesz wszędzie chodzić, a on cię najwyżej później znajdzie. Chwilę posiedziałaś, patrząc na ich występ, a następnie poszłaś zobaczyć, co jeszcze się tutaj znajduje. Bez problemu znalazłaś garderobe i pokoje chłopaków. Po dłuższym zastanowieniu weszłaś do pokoju Louiego. Był gigantyczny i w miare czysty, czego się nie spodziewałaś. Usiadłaś na kanapie i zobaczyłaś obok siebie laptopa. Nie należałaś do osób, które grzebią w cudzych rzeczach, ale był włączony i nie mogłaś oprzeć się pokusie. Nie grzebałaś w jego prywatnych plikach, tylko włączyłaś jakiś film. Okazał się straszliwie nudny, więc zasnęłaś.
Gdy się obudziłaś, zegar wybił północ. Podniosłaś się i zobaczyłaś Louiego, który spał w fotelu. Po cichu zabrałaś swoje rzeczy i podeszłaś do drzwi. Czułaś się jak Kopciuszek, który ucieka od księcia.
Złapałaś za klamkę, ale nie mogłaś otworzyć drzwi, bo ktoś je zablokował.
-Wybierasz się gdzieś?
-Muszę wracać do domu. Poza tym miałam się spotkać z
- wróciła do domu z Harry'm, więc nie masz się o co martwić, bo zadzwoniła do twoich rodziców i powiedziała, że możesz nie wrócić na noc.
Brunet pociągnął cię za ręke w stronę kanapy. Byłaś zmęczona, ale starałaś się nie zasnąć. Cały czas opowiadaliście sobie rózne historie, dzięki czemu poznawaliście się lepiej. Gdy Louis zaśpiewał ci "More Than This" zasnęłaś. Dobrze wiedział, że jesteś zmęczona.
Obudziłaś się rano, wtulona w chłopaka, któy obejmował cię ramieniem. Na początku myślałaś że to wszystko to jeden wielki sen, a jednak nie. Gdy rozmyślałaś nad tym, Louis się obudził, ale cię nie puścił.
-Dzień dobry, śpiąca królewno.
-Dzień dobry, królewiczu. Możesz mnie już puścić?
-A co, nie podoba się?
-Podoba, ale znamy się jedną noc.
Odsunęłaś się  od niego i wstaliście. Poslziście do Milk Shake City, apotem do twojego domu. Wcale wam się nie spieszyło.
Przed domem mocno go przytuliłaś.
-Zadzwoń do mnie, jak będziesz chciała. Zapisałem ci swój numer.

I tak zrobiłaś. Spotykaliście się bardzo często. Pewnego dnia wybraliście się nad jezioro. Wypłynęliście łódką i zaczęliście wpsominać wasze pierwsze spotkanie. Wtedy Louis powiedział coś, co pamiętesz dotąd.
-Na koncercie powiedziałaś że z okularami masz same problemy. Nieprawda, bo gdyby nie one nie spotkalibyśmy się i nie byłoby nas tutaj. One przynoszą szczęście.
Wtedy po raz pierwszy wyznaliście sobie miłość i pocałowaliście się, a także spędziliście pierwszą noc razem.
Teraz to wszystko wspominacie. Pamiętacie, choć minęło tyle lat. Wasze dzieci i wnuki kochają słuchać tej historii, szczególnie że kończycie za siebie zdania.


Mam nadzieję że wyszedł dobrze. Miał byż z Niall'em, ale wpadłam na to.
Idelane rozwiązanie mojego problemu-brak komentarzy=brak nowego posta. Jak bardzo wam zależy???

czwartek, 26 lipca 2012

20

*oczami Estery*
Siedziałam z Niall'em w jego pokoju. Irlandczyk całował mnie po całym ciele, przez co ogarniały mnie przyjemne dreszcze. Mimo tego, miałam złe przeczucie. Właśnie wybiła północ. Odsunęłam się od chłopaka.
-Niall, ja muszę wracać.-nie był z tego powodu zadowolony-Nie zostawię An samej, nie teraz.
-Dobra, rozumiem. Ale cię odprowadze.
Ubraliśmy się i zeszliśmy na dół. Pożegnałam się z Liam'em, Loui'm i Harry'm. Zayn do tej pory nie wyszedł ze swojej sypialni. To dobrze, bo nie chciałam go widzieć na oczy po tym wszystkim, co zrobił Annie. Ale czułam że coś jest nie tak z tą historyjką. Muszę się dowiedzieć co.
Przez całą drogę do domu byliśmy cicho, ale żadnemu z nas to nie przeszkadzało. Ta cisza mnie ukoiła. Weszliśmy do środka i poprosiłam go, żeby został na noc. Od razu skierował się do kuchni(czy kogoś to dziwi?), a ja przebrałam się w dres i poszłam zobaczyć, co u Annie. Nie zraziła mnie jej wcześniejsza reakcja, bo to przecież ona i musi mieć czas dla siebie, szczególnie teraz.
Otworzyłam drzwi, włączyłam światło i krzyknęłam. Anne leżała na podłodze, spała. Ale to nie był powód mojego przerażenia. Na jej ciele widziałam ciemnoczerwone smugi. Najwięcej wewnętrz ud i ramion, ale na szczęście niezbyt wiele. Było jeszcze gorzej. Obok niej leżał woreczek z wysypanym białym proszkiem-narkotyki.
Pobiegłam do Niall'a. Z moim talentem, wywróciłam się po drodze i to on musiał do mnie przyjść.
-Wszystko dobrze, mała?
Bez żadnej odpowiedzi, wskazałam na pokój przyjaciółki. Pomógł mi wstać i poszedł zobaczyć, co tam jest. Jego reakcja była podobna do mojej, z wyjątkiem krzyku i paniki.
-Fuck. Trzeba dzwonić na pogotowie.-wyciągnął telefon
-Nie!-spojrzał na mnie pytającym wzrokiem-Jeśli po nią przyjadą, to oskarżą ją o posiadanie. Nie ma czystego konta, wsadzą ją. Dzwoń po chłopaków, tylko nie po Zayn'a.
Zrobił, jak kazałam. Wykręcił numer Liam'a. W tym czasie ubrałam buty i bluze i sięgnęłam po klucze od ich domu. W drzwiach minęłam się z chłopakami.
-Dokąd idziesz?-spytał Harry
-Pogadać ze srawcą tego wszystkiego. Zajmijcie się nią, proszę.
Zgodzili się, a ja pobiegłam najszybciej jak potrafiłam. Drzwi nie były zamknięte na klucz, więc nie musiałam wyciągać swoich. Gorzej było z dostaniem się do sypialni mulata.
-Zayn, otwieraj!-zdzierałam gardło i waliłam w drzwi, ale to nic nie dawało-Chodzi o Anne!
Usłyszałam jak idzie w strone wejścia i po chwili wpuścił mnie do środka. Jego oczy były zaczerwienione od płaczu.
-O co chodzi?-po zachowaniu wnioskuje że chciał być sam, ale równocześnie wiedzieć co z Annie.
-Jesteś kompletnym dupkiem. Przez ciebie moja przyjaciółka, a twoja była dziewczyna, pocięła się i wzięła narkotyki.
-Co!?
-To! Nie próbowała się zabić-uspokajałam go-Po prostu to ją mniej bolało niż twoja zdrada.
-Nie zdradziłem jej! Kocham Annie!-mówił prawdę, to było widać w jego oczach
-Powiedzmy że ci wierzę, ale to nie wyjaśnia zdjęcia i tego co napisała Perrie...
-Zmyśliła to, jeśli chodzi o noc i specjalnie to ukantowała! Jest zazdrosna i chciała zniszczyć mój związek. Udało jej się......
-Może nie do końca i uda ci się wszystko naprawić, ale nie teraz. W tej chwili nie wybaczy ci. To ją uderzyło. Podejrzewam że, albo zapomni i da szansę, a na to bym nie liczyła zbytnio, albo uwierzy jeśli usłyszy to do niej albo osób, którym to zwisa.
Jeszcze chwilę z nim porozmawiałam i poznałam całą prawdę. Obiecałam przed wyjściem, że wytłumacze to reszcie i spróbuje przekonać Anne do zmiany zdania, choć czuję że to mi się nie uda.
Gdy wróciłam Louis siedział w pokoju An, którą pzrenieśli na łóżko. Sprzątnęli też cały ten syf i ją opatrzyli, nie budząc.
Powiedziałam chłopakom czego się dowiedziałam i uwierzyli. Ustaliliśmy że ktoś zawsze będzie przy niej czuwać, w razie czego. Mi przypadła zmiana dzienna, a oni mieli się zmieniać w nocy.
Położyłam się spać, bo byłam wykończona tym dniem, a Niall położył się ze mną. Reszta rozłożyła się na kanapie w salonie, tylko Liam siedział w pokoju mojej przyjaciółki, bo miał teraz dyżur.



