*oczami Estery*
Obudził mnie alarm w telefonie. Szukałam go na stoliku i nic.
-Anne, kochanie wyłącz to.-mruknęłam z przyzwyczajenia
Na moją prośbe muzyka ucichła. Uśmiechając się pod nosem, obróciłam się na drugi bok i przytuliłam się do osoby leżącej obok. Otworzyłam oczy, żeby sprawdzić pore dnia i odskoczyłam jak oparzona, gdy zobaczyłam koło siebie półnagiego Niall'a!!!!!
-Dzień dobry, skarbie.-powiedział ze śmiechem
Wybiegłam z pokoju i zamknęłam się w łazience. Oblałam twarz wodą i usiadłam na podłodze, starając przypomnieć sobie, co się działo na imprezie. Wszystko było zmazane, ale było. Tańce, alkohol, wygłupy...
Po chwili usłyszałam, jak Horan dobija się do drzwi.
-Es, wszystko dobrze? Błagam otwórz!!
Nadal lekko skołowana, wsrałąm i zrobiłam to, o co mnie prosił. Poszliśmy do kuchni, a on wstawił wode na herbate.
-Przepraszam.-odezwał się po dłuższej chwili-Nie powinienen był tu zostawać. Zaraz się wyniose.
-Nie, zostań.-szybko zareagowałam-Proszę. Po prostu byłam zdziwiona tym....wszystkim. Nie pamietam zbyt dokładnie tego, co się działo.
Irlandczyk zaczął mi opowiadać, co robiłam na imprezie. Z tego, co się dowiedziałam, to nic nie zrobiłam. Ulżyło mi, ale już nigdy w życiu nie wezmę tylu procentów. Pozostałam mi jeszcze jedna kwestia do wyjaśnienia.
-Wytłumacz mi, skąd się tu wziąłeś.
-No więc tak....-zaczął-Odprowadziłem cię i chciałem już iść, ale chciałaś pogadać o czymś ważnym. Zachowywałaś się, jak trzeźwa, więc się zgodziłem. Wtedy powiedziałaś, że mnie kochasz i zaczęliśmy się całować. Później zasnęłaś w moich objęciach i nie chciałem cię budzić, więc zostałem.
Siedzieliśmy w ciszy przez jakiś czas. Byłam zawstydzona swoim zachowaniem. Było cicho, do czasu, gdy zaczęłam myśleć na głos.
-Przynajmniej po pijaku mówię prawde i niczego nie udaje.
Zrobiłam się czerwona, uświadamiając sobie, co zrobiłam. Jak się mnie o to zapyta, to będe musiałam powiedzieć prawde.
-Co masz na myśli?-wiedziałam, że o to zapyta
-To wyda ci się głupie.-zaczęłam się nerwowo bawić rąbkiem od bluzki-Ale wszystko co mówiłam i robiłam nie było spowodowane alkoholem.
-To dobrze.-złapał mnie za policzek, żebym na niego spojrzałam-Bo już się martwiłem, że mnie stąd wywalisz i powiesz, że cię wykorzystałem.
Przytulił mnie i pocałował przeciągle, ale delikatnie. Poczułam motylki w brzuchu i usiadłam mu na kolanach.
-Wracamy do was? Obstawiam, że Anne zrobi śniadanie, bo nie wierzy że potraficie gotować.
-Nie musimy się spieszyć. Obudził cię sms od Liam'a.
-Co napisał?-byłam bardzo ciekawska
-Sama przeczytaj.
Rzuciłam się biegiem do pokoju. Usiadłam na łóżku i zaczęłam szukać odpowiedniej wiadomości w jego telefonie. Szybko znalazłam to, co chciałam.
"Wygrałeś zakład, Nialler. Wisimy ci po 50 funtów, każdy. Zszedłem do kuchni, a tam byli An z Malik'iem i prawie się zaczęli pieprzyć, więc wygoniłem ich do góry. Gorzej niż z Harry'm. Przez to będe miał koszmary."
Zaczęłam się śmiać, kręcąc głową. Będe musiała ją wychować. Tym razem nie wytłumaczy się, że była pijanak, bo wypiła tyle co ja i ma mocniejszą głowę, a na dodatek było rano.