Zastanawiam się nad zawieszeniem bloga....... Ale raczej tego nie zrobie, tylko przestanę tak często dodawać. Po prostu chcę żebyście pisali jak najwięcej komentarzy. Chcę znać wasze zdanie i cieszę się nawet z tych pojedyńczych komentarzy, ale proszę o więcej. Tylko tyle, nic więcej. To nie jest trudne i nie proszę o żadne wypracowanie, tylko parę słów. Przemyślcie to.
P.S. z kim imagin, jeśli ma być, bo nie mogę się zdecydować?

wtorek, 24 lipca 2012

19

Po tym, co zobaczyłam i przeczytałam, nie chciało mi się płakać. Wręcz przeciwnie, byłam wściekła, żądałam zemsty. Estera przytuliła mnie, ale się jej wyrwałam. Założyłam słuchawki na uszy i poszłam do chłopaków. Nie dałam po sobie poznać co się stało, tylko do razu pobiegłam do pokoju Zayn'a. Znalazłam swoją torbę pod łóżkiem i wpakowałam tam wszystkie moje rzeczy, które u nich zostawiałam. Podmieniłam klucze. Na miejsce kluczy do mojego mieszkania, położyłam do ich domu.
Usiadłam przy biurku i włączyłam laptopa, czekając aż ten zdrajca wróci. Otworzyłam tt. Ludzie pisali rzeczy typu, jak bardzo im smutno bo do siebie pasowaliśmy, albo że wiadomo było że w końcu mnie rzuci dla gwiazdy. Wkurzało mnie to, bo nie znoszę gdy obcy ludzie pakują się do mojego życia. Zamknęłam sprzęt, bo wszędzie było to samo zdjęcie i tekst.
Na szczęście nie musiałam już długo czekać. Zayn, na mój widok, rzucił walizke w kąt i podbiegł do mnie, żeby się przywitać. Zrobiłam krok w bok, a on się zatrzymał, nie wiedząc co się dzieje.
-Dobrze się bawiłeś?-warknęłam
-Nawet nie wiesz jak.-zagotowało się we mnie
-Właśnie wiem. To że nie jestem gwiazdą, nie znaczy że jestem gorsza od Perrie. A to że nie mówisz mi wszystkiego, nie znaczy że nic nie wiem.
Wzięłam torbę i ruszyłam do drzwi. Jeszcze przed wyjściem z sypialni, przypomniałam sobie o łańcuszku. Zerwałam go i rzuciłam w niego.
-Masz. Daj to swojej sławnej tlenionej blondynie.-nie byłam w stanie wypowiedzieć jej imienia po raz kolejny
Zeszłam na dół, z dumnie uniesioną głową. Wiedziałam że otworzył historię w laptopie i wszystko widział. Słyszałam jak mnie woła, ale nie miałam zamiaru reagować. Dogonił mnie dopiero przed wyjściem z domu. Złapał mnie za ramię i odwrócił twarzą do siebie.
-Chyba nie wierzysz w to wszystko?-nie odpowiedziałam-Kochanie?
Chciał mnie przytulić i pocałować, a ja zadziałałam pod wpływem impulsu. Wyrwałam się i uderzyłam do w nos. Co jak co, ale prawy sierpowy miałam mocny, o czym świadczyła krew Malik'a na mojej dłoni.
-Nie mów tak do mnie! Od tego masz te blond suke!
Wybiegłam z środke, żeby znaleźć się jak najdalej od niego. Nie gonił mnie, więc zwoliniłam i założyłam słuchawki, żeby odłączyć się od świata. Zaczął padać deszcz, który idealnie pasował do mojego humoru, bo zaczęłam płakać.
-Już nigdy więcej nie będe płakać przez niego, tylko ten raz.-obiecałam sobie
Weszłam do mieszkania i bez słowa zamknęłam się u siebie w pokoju. Rzuciłam się na łóżko. Długo nie mogłam siedzieć sama, bo po paru minutach do moich drzwi zaczęła się dobijać reszta 1D i moja przyjaciółka. Nie otworzyłam im, więc wykorzystali klucz. Żałowałam w tym momencie że miałam zapasowy w pokoju Es.
Wszyscy gadali, a raczej krzyczeli, jeden przez drugiego. Nie miałam siły żeby ich słuchać. Szybko mnie zdenerwowali swoim zachowaniem.
-Wynoście się! Wszyscy!-zrobili, co chciałam, bo nie chcieli oberwać jak Zayn-Chcę być sama.... Do końca życie sama...
Zamknęłam drzwi i osunęłam się po nich na podłogę. Choć było bardzo wcześnie, zasnęłam w tej pozycji.
Obudziłam się pod wieczór. Byłam cała mokra i ciężko oddychałam. Pewnie śnił mi się koszmar, ale nic z tego nie pamiętam. Nikogo nie było w domu. Es zostawiła mi kartkę że poszła do Niall'a i wróci o 21. Czyli miałam jeszcze 3,5 godziny dla siebie. Mając tyle czasu, postanowiłam wziąć długą gorącą kąpiel, podczas której nuciłam jakąś smętną piosenke.
Ubrałąm pidżamę i poszłam do pokoju. Gdy otworzyłam szafę, żeby schować torbe, z wnętrza wypadł czarny woreczek. Wysypałam jego zawartość na biurko. Były tam 2 woreczki z białym proszkiem i żyletki. To ostatnie należało do mnie, ale nigdy ch nie wykorzystałam.
Natomiast narkotyki musiały należeć do Damiana. Musiał schować je u mnie, gdy jeszcze z nim byłam i policja chciała go przeszukać. Nie zgodziłam się na to, ale i tak to zrobił, bo mu zwisało moje zdanie.
Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek telefonu, który przypomniał mi o innych. Estera napisała że przyjdzie później, jeśli mi to nie przeszkadza. Nie przeszkadzało, bo każdy ma swoje życie i nie będzie go zmieniał pod kogoś innego.
Oprócz tego miałam mnóstwo nieodebranych połączeń i widomości. Wszystko od jednej osoby-sławnego Zayn'a Malik'a. Pokasowałam, nie patrząc czego chce, bo na pewno pisał że nic nie zaszło i że mnie kocha i mam mu wybaczyć. O to mogę się założyć, bo jest taki jak wszyscy. Teraz się o tym przekonałam. Przypomniałam sobie, co się działo tego dnia. Jeszcze raz spojrzałam na przedmioty leżące na biurku.
-Właściwie to czemu nie?-myślałam na głos. Zdecydowałam się.-Moje pierwsze bliskie spotkanie spotkanie z wami...
Wzięłam do ręki żyletke i woreczek z proszkiem. Zrobiłam to. Zrobiłam, choć zawsze twierdziłam że to głupota, ale po prostu nie miałam siły. Zakochałam się w gwieździe, która mnie wykorzystała i znalazła inną, gdy mnie nie było w pobliżu.




To chyba najdłuższy rozdział w historii. Na dodatek jeden z moich ulubionych.

poniedziałek, 23 lipca 2012

18

Podczas tych dwóch tygodni bez Zayn'a zaczynałam się nudzić i tęskniłam, co mi się jeszcze nigdy nie zdarzyło. Nigdy za nikim tak nie tęskniłam. Codzinnie do siebie pisaliśmy i dzwoniliśmy, jak normalna para, choć zawsze twierdziłam że to głupota i za nic w świecie się tak nie zachowam. Czas spędzałam z chłopakami i Esterą. Często wymyślaliśmy jakieś durne zabawy, które kończyły się zniszczeniem czegoś. Najczęsciej jednak siedziałam z Harry'm i Liam'em, bo Es wychodziła z Niall'em, czego nie miałam im za złe, bo przecież są parą i wiem, ile to dla nich znaczy. Do Louis'ego przyjechała Eleanor, więc ich też prawie nigdy nie widziałam.
Liam żył już starym rytmem, ale nadal lubił gdy siedziałam z nim w pokoju i słuchałam tego, co miał do powiedzenia. Działało to też w drugą strone. Ja mówiłam, on słuchał i nie dawał mi głupich i zbędnych rad, bo wiedział że i tak nie posłucham. Przez ten czas strasznie się ze sobą zżyliśmy. Wiem, że to musi brzmieć jakbym zdradzała Zayn'a z jego przyjacielem, ale to nieprawda. Kocham Malik'a, a Liam to przyjaciel, nic więcej.

Wstałam wyjątkowo wcześnie, jak na mnie i na dodatek w środek lata. Miałam do tego powód. Dzisiaj Zayn wracał z Bradford. Ubrałam dres, sprzątnęłam pokój, który wyglądał jak pole bitwy. Zrobiłam nawet śniadanie dla mnie i Es. Żeby się nie nudzić puściłam Olly'ego Murs'a i zaczęłam spiewać i tańczyć. To ostatnie średnio mi wychodziło, ale byłam w dobrym humorze.
Uszykowałam górę naleśników i pobiegłam do mojej przyjaciółki, śpiewając "Thinking of me". Pocałowałam ją w policzek i zaczęłam skakać po łóżku. Widząc moje zachowanie, zaczęła się śmiać.
-No tak, przecież twoje kochanie dzisiaj wraca.-przypomniała sobie, a ja energicznie pokiwałąm głową-Stęniłaś się?
-Nawet nie wiesz jak. Tak pusto jest w moim łóżku, a moje usta, i cała reszta, domagają się pieszczot.-zrzuciła mnie na podłogę i zaczęła łaskotać
-Seksoholiczka.
-Twoja ukochana, która zrobiła dla nas naleśniki z nuttellą.
Usłyszałam jak mówi, że mnie kocha i już jej nie było. Popędziła do kuchni tak, że praiwe się kurzyło. Gdy do niej dołączyłam część naleśników już zniknęła. Widać z kim się spotyka, bo zaczyna sprzątać jedzienie jak Niall. Szybko zjadłyśmy śniadanie do końca i Estera posprzątała. Ja w tym czasie poszłam uszykować siędo spotkania z Zayn'em. Ubrałam mój ulubiony zestaw.  Zrobiłam delikatny makijaż i rozpuściłam włosy.
-Wychodzę.-zakomunikowałam-Idziesz?
-Jasne, ale chodź tu jeszcze na chwilę.
Usiadłam obok Estery, której mina nie wróżyła nic dobrego. Bez słowa dała mi laptopa, na którym były pootwierane różne strony internetowe. Każda pokazywała te same zdjęcia. Blondynka, która w pośpiechu zapina swoją koszulę, wychodząca z domu.
-Czytaj.-tak zrobiłam
Wszędzie było napisane to samo, ale czytałam w kółko, bo nie mogłam w to uwierzyć.
"Perrie Edwards, z zespołu Little Mix, była widziana wczoraj rano, jak wychodziła z domu Zayn'a Malik'a z zespołu One Direction. Na zdjęciu widać jak w pośpiechu poprawia swoją garderobę. Co tam się wydarzyło? I co na to dziewczyna Malik'a?"
-Zmyślają.-próbowałam się przekonać
Przyjaciółka otworzyła tt i pokazała mi jeden z wpisów tej całej Perrie.
"Niesamowita noc. Kiedy powtórka?"
Dopiero teraz to do mnie dotarło. Zayn mnie zdradził.