-To co robimy na śniedanie?-spytałam, gdy się uspokoiłam
-Naleśniki-blondyn nie zastanawiał się długo
Ubrałam się w jakiś dres, bo do tej pory byłam w bieliźnie i bluzie. Niall wolał zostać bez koszulki, co mi wogóle nie przeszkadzało, wręcz przciwnie. Zaczęliśmy wyrabiać ciasto na naleśniki, gdy chłopak sypnął mnie cukrem pudrem w twarz.
-Za co to?-zrobiłam mu wyrzuty
-Chciałem sprawdzić, czy możesz być jeszcze słodsza.
-Idiota.-warknęłam i odpłaciłam się pięknyjm za nadobne.
Później po kuchni latała mąka, mleko, jajka, a nawet nuttella i bita śmietana. W ten sposób śniadanie było gotowe po 2 godzinach i do tego tylko połowa z zaplanowanej góry naleśników. Znikały w śmiesznym tempie, ja-1, on-5. Właśnie dlatego musiałam nacieszyć się"aż" dwoma naleśnikami.
Gdy wyżerałam resztke nuttelli ze słoika, usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi i śmiech przyjaciółki. Stanęła w drzwiach z mulacikiem i jej mina zmieniła się dyrastycznie. Nie jestem w stanie się domyślić o czym myślała, ale wyraz twarzy miała rozbrajający. Chociaż sami na pewno lepiej nie wyglądaliśmy. Cali umorusani wszystkim, czym się dało, w kuchni, katóra wyglądała jak po armagedonie, a na dodatek siedzieliśmy spokojnie, jak gdyby nigdy nic.
-Ja tego nie sprzątam.-powiedziała-Zróbcie tu porządek, a my jedziemy.
-Dokąd?-spytałam
-Do mnie, po ostatnie rzeczy i się do ciebie wprowadzam.
Po tych słowach zniknęli, a my wybuchnęliśmy śmiechem.
***********************************************************************************
Dzięki za te 972 wejścia. Ciesze się że to czytacie. Nie wiem kiedy dodam kolejny rozdział bo wyjeżdżam na jakiś czas do Poznania i cienko z dostępem do kompa.
czwartek, 28 czerwca 2012
poniedziałek, 25 czerwca 2012
9
*oczami Zayn'a*
Pietrwsze co zobaczyłem, po przebudzeniu, to Anne, śpiąca w moich objęciach. Dopiero po chwili przypomniałem sobie, co wydarzyło się wydarzyło wczoraj, a raczej dzisiaj w nocy. Kilka godzin temu całowałem się z nią i to tylko dlatego, że oboje tego pragnęliśmy. Annie zmeniła o mnie zdanie w 2 tygodnie.
Nie mogłem się ruszyć, żeby jej nie obudzić. Wyglądała tak pięknie, gdy spała, prawie niegroźnie. Sięgnąłem po jej telefon, bo to była jedyna rzecz w zasięgu wzroku i na wyciągnięcie ręki. Bawiąc się komórką, głaskałem ją jedną ręką po głowie i plecach. Przeglądałem jej tapety i piosenki. Naprawde za nami i Bieber'em nie przepadała, o czym świadczą różne demotywatory o nas. Zdziwiło mnie to, że nas nie słucha, skoro ma piosenki JLS i ostatnio ich słuchała. Oprócz tego i rock'a, znalazłem troche muzyki klubowej, punk'a i metalu.
Czas na wiadomości. Ufam jej, ale jestem zazdrośnikiem, nawet po jednym dniu, a raczej nocy. Chcę wiedzieć wszystko o mojej dziewczynie. Wcisnąłem ikonke i.... kompletnie nic. Po chwili pokazało się, że mam wpisać hasło. Próbowałem wszystkiego i nic z tego.
Zauważyłem że An uśmiecha się pod nosem.
-Cześć, słońce. Długo nie śpisz?-odezwałem się pierwszy
-Nie śpie, od kiedy moja poduszka zaczęła się wiercić.-spojrzałem na nią spode łba- No dobra, mój chłopak robiący za poduszkę. Bo jesteśmy razem, prawda?-w jej oczach było widać, że jej zależy
-Czy to jest odpowiedni argument?-pocałowałem ją czule i przeciągle
-Jak narazie wystarczy. Jak długo zmagałeś się z hasłem?
-Długo. Co ty masz za hasło?
-Mała podpowiedź. To wywróciło mój świat do góry nogami.
Też mi podpowiedź. Nagle wstała i ruszyła do drzwi.
-Dokąd idziesz?
-Do kuchni. Chcesz coś?
Anne chce coś komuś przynieść? Nowość.
-Tak, coś do picia.
-To rusz swoją zacną, gwiazdorską dupe i sobie weź.
Nareszcie brzmiała jak zawsze.
*oczami Anne*
Zeszłam na dół i skierowałam się do salonu, tak z ciekawości, jak to wszystko wygląda. Wszystko było w idealnym porządku, jakby wczoraj tu nie było imprezy. No, ale skoro to gwiazdy to mogą robić, co im się podoba.
Gdy się otrząsnęłam, poszłam do kuchni. Zjadając jabłko, które wcześniej wzięłam, schyliłam się, żeby wyciągnąć Oshee, które wczoraj tu schowałam. Gwałtownie się wyprostowałam, czując czyjeś dłonie na mojej talii. Przez mój ruch, poczułam jak głową trafiam w twarz chłopaka.
-Ała!-usłyszałam krzyk Zayn'a-Tak mnie traktujesz?
-Przepraszam, ale trzeba było się nie skradać.
Usiadłam na stole i przyciągnęłam go do siebie, żeby sprawdzić szkody na jego pięknej buźce. Wypatrzyłam małe rozcięcie na wardze. Teraz mi nawtyka.
-Jak źle jest?-spytał
-Według mnie nic ci nie jest, ale twoje fanki stwierdzą zamach na twoje życie, przez to.-przejechałąm kciukiem po rance, jeśli to wogóle można tak nazwać
-To teraz pocałuj, żeby nie bolało.
Długo nie musiał czekać. Tą piekną scene przerwał nam Liam.
-Przenieście się do sypialni, bo chce zjeść śnadanie bez oglądania pary seksoholików.-zbytnio się nie zdziwił naszym widokiem
-Zgadałeś się z Es, czy co? Ona też tak o mnie mówi.-poskarżyłam się-Zayn, zanieś mnie.
Na to ostatnie zdanie tylko wywrócił oczami. Oplotłam go nogami w pasie, czekając, aż mnie zaniesie.
-Co będe z tego miał?-teraz się targuje
Wystarczyło, że spojrzałam na niego w odpowiedni sposób i po chwili leżałam w łóżku.
-To teraz mi to wynagrodzisz.-powiedział i przygryzł warge, zbliżając się do mnie
Pietrwsze co zobaczyłem, po przebudzeniu, to Anne, śpiąca w moich objęciach. Dopiero po chwili przypomniałem sobie, co wydarzyło się wydarzyło wczoraj, a raczej dzisiaj w nocy. Kilka godzin temu całowałem się z nią i to tylko dlatego, że oboje tego pragnęliśmy. Annie zmeniła o mnie zdanie w 2 tygodnie.
Nie mogłem się ruszyć, żeby jej nie obudzić. Wyglądała tak pięknie, gdy spała, prawie niegroźnie. Sięgnąłem po jej telefon, bo to była jedyna rzecz w zasięgu wzroku i na wyciągnięcie ręki. Bawiąc się komórką, głaskałem ją jedną ręką po głowie i plecach. Przeglądałem jej tapety i piosenki. Naprawde za nami i Bieber'em nie przepadała, o czym świadczą różne demotywatory o nas. Zdziwiło mnie to, że nas nie słucha, skoro ma piosenki JLS i ostatnio ich słuchała. Oprócz tego i rock'a, znalazłem troche muzyki klubowej, punk'a i metalu.
Czas na wiadomości. Ufam jej, ale jestem zazdrośnikiem, nawet po jednym dniu, a raczej nocy. Chcę wiedzieć wszystko o mojej dziewczynie. Wcisnąłem ikonke i.... kompletnie nic. Po chwili pokazało się, że mam wpisać hasło. Próbowałem wszystkiego i nic z tego.