Taki krótki mi wyszedł. Mam nadzieję że nie zepsułam.
Tak od siebie-czego słuchacie, z wyjątkiem One Direction? Jestem ciekawa.

niedziela, 22 lipca 2012

17

Zeszłam na dół i od razu skierowałam się do kuchni, żeby zrobić sobie okład z lodu, bo mój nadgarstek dawał o sobie znać. Zawinęłam lód w ręcznik i przyłożyłam na bolące miejsce. Omijając salon szerokim łukiem, bo wszyscy czekali aż coś powiem, poszłam do pokoju. Mokrą koszulke powiesiłam na krześle i wzięłam swoją bokserke, a na wierzch narzuciłam koszule Zayn'a. Posiedziałam chwilę w pokoju i zwinęłam kluczyki od samochodu, poczym ubrałam buty i wyszłam na dwór. Gdy miałam wsiadać, ktoś złapał mnie za ramie.
-Dokąd jedziesz?
-Co, już nie mogę ruszyć się bez mojego chłopaka?-odpowiedziałam pytanie na pytanie-Do lekarza.-pokazałam mu ręke
-Nie możesz prowadzić.-stwierdził
-Owszem, mogę. Patrz, właśnie mam zamiar to zrobić.-Malik złapał mnie za nadgarstek, przez co syknęłam z bólu-Idioto!Puszczaj!
Ze śmiechem pokręcił głową i zabrał mi kluczyki. Wziął mnie na ręce, pocałował na przeprosiny i posadził na fotelu pasażera(inaczej bym nie wsiadła). Przez jakiś czas jechaliśmy w milczeniu. Mulat czekał, aż w końcu powiem coś o tym, co się wydarzyło po ich wyjściu. Co chwilę na mnie zerkał. Był strasznie ciekawski.
-Wiem, co chcesz usłyszeć, ale nie licz na zbyt wiele.-powiedziałam, gdy miałam już dość tych jego spojrzeń-Jeśli Liam będzie chciał, to ci powie.
-Ale to jest bez sensu. Czemu tobie mówi wszystko, skoro to ja jestem jego najlepszym przyjacielem?
-Bo on nie chce żebyście się nad nim litowali! Zrozum. On nie jest dzieckiem, a wy go tak traktujecie.
-Nie wiedziałem.-szepnął, a ja złapałam go za ręke
-Chcesz być dobrym przyjacielem?-spojrzał na mnie z miną Are You Fuckin Kiddin Me-Pojedź jutro do Bradford, tak jak planowałeś. Uwierz, Liam tego chce i ja też. W razie czego, to ja nadal tu jestem. Ufa mi.
Zgodził się. Nie miał innego wyboru. Skończyliśmy z tym tematem i zaczęliśmy gadaćo jakiś błachostkach, jakby nic się dzisiaj nie wydarzyło. Na parkingu przed szpitalem Zayn znowu wziął mnie na ręce, ze względu na zakład, przez co musieliśmy wyglądać przekomicznie.
Lekarz powiedział że to tylko stłuczenie. Dał mi jakąś maść i zawinął nadgarstek w bandaż. Na samym początku myślał że coś mi się stało z nogą, skoro mulat mnie niósł na rękach. Później burknął coś że jesteśmy niepoważni i że mamy już znikać mu z oczu.
W drodze do domu skoczyliśmy coś zjeść, bo dopiero zorienktowałam się że nic nie miałam w ustach od wczorajszego dnia.
W domu wszyscy siedzieli na dole, łącznie z Liam'em, który starał się zapomnieć. Może nie zapomnieć, ale żyć dalej, tak jak mu mówiłam. Na mój widok rozpromienił się. Wiedział że nikomu nie powiedziałam, oprócz przekazania tego co trzeba. Oglądali ''Toy Story''. Oczywiście. W tym czasie poszłam pomóc spakować się mojemu chłopakowi, a później poszłam z Esterą do mieszkania, bo nie mogłyśmy tam przecież spędzać całych dni i nocy, skoro miałyśmy swoje mieszkanie.



Jak teraz to czytam to mi się średnio podoba. Po prostu jestem zmęczona po całym dniu poza domem. A wy co myślicie? I jak spędziacie wakacje, tak z ciekawości?

sobota, 21 lipca 2012

16

Gdy się obudziłam Zayn'a już nie było obok mnie. "Pewnie siedzi z chłopakami", pomyślałam. Wstałam, wzięłam prysznic i ubrałam się. Na dole cały zespół, razem z moją przyjaciółką, siedział w salonie i gapił się bezmyślnie w ekran. Z wielkim bananem na twarzy podbiagłam do nich i położyłam się całej szóstce na kolanach.
-Co tu tak cicho? Normalnie jak w grobie. Ktoś umarł, czy co?-spytałam dla żartów i od razu pożałowałam
Musiałam coś palnąć, bo Liam gwałtownie wstał, przy okazji zrzucając mnie na podłoge. Wściekły pobiegł do swojego pokoju i było tylko słychać jak trzaska drzwiami i rzuca się na łóżko.
-Liam, czekaj! Ona nic nie wie!-Zayn pobiegł za nim, wcześniej pomagając mi wstać, a za nim Louis
Usiadłam na kanapie i spoważniałam. Poczułam że coś jest nie tak z moim lewym nadgarstkiem, ale się nie odzywałam na ten temat, bo teraz to był najmniejszy problem.
-Co się stało?
Bez słowa włączyli jakiś program, którym okazały się wiadomości. W tle było widać jakiś samolot, który właśnie kończono gasić.
-Właśnie w tym miejscu godzinę temu rozbił się samolot, lecący z Chicago.-mówiłam prezenterka-Żadna z osób znajdujących się w samolocie nie przeżyła. Prawdopodobnie przyczyną wypadku był.....
Więcej nie usłyszałam, bo Harry wyłączył telewizor.
-Tym samolotem leciała Danielle, jego ukochana.-tłumaczył Niall-Leciała do niego.
Nie śłuchałam dalej co mówili, tylko ruszyłam do góy, przeskakują co drugi stopień. Zatrzymałam się dopiero przed drzwiami do jego pokoju Liam'a. Byłam na siebie zła za to, co powiedziałam.
Zapukałam i, dopiero gdy usłyszałam ciche 'proszę', weszłam do środka. Chłopak leżał na łóżku, a oczy miał czerwone od płaczu. Pozostała dwójka siedziała po obydwóch jego stronach i próbowała go pocieszyć.
-Liam, możemy pogadać?
Kiwnął głową na tak, a reszta wyszła, dając mi znać że mam być delikatna i wyrozumiała. Gdy zostaliśmy sami, usiadłam obok bruneta.
-Słuchaj, przepraszam za to co zrobiłem wcześniej. Nie umiem się wytłumaczyć, dlaczego to zrobiłem.
-Nic się nie stało.-uśmiechnęłam się lekko-Powinnam się domyślić że coś jest nie tak. Nie będe udawać że wiem co czujesz, bo to by było kłamstwo. Chcę żebyś wiedział, że będe cię zawsze wspierać i, jak chcesz się wyżalić to słucham.
Li już dłużej nie powstrzymywał łez, które pociekły mu ciurkiem po policzkach. Przytulił się do mnie i zaczął płakać w moją kuszulkę. Pod wpływem jego uścisku musiałam się położyć. Nie próbowałam go przekonać że wszystko będzie dobrze, tylko czekałam aż się uspokoi i powie tyle, ile chce.
Po paru minutach w końcu zaczął nad sobą panować. Moja bluzka była już cała mokra. Liam zaczął spokojnie oddychać i odsunął się ode mnie, lekko zawstydzony swoim zachowaniem.
-Kochałem Danielle, była moim życiem.-mówił, a ja go słuchałam-A teraz wszystko runęło. Leciała do mnie, mieliśmy iść na kolacje.-wyciągnął z szafki pierścionek-Chciałem ją poprosić o ręke, a teraz przez to niegdy mi nie odpowie. Już nigdy jej nie zobacze, nie pocałuje jej i nigdy nie usłyszę od niej 'Kocham cię'. Kompletna pustka. Gdyby nie ja, nadal by żyła.
-Nie myśl tak. Spójrz na mnie.-nie podobało mi się do czego dąży-Mówisz jak samobójca, a ty musisz żyć. Masz dla kogo i Danielle by tego chciała. Jesteś jeszcze młody, możesz spotkać osobę, która będzie prawie tak samo ważna jak ona, a nawet jeśli nie to teraz jest twoim aniłem stróżem i chce twojego szczęścia. Jeszcze przyjdzie czas i się spotkacie. Najwyraźniej takie zakończenie było wam pisane.
Przytulił mnie, choć na pewno bolały go moje słowa, ale mówię to co myślę i nie będe się z nim cackać. Kiedy wstałam i miałam już iść, jeszcze na chwile mnie zatrzymał.
-Anne, mam jedną prośbe. Powiedz wszystkim żeby się nade mną nie użalali, tylko traktowali tak jak ty. Nie jestem dzieckiem, jakoś sobie poradzę, a oni traktują mnie jak jakąś ofiare i do kompletu Zayn zrezygnował z wyjazdu do Bradford.