Zauważyłem że An uśmiecha się pod nosem.
-Cześć, słońce. Długo nie śpisz?-odezwałem się pierwszy
-Nie śpie, od kiedy moja poduszka zaczęła się wiercić.-spojrzałem na nią spode łba- No dobra, mój chłopak robiący za poduszkę. Bo jesteśmy razem, prawda?-w jej oczach było widać, że jej zależy
-Czy to jest odpowiedni argument?-pocałowałem ją czule i przeciągle
-Jak narazie wystarczy. Jak długo zmagałeś się z hasłem?
-Długo. Co ty masz za hasło?
-Mała podpowiedź. To wywróciło mój świat do góry nogami.
Też mi podpowiedź. Nagle wstała i ruszyła do drzwi.
-Dokąd idziesz?
-Do kuchni. Chcesz coś?
Anne chce coś komuś przynieść? Nowość.
-Tak, coś do picia.
-To rusz swoją zacną, gwiazdorską dupe i sobie weź.
Nareszcie brzmiała jak zawsze.
*oczami Anne*
Zeszłam na dół i skierowałam się do salonu, tak z ciekawości, jak to wszystko wygląda. Wszystko było w idealnym porządku, jakby wczoraj tu nie było imprezy. No, ale skoro to gwiazdy to mogą robić, co im się podoba.
Gdy się otrząsnęłam, poszłam do kuchni. Zjadając jabłko, które wcześniej wzięłam, schyliłam się, żeby wyciągnąć Oshee, które wczoraj tu schowałam. Gwałtownie się wyprostowałam, czując czyjeś dłonie na mojej talii. Przez mój ruch, poczułam jak głową trafiam w twarz chłopaka.
-Ała!-usłyszałam krzyk Zayn'a-Tak mnie traktujesz?
-Przepraszam, ale trzeba było się nie skradać.
Usiadłam na stole i przyciągnęłam go do siebie, żeby sprawdzić szkody na jego pięknej buźce. Wypatrzyłam małe rozcięcie na wardze. Teraz mi nawtyka.
-Jak źle jest?-spytał
-Według mnie nic ci nie jest, ale twoje fanki stwierdzą zamach na twoje życie, przez to.-przejechałąm kciukiem po rance, jeśli to wogóle można tak nazwać
-To teraz pocałuj, żeby nie bolało.
Długo nie musiał czekać. Tą piekną scene przerwał nam Liam.
-Przenieście się do sypialni, bo chce zjeść śnadanie bez oglądania pary seksoholików.-zbytnio się nie zdziwił naszym widokiem
-Zgadałeś się z Es, czy co? Ona też tak o mnie mówi.-poskarżyłam się-Zayn, zanieś mnie.
Na to ostatnie zdanie tylko wywrócił oczami. Oplotłam go nogami w pasie, czekając, aż mnie zaniesie.
-Co będe z tego miał?-teraz się targuje
Wystarczyło, że spojrzałam na niego w odpowiedni sposób i po chwili leżałam w łóżku.
-To teraz mi to wynagrodzisz.-powiedział i przygryzł warge, zbliżając się do mnie
piątek, 22 czerwca 2012
8
W tym tygodniu nie wydarzył się nic więcej ciekawego. Lepiej poznałam chłopaków, noga mi się naprawiła i dowiedziałam się, że Niall'owi podoba się Es, zresztą z wzajemnością. To dobrze, bo nic do niego nie mam i chce szczęścia Estery. Zawsze, gdy szłam z nią w strone domu, blondyn siedział przy oknie i się an nią gapił, hcoć później zaprzeczał wszystkiemu.
Ja przez cały tydzień odliczałam czas do imprezy. Nawet poszłąm z Esterą na zakupy i w dniu domówki zgodziłam się na zrobienie mi makijażu, fryzury i paznokci, a każdy kto mnie zna wie, że nikt nie prawa mieszać się w mój styl. Żeby nie przesadziłą, postawiłam jej granice. W innym wypadku zrobiłaby ze mnie kogoś innego.