Taka tragedia................. Nie żebym miała coś do Danielle, ale to ma związek z zakończeniem, więc nie miecie do mnie za to pretensji.
Dzięki że ostatnio, gdy codziennie wieczorem wchodzę to widze nowe komentarze. Jesteście cudowni i cieszę się że doceniacie moją pracę.

piątek, 20 lipca 2012

Niall dla mojej siostry Pauliny.....

.....choć nie jest Directioner. Po prostu gdy to pisałam myślałam o niej, więc to jej dedykuję. Mam nadzieję że się spodoba wam wszystkim.



Poszłaś ze swoją młodszą siostrą na koncert One Direction. Niezbyt chciałaś, ale mama ci kazała, bo nie puściłaby jej samej. Nie wiedziałaś zbytnio co oni grają, bo słuchałaś czegoś innego. Wolałaś muzykę klubową i coś w stylu Adele.
Przed koncertem tłumaczyła ci jak się nazywają, skąd są i jakieś inne rzeczy, ale jej nie słuchałaś. Miałyście miejsca w pierwszym rzędzie. Wszyscy się świetnie bawili, tylko ty tam nie pasowałaś. Nie miałaś nastroju na zabawe, bo wczorajszy dzień był najgorszy w twoim życiu. Dokłądniej wczoraj oblałaś test na prawo jazdy, zgubiłaś portfel i dostałaś 1 z testu z hiszpańskiego. Nie chciało ci się już stać, więc usiadłaś na barierce i czekałaś na koniec. W pewnej chwili usłyszałaś piosenke Justin'a Bieber'a-Boyfriend. Nie przepadałaś za nim, ale ta piosenka przypadła ci do gustu, szczególnie w tym wykonaniu. Zorientowałaś się że wszyscy patrzą to na ciebie, to na osobę, która stała za tobą. Z ciekawości zeszłaś z barierki i odwróciłaś się. Naprzeciwko ciebie stał blondyn i śpiewał kolejne wersy piosenki, przy okazji grając na gitarze. Po chwili odstawił gitare, złapał cię za ręke i przyciągnął tak, że dzieliła was tylko barierka. Patrzyłaś w jego niebieskie oczy, zachwycając się ich głebią.
Skończył śpiewać i wrócił na scenę, a ty przez resztę koncertu patrzyłaś w większości na jego osobę, a on na ciebie. Gdy schodził ze sceny, wskazał na kieszeń od spodni, cały czas patrząc ci w oczy. Odruchowo wsadziłaś ręke do kieszeni, gdzie nie wiadomo skąd znalazła się jakaś kartka. Pilnowałaś jej jak skarbu wartego milion dolarów.
W domu twoja siostra wypaplała rodzicom, że Niall się w tobie zakochał i zaśpiewał ci piosenkę. Ty stwierdziłaś że to nic takiego i ulotniłaś się do swojego pokoju. Wykąpałaś się i, gdy leżałaś już w łóżku, przypomniałaś sobie o kartce. Szybko ją odnalazłaś i przeczytałaś jej zawartość. Wewnątrz znajdował się początek refrenu "Call me maybe" i numer telefonu. Wybrałaś numer i zadzwoniłaś, nie zważając na to że jest środek nocy. Miałaś już odłożyć komórkę, gdy chłopak odebrał.
-Hej, jestem . Na koncercie dałeś mi karteczkę z numerem.
-Cześć, słuchaj to nienajlepszy moment. Zadzwonię jutro i pogadamy, ok?
Nie odpowiedziałaś, bo się rozłączył. Przed tym zdążyłaś usłyszeć jak jakaś dziewczyna mówi do niego 'kochanie'. W innym wypadku stwierdziłabyś że po prostu jest zmęczony, ale nie.
Następnego dnia zadzwonił, ale nie odebrałaś. Dzwonił nadal i nie miał zamiaru się odczepić, ale po tym co usłyszałaś nie chciałaś mieć z nim doczynienia. Nic was nie łączyło, ale miałaś swoją godność i nikt nie miał prawa cię wykorzystać.
Było ciepło, więc ubrałaś krótkie spodenki i bokserke i wyszłaś, zabierając ze sobą jedynie MP3. Telefon zostawiłaś, bo nadal dzwonił bez przerwy. Biegałaś po parku, aż w końcu dotarłaś nad swoje ukochane jezioro. Usiadłaś i przyglądałaś się płaskiej tafli wody.
Po dłuższym czasie, gdy słońce zaczęło już zachodzić, ktoś ściągnął ci słuchawki. Odwróciłaś się i zobaczyłaś blondyna we własnej osobie. Usiadł obok ciebie i zaczął ci się przyglądać, ale ty nie reagowałaś.
-Czemu nie odbierasz?
-Jak mnie tu znalazłeś?
-Twoja siostra odebrała twój telefon i powiedziała mi o tym miejscu. Odpowiedz mi.
-Kim była ta dziewczyna?
-Czyli wszystko jasne.-mruknął do siebie, ale na tyle głośno że usłyszałaś- To moja była. Przyszła wczoraj pijana i w tym momencie zadzwoniłaś ty. Daj mi szansę, poznaj mnie lepiej. Zacznijmy od początku.
-Zgoda. Jestem
-A ja Niall. Miło mi.




Mnie osobiście się podoba. Jakie są wasze odczucia?

czwartek, 19 lipca 2012

Imagin z Zayn'em

W drodze do mojej starej kamienicy ludzie wytykali mnie palcami i się śmiali, bądź patrzyli z pogardą, ale miałam to gdzieś. Wszystko miałam gdzieś. Teraz myślałam tylko o tym, co będzie.

Wróćiłam do mojego starego mieszkania, w którym nadal stały meble i różne pamiątki rodzinne. Wszystko było pokryte kurzem. Czego miałam się spodziewać, przecież nie było mnie tam od dłuższego czasu. Weszłam do swojej sypialni i spowrotem zaczęłam płakać, bo na stoliku obok łóżka znajdowało się zdjęcie moje i Zayn'a, podczas naszych pierwszych wakacji. Wtedy wszystko było inaczej. Nie musiałam udawać, nie przejmowaliśmy się opiniami innych. A teraz, musiałam zniknąć dla dobra zespołu i, co najważniejsze, ukochanego.

Włączyłam komputer i zarezerwowałam najbliższy lot do Nowego Jorku. Wiem, że to głupie, ale chciałam zniknąć z jego życia, chciałam żeby zapomniał, żebym ja zapomniałam. Spakowałam najważniejsze przedmioty w kartony i tak mi zleciał czas do wieczora. Wsiadłam do pierwszej napotkanej taksówki i pojechałam do domu Zayn'a. Wiedziałam że go nie będzie, bo dzisiaj mieli jakąś ważną galę.

Tam wyciągnęłam swoją wielką walizke z pod łóżka i spakowałam swoje rzeczy. Jak najszybciej ulotniłam się z mieszkania, żeby nie zmienić decyzji. Wróciłam do domu, wzięłam długą kąpiel, nastawiłam budzik na piątą rano i zasnęłam.

Następnego ranka obudził mnie budzik. Szybko ubrałąm uszykowane wcześniej rzeczy, zabrałam walizke i torbe i ruszyłam na lotnisko. Po odprawie, siedząc w samolocie na swoim miejscu i czekając na odlot, odważyłam się zerknąć do telefonu. Miałam setki nieodebranych połączeń i wiadomości od chłopaków, a w szczególności od mulata. Spodziewałam się tego. Napisałam krótkie "Przepraszam, musiałam. Zapomnij o mnie." i wysłałam do niego, po czym wyciągnęłam karte SIM z komórki i złamałam ją na pół. Na jej miejsce wskoczyła nowa, którą kupiłam przed wylotem. Skasowałam wszystkie nasze wspólne zdjęcia, wiadomości i każdą inną rzecz, która mi go przypominała.

Resztę podróży przespałam. Dopiero obudziła mnie stewardessa, informując że lądujemy. Z samolotu wyszłam jako pierwsza i wybrałam się do hotelu, znajdującego się na Manhattanie. Zameldowałam się, zostawiłam rzeczy w apartamiencie i wybrałam się na spacer. Przy okazji znalazłam sobie mieszkanie, które znajdowało się niedaleko mojego nowego miejsca pracy, czyli baru, gdzie czułam się na miejscu, jak narazie. W drodze powrotnej do hotelu wstąpiłaś do sklepu, żeby kupić test ciążowy. Tak, spodziewałam się najgorszego i moje obawy się spełniły. Byłam w ciąży, a ojcem był Malik, ale nigdy się o tym nie dowie.