-Zostajesz u mnie na noc po party?-moja przyjaciółka wyrwała mnie z zamyślenia
-Kompletnie zapomniałam ci powiedzieć. Zostaje u chłopaków, Zayn mi kazał. Przepraszam.
-Tsaaa, jasne. Kazał ci.-nie wierzyła, zresztą ja też nie, bo nikr nie ma prawa mi rozkazywać-Normalnie bym cię ukatrupiła, ale, ze względu na okoliczności, wybaczam.
Szykowałyśmy się praktycznie cały dzień. Byłąm już zmęczona tym, ale dalej się z tym zmagałam, co jakiś czas pijąc Red Bull'a. Poszłyśmy do nich wcześniej, żeby pomóc.
Estera poszłą się przywitać, a ja zaniosłąm swoje rzeczy do góry. Gdy wróciłam wszyscy siedzieli na kanapie, z balonami w rękach. Byli na helu, bo śmiesznie gadali. Na mój widok cały zespół miał gały jak kaczor Donald, a moja ukochana Es była bardzo zadowolona z ich reakcji. Usiadłam obok Lou, jak gdyby nigdy nic i zabrałąm balona, żeby się zaciągnąć.
-Co się tak gapicie?-powiedziałam bardzo cienkim głosem-Do roboty, do roboty.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem, co zapoczątkowało 15 minut głupawki. Od tego zaczął mnie boleć brzuch. Akurat uspokoiliśmy się, gdy ludzie zaczęli się schodzić. Oczywiście, praktycznie każdy przyniósł ze sobą alkohol.
Podczas imprezy Estera praktycznie cały czas tańczyła z Niall'em. Ja byłam jej przeciwieństwem i bawiłam się z kim popadnie, dopóki nie zbliżali się zbytnio, dlatego najwięcej czasu spędzałam z One Direction, bo oni to rozumieli. Gdy ludzie w większości byli upici, zaczęłam się gra w butelke. Nie miałam zamiaru brać w tym udziału, bo ludzie są bezwględni.Poza tym robiłam się senna.
-Zayn, jestem zmęczona.-zakomunikowałam mu-Gdzie mam się położyć?
-Wybierz sobie pokój. Niedługo do ciebie zajrze, ok?
Kiwnęłam głową i przetransportowałam się do jedynego dobrze znanego mi pomieszczenia, czyli do jego sypialni. Przetrząsnęłam swoją torbe, w poszukiwaniu czegoś do spania i niczego nie znalazłam. Skleroza. W takim wypadku podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej bluzke, z napisem "Guns-n Roses". Poszłam do łazienki, zmyłam makijaż, zrobiłam kitke i przebrałam się. Bluzka była idealnej długości, bo zakrywała mój tyłek. Wróciłam do pokoju i położyłam się. Nie dane było mi zasnąć, bo ktoś właczył światło.
-To pali!!-krzyknęłam i schowałam się pod kołdre
-Naprawde, wampirku?-Malik się ze mnie nabijał-Wyłaź.
Mimo moich protestów, ściągnął ze mnie kołdre, za co dostał poduszką w głowe. Dopiero teraz zobaczył mie w całej okazałości.
-Wow, to jest jeszcze lepsze, niż twój wcześniejszy strój.
-Dobra, to teraz ty się przbiraj, bo chce iśc spać.
-A pomożesz mi z guzikami od koszuli?-zrobił to specjalnie
Niechętnie wstałam i podeszłam do niego. Zgrabnie rozpięłam wszystkie guziki, cały czas patrząc mu w oczy. Miałam już wracać na swoje miejsce, ale mulat złapał mie za ręke i pocałował. Zaniósł mnie do łóżka. Skorzystałąm z tego i przykryłam się i poszłam spać. Po chwili Zayn do mnie dołączył i przytulił.
-Zayn..-zaczęłam łagodnie-Ubieraj się!!
-Po co?
-Nie będziesz spał nago.-chciał zaprotestować-Jak nie zrobisz tego, o co cię proszę, to pójde do Harry'ego, a on zrobi dla mnie wszystko.
To podziałało jak należy. Wyskoczył z łóżka, a pochwili zpowrotem znalazł się na swoim miejscu. Przytuliłam się do niego i już nie chciałam się ruszać, bo biło od niego przyjemne ciepło.
-Dobranoc, maleńka.-pogładził mnie po głowie
Mruknęłam niewyraźną odpowiedź w półśnie i odpłynęłam całkowicie.
Ja przez cały tydzień odliczałam czas do imprezy. Nawet poszłąm z Esterą na zakupy i w dniu domówki zgodziłam się na zrobienie mi makijażu, fryzury i paznokci, a każdy kto mnie zna wie, że nikt nie prawa mieszać się w mój styl. Żeby nie przesadziłą, postawiłam jej granice. W innym wypadku zrobiłaby ze mnie kogoś innego.
-Zostajesz u mnie na noc po party?-moja przyjaciółka wyrwała mnie z zamyślenia
-Kompletnie zapomniałam ci powiedzieć. Zostaje u chłopaków, Zayn mi kazał. Przepraszam.
-Tsaaa, jasne. Kazał ci.-nie wierzyła, zresztą ja też nie, bo nikr nie ma prawa mi rozkazywać-Normalnie bym cię ukatrupiła, ale, ze względu na okoliczności, wybaczam.
Szykowałyśmy się praktycznie cały dzień. Byłąm już zmęczona tym, ale dalej się z tym zmagałam, co jakiś czas pijąc Red Bull'a. Poszłyśmy do nich wcześniej, żeby pomóc.
Estera poszłą się przywitać, a ja zaniosłąm swoje rzeczy do góry. Gdy wróciłam wszyscy siedzieli na kanapie, z balonami w rękach. Byli na helu, bo śmiesznie gadali. Na mój widok cały zespół miał gały jak kaczor Donald, a moja ukochana Es była bardzo zadowolona z ich reakcji. Usiadłam obok Lou, jak gdyby nigdy nic i zabrałąm balona, żeby się zaciągnąć.
-Co się tak gapicie?-powiedziałam bardzo cienkim głosem-Do roboty, do roboty.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem, co zapoczątkowało 15 minut głupawki. Od tego zaczął mnie boleć brzuch. Akurat uspokoiliśmy się, gdy ludzie zaczęli się schodzić. Oczywiście, praktycznie każdy przyniósł ze sobą alkohol.
Podczas imprezy Estera praktycznie cały czas tańczyła z Niall'em. Ja byłam jej przeciwieństwem i bawiłam się z kim popadnie, dopóki nie zbliżali się zbytnio, dlatego najwięcej czasu spędzałam z One Direction, bo oni to rozumieli. Gdy ludzie w większości byli upici, zaczęłam się gra w butelke. Nie miałam zamiaru brać w tym udziału, bo ludzie są bezwględni.Poza tym robiłam się senna.
-Zayn, jestem zmęczona.-zakomunikowałam mu-Gdzie mam się położyć?
-Wybierz sobie pokój. Niedługo do ciebie zajrze, ok?
Kiwnęłam głową i przetransportowałam się do jedynego dobrze znanego mi pomieszczenia, czyli do jego sypialni. Przetrząsnęłam swoją torbe, w poszukiwaniu czegoś do spania i niczego nie znalazłam. Skleroza. W takim wypadku podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej bluzke, z napisem "Guns-n Roses". Poszłam do łazienki, zmyłam makijaż, zrobiłam kitke i przebrałam się. Bluzka była idealnej długości, bo zakrywała mój tyłek. Wróciłam do pokoju i położyłam się. Nie dane było mi zasnąć, bo ktoś właczył światło.
-To pali!!-krzyknęłam i schowałam się pod kołdre
-Naprawde, wampirku?-Malik się ze mnie nabijał-Wyłaź.
Mimo moich protestów, ściągnął ze mnie kołdre, za co dostał poduszką w głowe. Dopiero teraz zobaczył mie w całej okazałości.
-Wow, to jest jeszcze lepsze, niż twój wcześniejszy strój.
-Dobra, to teraz ty się przbiraj, bo chce iśc spać.