*Pięć lat później*

Przez te lata strasznie się zmeiniłam, jakby o 180 stopni. Musiałam dojrzeć do roli matki, stać się wzorem to naśladowania. Przestałam dużo pić, jak już to tylko okazyjnie, nie paliłam, nie chodziłam na imprezy, nie przeklinałam i nie byłam wyzywająca. Ale jedno się nie zmieniło. Nadal kochałam Zayn'a, a on mnie. Praktycznie na każdym wywiadzie, koncercie, gali i innych imprezach prosił, żebym wróciła. Cały czas mnie szukał, choć minęło tyle lat, on nie stracił nadziei.

Dzisiaj wypadały urodziny mojej, od dzisiaj, pięcioletniej córeczki, Megan. Z tej okazji wzięłam dzień wolnego i postanowiłam zrobić niespodzankę. Mała od dłuższego czasu często się pytała o swojego ojca, kiedy go pozna i gdzie jest, a ja zawsze mówiłam że już niedługo. Żeby zrobić jej przyjemność, zamówiłam dwa bilety do Bradford. Tak, miałam zamiar ich ze sobą poznać. Wiedziałam że siedzi u rodziny, ze względu że niedawno skończyła się trasa koncertowa, podczas której, nawiasem mówiąc, odwiedził Nowy Jork i wtedy tylko się modliłam żeby na niego nie wpaść.

O dwunastej zabrałam Meg na lotnisko i za pół godziny byłyśmy już w przestworzach. Moja córeczka była zapatrzona na chmury za oknem i praktycznie skakała, gdy powiedziałam jej że lecimy do taty. On nic o tym nie wiedział. To była niespodzianka, ale nie byłam pewna czy dobra. Mniejsza z tym.

Po około siedmiu godzinach wylądowaliśmy w Bradford. Zabrałam nasze torby i pojechałyśmy taksówką pod jego dom. Na miejscu byłam lekko zestresowana, ale nie mogłam się wycofać, ze względu na Megan. Niepewnie zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Otworzyła mi kobieta, o miłym wyrazie twarzy, domyśliłam się że to musi być jego matka, bo nigdy nie poznałąm jego rodziny.

-Dzień dobry, w czym mogę pomóc?-spytała zerkając to na mnie, to na małą

-Szukamy Zayn'a Malik'a. Jest tutaj?

-Oczywiście, zaraz go zawołam.-i zniknęła za drzwiami, krzycząc jego imie

Gdy po schodach schodził Zayn, Meg wyrwała się z mojego uścisku i podbiegła do niego, po czym przyczepiła się do jego nogi.

-Tata!!-krzyczała, a on był nieco zdezorientowany

Gdy w końcu odczepił ją do siebie, a ona do mnie podbiegła, spojrzał w stronę drzwi, gdzie stałam ja. Nie ruszyłam się ani o milimetr dokąd tam przyszłam. Teraz tylko wzięłam córeczkę na ręce. Rozpoznał mnie.

-(Twoje imie)? To ty?-podbiegł w moją stronę, a ja się cofnęłam o krok

-Tak, to ja. Poznaj Megan, swoją córkę. Meg, to jest twój tatuś.-zwróciłam się do małej

Nadal nie rozumiejąc co się dzieje, mulat zabrał nasze torby i zaprosił nas do środka. Przez resztę dnia Megan nie opuszczała go na krok. Bardzo go polubiła, ze wzajemnością. Cały czas razem się bawili, a ja przyglądałam się wszystkiemu z boku, szczęśliwa.

Gdy w końcu udało mi się ją uśpić, z małą pomocą Zayn'a, któy zaśpiewał jej kołysanke, mogłam z nim porozmawiać i wszystko wyjaśnić. Słuchał tej historii i nie mógł w to uwierzyć.

-Jak mogłaś to zrobić? Nawet nie wiesz jak za tobą tęskniłem. Cały czas cię szukałem, nawet byłem w Nowym Jorku, ale ty mnie wtedy unikałaś. Nie mogłem się z tobą skontaktować, a teraz siedzisz tu ze mną, a nasza córeczka, o której nie miałam pojęcia, śpi teraz w pokoju obok. Czemu?

-Wiem że mnie szukałeś i tęskniłeś, ja za tobą też. Robiłam to dla dobra twojej kariery. Nadal cię kocham, ale przyleciałam tu tylko ze względu na małą. Chciałam żeby poznała ojca i wiedziała że jest dobrym człowiekiem i ją kocha.

-Jak mógłbym was nie kochać? Obydwóch? Jesteście częścią mojego życia i musisz wiedzieć, że teraz nie pozwolę ci tak zniknąć.

-Wiem. Już nie chcę uciekać i się chować przed tobą. Poza tym Megan nie wybaczyłaby mi tego. Jest dla mnie najważniejsza, gdy jest szczęśliwa, ja też jestem. Gdy jest smutna, ja też. Dla nije się zmieniłam, przecież muszę być wzorem. Nie mogę być taka, jak pięć lat temu.

Podeszłam do okna i zaczęłam patrzeć w niebo. Po chwili poczułam jak czyjeś ręce oplatają mnie w pasie. Uderzył mnie zapach perfumów, które przypomniały mi dawne czasy. Teraz zaczęłam sobie uświadamiać, jak bardzo tęskniłam.

-Wróć do mnie.-szepnął mi do ucha- Też już jestem inny. Nie obchodzą mnie już opinie innych, bo to przez nie straciłem ciebie. Byłem kompletnym idiotą stawiając karierę nad miłością. Kocham cię. Daj mi szanse......

Malik dalej by ciągnął swój monolog, gdybym mu nie przerwała, całując go. Odwzajemnił pocałunek, w którym się zatraciliśmy. Czułam się jak wtedy, gdy byliśmy młodzi. Liczyła się tylko ta chwila.

Oderwaliśmy się w końcu od siebie, gdy brakowało mi tchu. Położyliśmy się na łóżku, a ja wtuliłam się w jego bok.

-Wyjedź z nami do Nowego Jorku.-poprosiłam-Zacznij nowe życie, z córeczką i ze mną. Poleć z nami chociaż na jakiś czas, później coś wymyślimy.

-Zbyt długo nie miałem ciebie przy sobie, żeby się nie zgodzić. A tak wogóle, czemu Megan?

-Zawsze mówiłeś, że ideałem kobiety jest Megan Fox.

-Myliłem się.-podniosłam głowę, żeby na niego spojrzeć-Ty jesteś moim ideałem. Kocham cię.

Pocałował mnie czule, żebym nie mogła zaprotestować.






To jest mój imagin na konkurs na facebook'u. Macie linka do pierwszej części https://www.facebook.com/photo.php?fbid=463818180314232&set=a.409189542443763.110056.409144069114977&type=3&theater
Myślicie że mam jakąkolwiek szanse? Według mnie to niezbyt wielką, ale trzeba próbować. A jak wy myślicie? Liczę na szczerą odpowiedź.