-A pomożesz mi z guzikami od koszuli?-zrobił to specjalnie
Niechętnie wstałam i podeszłam do niego. Zgrabnie rozpięłam wszystkie guziki, cały czas patrząc mu w oczy. Miałam już wracać na swoje miejsce, ale mulat złapał mie za ręke i pocałował. Zaniósł mnie do łóżka. Skorzystałąm z tego i przykryłam się i poszłam spać. Po chwili Zayn do mnie dołączył i przytulił.
-Zayn..-zaczęłam łagodnie-Ubieraj się!!
-Po co?
-Nie będziesz spał nago.-chciał zaprotestować-Jak nie zrobisz tego, o co cię proszę, to pójde do Harry'ego, a on zrobi dla mnie wszystko.
To podziałało jak należy. Wyskoczył z łóżka, a pochwili zpowrotem znalazł się na swoim miejscu. Przytuliłam się do niego i już nie chciałam się ruszać, bo biło od niego przyjemne ciepło.
-Dobranoc, maleńka.-pogładził mnie po głowie
Mruknęłam niewyraźną odpowiedź w półśnie i odpłynęłam całkowicie.
poniedziałek, 18 czerwca 2012
7
Po weekendzie poszłam do szkoły, kuśtykając. Chciałam nie zwracać na siebie uwagi, ale z bandażem na nodze było to troche trudne. Szczególnie że miałam krótkie spodenki i, jak zwykle, wyróżniałam się z tłumu strojem. Dzięki Bogu, miałam Estere, która mi pomagała w każdej sytuacji.
-Dziewczyno, co znowu robiłaś?-spytała na mój widok
-Ciebie też miło widzieć. Mały wypadek na skuterze.
-I przyjechałaś nim teraz?
-Mam zakaz. Będe musiała się teraz taszczyć busem dzień w dzień.
-I dobrze. Przynajmniej się nie zabijesz.
Lekko szturchnęłam ją łokciem za tą uwage. Później specjalnie gadała tak, żeby mnie wściec.
Plusem zabandażowanej nogi było to, że na żadnej lekcji nie kazali mi wstawać do tablicy, a na wf zwolnienie. I był też minus. Przez brak skutera musiałam czekać na busa, który przyjedzie, jak na złość, za 2 godziny. Położyłam się na na ławce ze słuchawkami, z zamiarem opalenia się i zamknęłam oczy. Nie byłam zmęczona i miałam pewnośc że nie zasne. Po niedługim czasie musiałam otworzyć oczy, bo ktoś zasłonił mi słońce. Przede mną stał Zayn, który przyglądał się mi, jak gdyby nigdy nic. Ściągnęłam słuchawki, żeby poznać powód zakłócania mojego spokoju. Usiadłam.
-No nareszcie. Gadam do ciebie od 10 minut, a ty nic. Wstawaj, idziemy.
-Dokąd??
-Do mnie, później cie odwioze.
Zgodziłam się. To było lepsze niż smażenie się na przystanku. Żeby pokazać chłopakom jaka ze mnie kaleka, a z niego dżentelmen, gwiazdor wziął moją torbe i złapał mnie w pasie, żebym się nie męczyła.
-Skąd wogóle wiedziałeś że tu jestem?-byłam ciekawska
-Szedłem do domu, gdy zobaczyłem, jak idziesz na przystanek. Później przyszedłem, żeby zobaczyć, czy nadal tu jesteś.
-No i byłam.
-Nie zauważyłem.
Mimowolnie uśmiechnęłam się. Kochałam sarkazm. Na miejscu pozostała część zespołu przerwała swoje zajęcia, żeby zobaczyć, co sie dzieje. Wszyscy nas otoczyli, jak jakiąś atrakcje w zoo.
-Tak!! Wygrałem zakład!!!- wrasnęły paski. Wstyd się przyznać, ale nadal nie znam ich imion.
-Nieprawda, bo ja. Obstawiałeś 3, Liam miesiąc, Harry nigdy, a ja 2.-kłócił się blondyn
-A moge wiedzieć o co kaman, gwiazdki??-wtrąciłam się
-Założyli się, kiedy zostaniesz moją dziewczyną.