środa, 18 lipca 2012

15

-Es, wstawaj bo się spóźnimy!-jęczałam, szturchając ją
-Jeszcze 10 minut. Twój kochaś to przeżyje.-nie mówiłam że się umówiłam, ale to żadna zagadka, dlaczego się spieszyłam
Zrzuciłam ją z łóżka, ale to nic nie pomogło. Wpadłam na genialny pomysł. Podeszłam do ściany i ściągnęłam jeden z plakatów One Direction.
-Nie będzie ci przeszkadzać, gdy rozedre twojego blondynka na pół?-zadziałało
Momentalnie otworzyła oczy i znalazła się tuż obok mnie, jakby się teleportowała. Zabrała mi plakat i przytuliła go, a na mnie spojrzała morderczym wzrokiem.
-Wiedźma.-syknęła, a ja się ukłoniłam-Mój biedny Niall. Co ta podła kobieta chciała ci zrobić?-gadała do zdjęcia. Czasami było z nią gorzej niż ze mną.
-Nie rusza mnie to, więc zbieraj się. Przypominam, że umówiłam się na 10 minut temu, bo później muszę się szykować na koncert.
-Na który mnie nie zabierasz.-zrobiła minę zbitego psa
-Mój chłopak, moja randka i nie chcę przyzwoitki. Poza tym, wy też się gdzieś wybieracie, więc nie jęcz.
Czekałam, aż Estera się uszykuje, gdy usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Do pokoju wszedł Zayn.
-Czego nie rozumiesz w "spotkajmy się za godzine"?-powiedział, gdy już mnie pocałował na powitanie
-Estery się pytaj. A tak wogóle skąd wziąłeś klucze? Nie przypominam sobie, żebym ci je dawała.
-Ty masz do naszego domu klucze, to ja mam do waszego. Kiedyś tam sobie dorobiłem. A teraz odwróć się.
Czekałam, aż powie po co, ale nie miał zamiaru nic mówić. Widząc że się nie ruszam, złapał mnie w pasie i okręcił, po czym zaczął coś kombinować za mną i nie pozwolił mi zerknąć co. Gdy już skończył nareszcie mogłam spojrzeć. Na mojej szyi znajdował się naszyjnik, wewnątrz którego było nasze wspólne zdjęcie, a po drugiej stronie napis "Zannie Forever"
-Zawsze o takim marzyłam. Dziękuje.-przytuliłam go i pocałowałam. Tą piękną scenke przerwała moja przyjaciółka.
-Ruszcie się, bo się spóźnimy.
W szkole musieliśmy jeszcze zrobić próbe i wszystko przygotować, więc ceremonia skończyła się dopiero po 18. Zabraliśmy świadectwa i zaczęłam ciągnąć Zayn'a do domu.
-No szybciej.-jęczałam
-Zdążymy, mamy jesze półtorej godziny do koncertu.
Specjalnie się ze mną droczył, bo wiedział że My Chemical Romance to dla mnie świętość.
-To może mały zakład.-zaproponowałam
Mulat się zatrzymał i czekał na dalszą część. Kochał zakłady, szczególnie ze mną.
-Słucham.
-Ścigamy się do twojego pokoju. Jeśli wygram, to przez tydzień robisz mi śniadanie i nosisz na rękach, albo na plecach.
-Stoi. Jeśli ja wygram, co jest pewne, to nie prześpisz już żadnej nocy do końca tygodnia, zaczynając od dzisiejszej.
Sciągnęłam szpilki i pocałowałam go, na przypieczętowanie zakładu. Zaczęliśmy biec dwoma róznymi drogami. Na miejscu byłam po paru minutach, bo szłam. Nie spieszyłam się, bo wcześniej zwędziłam mu klucze od domu, a nikogo tam nie było. Z uśmiechem weszłam do pokoju, ale po chwili rozdziawiłam usta. W chwili, gdy ja wchodziłąm drzwiami, on przeskakiwał przez parapet. Tego się nie spodziewałam.
-Co taka zdziwiona? Ja nigdy nie przegrywam.-powiedział
Podszedł do mnie i zamknął mi usta, ze śmiechem. Z wściekłości rzuciłam butami w ściane i usiadłam w otwartym oknie. Odetchnęłam, uspokoiłam się i zaczęłam trzeźwo myśleć.
-Jest remis.-przerwałam ciszę-Do pokoju weszliśmy równo, więc będzie kompromis. Przez następne 3 dni będziemy wywiązywać się z zakładu.
-Mogę zaprotestować?
-Nie.
-W takim razie to świetny pomysł.
Wiedziałam że mu się nie spodoba, bo według jego toku myślenia 3 dni to za mało. Zaczęliśmy się szykować na wieczór. Koncert był niesamowity, bawiłam się jak nigdy dotąd. Kilkaset razy dziękowałam Malik'owi za ten koncert, bo wiedziałam że on tego nie słuchał dopóki nie poznał mnie. Chciałam mu jeszcze raz podziękować, ale kazał mi się zamknąć.
-Jeszcze raz to powiedz, a rzucę cie na pożarcie tłumowi. Cieszę się że ci się podoba pierwsza randka, ale mam nadzieje że na następnych nie będziesz tak gadała.
Bawiliśmy się do końca. Podczas powrotu do domu Zayn musiał mnie nieść, żeby wywiązać się z zakładu. Na miejscu ja też musiałam się z niego wywiązać i, choć byłam zmęczona, wogóle mi to nie przeszkadzało.



Podoba się? Jak narazie pozstaram się dodawać coś praktycznie codziennie.

wtorek, 17 lipca 2012

Harry dla Sary

Jechałaś samochodem do Poznania z wujkiem i jego dziewczyną. Cały czas patrzyłaś bezzmyślnie przez okno. Przejeżdżaliście obok lotniska. Właśnie wtedy ujarzałaś znajomego chłopaka z burzą loków na głowie. Tak, to był Harry Styles, a ty byłaś fanką. Kazałaś się zatrzymać i wybiegłaś z samochodu, do loczka.
-Witam w Polsce.-odezwałaś się po angielsku
-Komitet powitalny?
-Tak jakby, fanka. Zauważyłam cię z auta i musiałam poznać.
-To jak masz na imie?
-<T.I.>
Pogadaliście jeszcze trochę i namówiłaś go, żeby z wami pojechał do centrum i żebyś go oprowadziła. Z wujkiem nie miałaś problemu, bo uzgodniłaś że to będzie zamiast prezentu na urodziny, które miałaś za 3 dni.
Przez całą droge gadaliście o czym chcieliście i nikt was nie rozumiał, przez język. W mieście mieliście wybór, albo spacer z nimi albo sami. Wybór nie był trudny, poszliście się do kina. Wybraliście "Czarnobyl. Reaktor strachu." Na początku siedziałaś spokojnie, ale w pewnym momencie przestraszyłaś się i, intuicyjnie, schowałaś twarz w bok Harry'ego. Ten tylko się zaśmiał i cię przytulił.
-Nic ci nie będzie. To tylko film.
-Wiem, ale straszny. Nie śmiej się, przecież jestem dziewczyną.
Przez reszte filmu przytulałaś się do niego w najgorszych momentach, a on cie mówił kiedy się kończyły. Dla ciebie było mnóstwo strasznych momentów, przez co w końcu usiadłaś mu na kolanach. To był jego pomysł.
Po seansie musieliście iść na autobus, żeby wrócić do domu. Hazza musiał jechać z tobą, bo jego rzeczy zostały w samochodzie, a wuj już dawno pojechał. Przy okazji namówiłaś loczka, żeby został do twojego wyjazdu z tobą. Twój chrzestny się zgodził, bo i tak rano wyjeżdżali i byś go sprowadziła.
Codziennie chodziliscie po mieście, na basen, do kina, do zoo i itp. Gdy nadszedł dzień wyjazdu, zadzwonili twoi rodzice i zaczęli gadać że wiedzą o Harry'm i że masz go ze sobą przywieźć na impreze do domu. Zgodził się, gdy go o to poprosiłaś. Zaraz po tym dał ci prezent spóźniony prezent urodzinowy, którym było zaproszenie do Londynu. Marzyłaś o tym, ale musieliście jeszcze przekonać rodziców, co nie było trudne. Każdy go polubił, w szczególności twoja 6 letnia kuzynka.
Wieczorem polecieliście do Londynu. Gdy byliście na miejscu było już późno i byliście zmęczeni, więc tylko się wykąpałaś i polożyłaś spać. Jednak nie mogłaś zasnąć, tylko się kręciłaś z boku na bok. Po jakimś czsie zdecydowałaś się pójść do loczka, sprawdzić czy śpi. Na palcach przeszłaś przez korytarz i weszłaś do jego pokoju. Leżał plecami do ciebie, myślałaś że śpi. Bez krępacji wsunęłaś się pod kołdre, twarzą do niego. Wtedy odwrócił się i cię przytulił.
-Nie mogę zasnąć.-szpnęłaś
-Ja też, ale mam pomysł, jak zabić czas.
Złąpał cię za brodę i zaczął cię całować. Na początku byłaś lekko skołowana, ale się rozluźniłaś. Wiedziałaś że to ten jedymy, więc zgodziłaś się na seks.
-Zadowolona?
-Bardzo, szczególnie że to ty.
-Kocham cię.
Nie zdążyłaś odpowiedzieć, bo Harry zniknął i poczułaś jak ktoś tobą potrząsa. Otworzyłaś oczy i poraziło cię bardzo jasne światło. Dopiero po chwili zobaczyłaś nad sobą jakąś osobe, w której rozpoznałaś swoją przyjaciółke.
-<T.I.> ty żyjesz!! Obudziłaś się po roku!!
-Co???!!! Gdzie jest Harry?!
-<T.I.>, Harry nie żyje. Mieliście wypadek, gdy wracaliście z Paryża. Ty miałaś szczęście, przeżyłaś.
-Jakie szczęście?! Mój ukochany nie żyje!
Wybiegłaś ze szpitala, nie zwracając uwagi na krzyki, że masz wracać. Cała zapłakana pobiegłaś do jego mieszkania. Twoja przyjaciółka miała racje, choć na początku modliłaś się, żeby to był głupi żart, a jednak. W środku nikogo nie było, a na meblach zalegała warstwa kurzu. Pobiegłaś na pobliski cmentarz. Biegałaś pomiędzy nagrobkami, szukając jednego. Zanalazłaś. Usiadłaś obok i płakałaś.
-Dlaczego, Harry? Obiecałeś że będziemy razem, a teraz mnie zostawiasz. Powinieneś zostać ze mną, albo zabrać mnie ze sobą.
Tak mówiąc, zasnęłaś na grobie ukochanego. Była zima, więc zamarzłaś. Twoje martwe ciało przykrył śnieg. Teraz jesteś szczęśliwa, bo jest z tobą Harry.



I jak? Miałam najpierw dodać z Niall'em, ale moja przyjaciółka to na mnie wymusiła, żebym dodała tego dla niej. Mam nadzieję że się podoba.

niedziela, 15 lipca 2012

14

Obudziły pmnie promienie słońca, wpadające przez okno. Leżałam przykryta kołdrą, z głową na czyimś torsie. Uniosłam lekko głowe. Zayn nadal spał. Jak on tu mnie wtaszczył, nie budząc? I to jeszcze takiego grubasa?
Zsunęłam jego ręke z moich pleców i wstałam tak, żeby go nie obudzić. Przemyłam twarz wodą i się przebrałam. Gdy wróciłam do pokoju, Zayn już nie spał i przyglądał mi się, gdy zbierałam rzeczy i szykowałam się do szkoły.
-Na twoim miejscu wstałabym, bo za godzine zaczynamy lekcje.-powiedziałam, gdy już miałam dość
-Za chwile. Chodź, muszę ci coś pokazać.
Z 'wielkim zapałem' podeszłam do łóżka, a on złapał mnie w pasie, rzucił mnie obok siebie i zaczął łaskotać. Zaczęłam się śmiać i rzucać na wszytkie strony.
-Przestań! Błagam, zrobie wszystko.
Od razu pożałowałam swoich słów, bo mulat przestał i spijrzał na mnie w sposób, który oznaczał tylko jedno. Zaczął całować mnie po szyi i musiałam go do siebie odciągnąć za włosy.
-Nie teraz.-zaprotestowałam-Musimy się zbierać do szkoły.
-Przedłużmy weekend o jeden dzień.
Wrócił do poprzedniej czynności, przez co nie mogłam się skoncentrować i zgubiłam wątek.
-O czym to my...?
-O tym, że zostaniemy tu cały dzień.
-Zgoda, ale nie w łóżku. O tym możesz sobie co najwyżej pomarzyć.

Ciszę i spokój zakłócił nam dzwonek mojego telefonu. Dzwonił dyrektor, będzie zabawa.
-Masz.-dałam mu komórke-Chciałeś to teraz się tłumacz.
Odebrał i zaczął tłumaczyć że się źle poczułam i został ze mną, żeby się zaopiekować. Obiecał też, że jutro przyjdziemy, bo będzie próba na zakończenie roku, a my mamy przemówienie i występ.
-Dzisiaj jedziemy za miasto.-stwierdziłam po jakimś czasie
-Po co?
-Na wojne.
Więcej pytań nie było. Zebraliśmy się i powiedzieliśmty chłopakom, dokąd jedziemy. Na wieść że na paintballa, zabrali się z nami. W niedługim czasie dojechaliśmy na pole. Przebraliśmy się, krótki kurs i zaczęliśmy gre.
W domu, Es już na mnie czekała, żeby mi prawić kazania. Widząc mnie, włosy w farbie, zmęczoną, tylko pokręciła głową.
-Faktycznie, dziewczyno. Źle się czułaś. Jutro pogadamy, a teraz się ogarnij. Będziecie się tłumaczyć, jak mogliście beze mnie pojechać. Własny chłopak i przyjaciółka mnie zostawiają!
Wykąpałam się i, padnięta zasnęłam od razu po położeniu się.




Mówiłam że będe wchodzić często i dodawać. Ten krótszy, bo nie mam siły pisać. A co do imaginów, to macie jakieś specjalne życzenia z kim, czy po kolei? Bark odpowiedzi=brak imagina.

sobota, 14 lipca 2012

13

Siedziałam w pokoju, słuchahjąc The Prodigy i robiąc projekit mojego wymarznego domu, gdy Es zaczęła się drzeć że mam do niej przyjść. Niehcętnie, ale ruszyłam się ze swojego miejsca, bo inaczej nie dałaby mi spokoju. Estera leżała na kanapie i oglądała MTV. Patrzyła w ekran jak zahipnotyzowana.
-Po co....?-zaczęłam, ale nie dała mi skończyć
-Cichaj i siad obok mnie.
I tak nie miałąm nic ciekawego do roboty, więc położyłam się wzdłuż kanapy, z głową na jej kolanach. Po chwili zaczął się program na żywo.
-A teraz przed państwem-mowił prezenter-One Direction!
W tle było słychać piski dziewcząt i jak się drą, że ich kochają. Lubię robićź sobie z nich jaja, więc razem z Es też tak robiłam. Gdy fanki się uspokoiły, zaczęli rozmowe. Najpierw gadali o płycie, teledyskach, trasie, w którą mieli wyruszyć. Później zaśpiewali jakąś piosenke i mogę się założyć, że tylko ja jej nie znałam. Usiedli i zaczął się temat, na który moja przyjaciółka tak czekała. Wywnioskowałąm to po tym, że zaczęła skakać na siedząco.
-Piękna piosenka-zachwycała się prezenterka-Zawsze śpiewacie dla fanów i wybranych osób. Czy w tej drugiej grupie coś się zmieniło?
Wszyscy zgodnie spojrzeli na Niall'a, żeby zaczął. Ten dopiero po chwili się skapnął że czekają na jego odpowiedź.
-Właściwie to tak. Od niedawna jestem w związku z niesamowitą dziewczyną.-na sali zaczęli krzyczeć że chodzi o Demi Lovato-Nie, nie chodzi o Demi, tylko o Estere. Jest piękna, zabawna, prawdziwa, a do tego nasza fanka.
-Jak ją poznałeś?
-To najlepsza przyjaciółka nowej wybranki Zayn'a, która nas poznała.-wszystkie pary oczu były w tym momencie skierowane na mojego chłopaka-Teraz twoja kolej. Opowiadaj.
Liam poklepał go po plecach, a Harry z Lou brechtali się, starając zachować spokój. Nie szło im to.
-Dobra.-westchnął. Nie miał ochoty na opowiadanie sceny z życia.-Jak wiecie poszedłem do szkoły. Gdy wszedłem do klasy wszystkie dziewczyny od razu "och, ach, ech", tylko nie Anne. Ona zmierzyła mnie wzrokiem, próbując mnie nim zabić. Starałem się być jak najbliżej jej, żeby dowiedzieć sie dlaczego mnie nie znosi. Wszystko szło po mojej myśli i powoli zaczęła się do mnie przekonywać i jesteśmy w punkcie wyjścia. Zakochałem się.
-A propo mordowania.-odezwał się loczek-Mnie i Louis'ego próbowała zabić.
Zaczęli demonstrować, jak ganiałam za paskami, co było przekomiczne. Po chwili wpadłam na pomysł.
-To leci na żywo?
-Pewnie, a co?
-Podaj mojego fona.
Niepewnie dała mi to, czego chciałam i czekała, co zrobie. Wybrałam odpowiedni numer i zaraz widziałam, jak Malik wyciąga telefon z kieszeni. Był lekko zdziwiony. Cała reszta zespołu zaczęła sprawdzać, co się dzieje.
-Dawaj na głośnik!-wrzasnęli chórem i zrobił, co chcieli
-Hej, skarbie. Wiesz że trwa wywiad?
-Wiem, właśnie oglądam i chce sprostować kilka spraw. Nie próbowałam ich zabić, tylko dałam im nauczke, ale mniejsza z tym. Trochę podkolorowałeś historie, ale nic nie zmyśliłeś, więc jest okej. Cieszę się że nie wymyślasz, jak mnie poznałeś, tylko mówisz prawde. Kocham cię.-na widowni było słychać różne dźwięki-Tak, kocham Zayn'a Malik'a i jak ktoś ma z tym problem, to niech mi to powie prosto w twarz.
-Ja ciebie też kocham.-przerwał mi, śmiejąc się z moich słów
-Czekamy na was.-rozłączyłam się
Ubrałam buty i czekałam, aż Estera się zbierze. Poszłyśmy do domu chłopaków(miałam klucze) i włączyłyśmy "Dume i uprzedzenie", dla zabicia czasu. W połowie filmu zasnęłyśmy ze zmęczenia i z nudów, choć kochałyśmy ten film.




Mam nadzieję, że się spodobał. Postaram się dodawać teraz jak najczęsciej, bo siedze w domu, ale nie obiecuje, bo ma do mnie przyjechać 5 letnia kuzynka i mam być niańką przez ok. tydzień. Mam napisane też kilka imaginów. Chcecie żebym dodała czy nie. I proszę piszcie komentarze, bo zależy mi na waszej opinii.

środa, 11 lipca 2012

12

Siedziałam z chłopakami w salonie, gdy Es podeszła do mnie.
-Anne, wstawaj. Chcę ci coś pokazać.
-To pokaż tu, bo mi się nie mam zamiaru się z tąd ruszać.-na podkreślenie swoich słów wtuliłam się w bok Zayn'a
-Jak nie, to nie. Sama otworę ten list z uczelni.-machnęła mi wypchaną kopertą przed nosem
-Dawaj mi to!
Zaczęłam ją gabniać po mieszkaniu, a ona zwiewała z krzykiem. Gdy ją dogoniłam, podała list do chłopaków, którzy zaczęli go rzucać do siebie jak piłkę. Biegałam w kółko przez 15 minut, aż w końcu dostałam to, czego chciałam. Z impetem wpadłam na Hazze, który właśnie trzymał koperte i upadliśmy na podłogę, przez co leżałam na nim. Wyrwałammu papiery z ręki.
-Skarbie, zjedź z loczka, bo twój boy jest zazdrosny.-powiedziała Estera i pomogła mi wstać.
Usiadłam mojemu brunetowi na kolanach i otworzyłam koperte. Uważnie przczytałam list, po czym zaczęłam pisczeć. Wszyscy czekali, aż się uspokoje.
-Przyjęli mnie na uniwersytet! Będe studiować architekture i inżynierie!
-Trzeba to oblać!-wrzasnął Niall
-I bez tego byście wypili, ale zgoda. Bynajmniej jest wymówka.
Podeszłąm do barku i wyciągnęłam whisky, którą kiedyś zwinęłam rodzicom. Nareszcie była okazja, żeby ją otworzyć.
W szybkim tempie chłopcy opróżnili butelke i jeszcze kilka innych. Tylko my dwie i Liam byliśmy w miare trzeźwe.
-Może położymy ich już spać, dopóki wszystko jest w całości i na miejscu?-spytała Es, gdy dochodziła 3
Zerknęłam co się dzieje, bo my siedziałyśmy w moim pokoju. Chłopacy byli już  nieźle nawaleni, przestawali nad sobą panować. Louis szukał Kevin'a i rozpaczał, że go nie może znaleźć. Harry biegał w samych bokserkach i miał zamiar się ich pozbyć. Niall próbował pożreć Liam'a, który przed nim uciekał. Zayn podziwiał swoje odbicie w lustrze i prawie się pobił Hazze za rozbicie go.
-Naprawde nie wiem co w nich widzimy.
Po kolei uspokoiłyśmy wszystkich i położyłyśmy spać. Zaraz potem same położyłyśmy się z naszymi ukochanymi, bo reszta spała na kanapie. Każdy z nas zasnął od razu.

Rano poczułam jak coś miękkiego spada mi na twarz. Strzepnęłam to i dalej bym spała, gdyby nie to, że usłyszałam dziwny dźwięk, dochodzący z bliska. Otworzyłam oczy i usiadłam, ledwo powstrzymując krzyk, przez to co zobaczyłam, a mianowicie na poduszce leżała kępka czarnych włosów, dokładnie takich jak mulata. Nie myliłam się. Na mój widok loczek odskoczył do tyłu. W ręce trzymał maszynkę do strzyżenia, którą wygalałam sobie boki głowy. Syknęłam i Harry zwiał.
Pochyliłam się nad Zayn'em. Jak to możliwe że miał tak mocny sen, że nie obudził się, gdy Styles golił mu bok głowy?
-Pobudka gwiazdorze.-zamruczałam mu do ucha i pocałowałam
-Co tak wcześnie?-spytał zaspany
-I tak prawie się spóźniłam.
Zaciągnęłam go do łazienki, żeby zobaczył swoje odbicie. Po drodze minęłam winowajce, do którego po chwili podeszłam.
-Wynocha!-wrzasnęłam tak, że wszyscy się pobudzili
-Przecież nic ci nie zrobiłem.
-Mi nie, ale mojemu chłopakowi owszem. Mój chłopak to mój bliski, a gdy któś zadziera z moimi bliskimi to zadziera ze mną. A poza tym teraz na poduszce mam jego włosy. A teraz dowidzenia.-złapałam go za koszule i wyprowadziłam za drzwi, które zamknęłam na klucz
Wróciłam do łazienki, gdzie Malik nadal nie wierzył w to, co się wydarzyło i wpatrywał się w swoje odbicie. Przytuliłam się do niego i pocałowałam w policzek.
-Wiem, że nie lubisz jak się przejmuje wyglądem, ale dzisiaj mam do tego powód.
-Wiem i się zgadzam. Siadaj, zaraz to naprawie.
Usiadł niepewnie, a ja wzięłam maszynke do ręki i zaczęłam naprawiać jego fryzure, co nie trwało długo, bo mam wprawe. Po skończonej robocie musiał zerknąć do lustra, po czym złapał mnie w pasie i zaczął kręcić dookoła.
-Jesteś neisamowita. Kocham cię.
-Szkoda, że dopiero, gdy ci poprawiam wygląd, ale zawsze.-spojrzałam na mnie wyczekująco-Ja ciebie też kocham, gwiazdo.
Przy śniadaniu nikt nie odważył się spytać, czemu wywaliłam loczka z domu i bardzo się z tego powodu cieszyłam.
Potem reszta zespołu musiała wrócić do domu, bo musieli się przygotować na jakiś wywiad w telewizji.

środa, 4 lipca 2012

11

*oczami Anne*
-Przynajmniej teraz wiemy, że nie można tej dwójki zostawić samej. Następnym razem rozpalą ognisko.-powiedziałam w samochodzie
-Robili śnadanie.- zaczął ich bronić Zayn
-A ja ranoposzłam po coś do jedzenia i jak to się skończyło?
-Przez ciebie mam podraoane plecy i biodra, a na dodatek ślady zębów.
-Przepraszam, ale sam tego chciałeś. Po za tym zagoi się.
-Ale jeszcze wyrównamy rachunki. Odbije to sobie.
-Seksoholik.
Na miejscu spakowaliśmy moje rzeczy w kartony i zaiweźliśmy do Es. Nie miałam zamiaru rozpakowywać ich dzisiaj, bo byłam zbyt zmęczona samym pakowaniem.
Wygoniłam chłopaków z domu pod pretekstem poważnej rozmowy, czyli po prostu opowiedzenia naszych wrażeń z imprezy i po niej. Gdy wyszli zaczęłyśmy się śmiać bez powodu. Po uspokojeniu położyłyśmy się na łóżku, a dokładniej Es się położyła, opierając plecami o ściane, a ja położyłam głowę na jej kolanach. Przez kilka minut było słychać tylko nasze oddechy.  Dla mnie to było nie do zniesienia.
-Powiesz wreszcie co wydarzyło się między tobą, a Irlandczykiem.-posłałam jej jednoznaczny uśmiech, za co zrzuciła mnie na podłoge
Usiadłam i oparłam brodę o krawędź łóżka.
-Masz zbyt bujną wyobraźnie. To, że ty masz piękne i bogate życie erotyczne, nie zneczy że ja też chce mieć.
-Nie przesadzaj. Dobrze wiesz że to był mój pierwszy raz. A teraz gadaj.-ponagliłam ją
Mruknęła coś w stylu "Nie jestem pewna czy pierwszy.." i zaczęła opowiadać. Byłam bardzo zadowolona, że są razem, bo Niall wiecznie stał przy oknie i gapił się na nią, albo zadawał pytania, żeby wiedzieć coś więcej. Es nie była gorsza, bo cały pokój oklejony w plakatach(dziwie się że nie uciekł), a na szybie jego imie, które zrobiłam, bo mnie błagała. Lekko się zawiodłam, że nic więcej się nie wydarzyło, bo liczyłam na coś po tym, co widziałam rano w kuchni.
Z drugiej strony byłam z niej dumna, bo odkąd się poznałyśmy(10 lat) żyła w przekonaniu że nie będzie dużo piła i zostanie dziewicą jak najdłużej. Wychodziło jej to, jak narazie.
-Dobra, teraz twoja kolej.-wyrwała mnie z zamyślenia- Znam twoją historie w wielkim skrócie, więc poproszę ze wszystkimi szczegółami. Chociaż lepiej nie ze wszystkimi.
Zaśmiałam się z niej i opowiedziałam, co robiłam, ale ominęłam tą częśż, której nie chce znać, choć się domyśla. Chciałam się z niej pośmiać, więc zmieniłam temat.
-Wysłałaś już podanie na studia?
-Całkiem zapomniałam, a termin już dawno minął.-schowała twarz w dłoniach
-Teraz będziesz musiała znaleźć sobie prace jako kelnerka, jeśli cie nie przyjmą.-spojrzała na mnie dziwnie-Znasz mnie. Wysłałam nasze papiery.
-Co ja bym bez ciebie zrobiła?-przytuliła mnie
-Wylądowałabyś na ulicy i dalej spotykała z tamtym debilem.
Posiedziałyśmy jeszcze troche, gadając o babskich sprawach i chciałyśmy włączyć film. Miałam ochote na "Koszmar z ulicy Wiązów", a Es była za.
-Nie moge znaleźć płyty.-powiedziała, siedząc w stercie filmów-Chyba zostawiłaś film u chłopaków.
Ubrałyśmy buty i poszłyśmy do zespołu. Żaden z całej 5 nas nie zauważył, bo wszyscy byli zajęci jakąś grą na konsoli.
-Zayn, gdzie jest mój film?-spytałam
Wyłączyli konsole i wszyscy spjrzeli na Louis'ego, wyczekując odpowiedzi. Ten, nie patrząc mi w oczy, zaczął się jąkać.
-No bo wiesz......yyyy.......Ja ją......połamałem.
Zaczęłam się śmiać, a reszta patrzyła na mnie jak na psychiczną. Nawet mulat do mnie podszedł, bo obawiał się że jestem chora. Po chwili się uspokoiłam.
-To. Teraz. Już. Nie. Żyjesz.-syknęłam w stronie pasków
Zaczęłm gonić Lou, który uciekał z krzykiem. Nikt nie odważył się mnie powtrzymać, oprócz mojego chłopaka, który w pewnym momencie złapał mnie i pocałował, dzięki czemu cała moja wściekłość i gniew zniknęły.
-Potrafisz poskromić bestie.-stwiedziła moja przyjaciółka
-Nie przesadzaj.-odezwałam się-Nadal chce go ukatrupić.
Louis schował się za Harry'm, który go przytulał i uspokajał.
-Na razie go zostaw w spokoju.-powiedział Malik-Z więzienia trudno będzie cie zabrać na koncert My Chemical Romance.
-Naprawde??Jesteś najlepszy.-przytuliłam go
Poczekałam, aż Estera pożegna się z Niall'em i wróciłyśmy do mieszkania. W tym wypadku włączyłyśmy"Projekt X", po którym poszłyśmy spać.

***********************************************************************************
Jeden z najgorszych rozdziałów jakie napisałam. Następne powinny być lepsze i niedługo nie będzie tak słodko.