Dopiero teraz sobie przypomniałam, że Zayn nadal obejmuje mnie w pasie, więc szybko zabrałam jego ręke i odsunęłam się.
-To mogę wam powiedzieć, że wygrał Hazza.
-Poszliśmy do góry i dorwałam się do laptopa.
-Co dzisiaj oglądamy??-spytałam
-"Listy do Julii"
Rozłożyliśmy się jak zawsze, ale tym razem, zamiast oglądać film, byłam zamyślona. Gdy zdecydowałam, co zrobie zatrzymałam film. Malik patrzył na mnie i czekał, aż coś powiem.
-Pamiętasz, jak obiecałam o co poszło, po kinie??-kiwnął głową- Zawsze dotrzymuje obietnic, tylko mnie nie poganiaj.
-Zamieniam się w słuch.
-Dobra...-wzięłam głęboki wdech- Wszystko zaczęło się rok temu. Chodziłam z Damianem 4 miesiące i wszystko się układało i nagle zaczęło się sypać. Często się kłóciliśmy i wyzywaliśmy, czasami prawie dochodziło do bójki. Miarka się przbrała, gdy zamachnął się na mnie. Wtedy spakowałam się i wyszłam.
-Czy on próbował cię...???-nie musiał kończyć
-Zgwałcić?? Właśnie wtedy i uciekłam. Zawsze, gdy go spotykam, próbuje mie gdzieś zaciągnąć, lub upokorzyć. Zawsze dawałam sobie jakoś rade, a tym razem ty mi pomogłeś i chyba da mi spokój, po tym, co zobaczył.
-Czy ktoś jeszcze o tym wie?
-Estera.
-Tak mi przykro...
-Nie mów tak.-przerwałam mu-Nie chce, żeby ktoś się nade mną użalał. Powiedziałam ci, bo przysięgłam. A teraz prezent za uratowanie mnie.
Pocałowałam go w policzek.
-Muszę ci częściej pomagać, za taki prezent.-zażartował
-Nie rozpędzaj się.
Obejrzeliśmy do końca film i odwiózł mnie do domu.
-An, gdzie zostajesz po imprezie u nas??-spytał Zayn, gdy miałam już iść
-Chyba u Es, znając życie.
-Zostajesz u nas w takim wypadku.-dziwnie na niego spojrzałam-No co?? Nie pozwole ci się błąkać samej po ulicach w nocy i, na dodatek, po pijaku.-przewróciłam oczami
-Dziękuje za troske, nianiu.
Pożegnaliśmy się i odjechał.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzięki za te miłe komentarze. Każdy się dla mnie liczy i to, że doceniacie moje wypociny.
-Dziewczyno, co znowu robiłaś?-spytała na mój widok
-Ciebie też miło widzieć. Mały wypadek na skuterze.
-I przyjechałaś nim teraz?
-Mam zakaz. Będe musiała się teraz taszczyć busem dzień w dzień.
-I dobrze. Przynajmniej się nie zabijesz.
Lekko szturchnęłam ją łokciem za tą uwage. Później specjalnie gadała tak, żeby mnie wściec.
Plusem zabandażowanej nogi było to, że na żadnej lekcji nie kazali mi wstawać do tablicy, a na wf zwolnienie. I był też minus. Przez brak skutera musiałam czekać na busa, który przyjedzie, jak na złość, za 2 godziny. Położyłam się na na ławce ze słuchawkami, z zamiarem opalenia się i zamknęłam oczy. Nie byłam zmęczona i miałam pewnośc że nie zasne. Po niedługim czasie musiałam otworzyć oczy, bo ktoś zasłonił mi słońce. Przede mną stał Zayn, który przyglądał się mi, jak gdyby nigdy nic. Ściągnęłam słuchawki, żeby poznać powód zakłócania mojego spokoju. Usiadłam.
-No nareszcie. Gadam do ciebie od 10 minut, a ty nic. Wstawaj, idziemy.
-Dokąd??
-Do mnie, później cie odwioze.
Zgodziłam się. To było lepsze niż smażenie się na przystanku. Żeby pokazać chłopakom jaka ze mnie kaleka, a z niego dżentelmen, gwiazdor wziął moją torbe i złapał mnie w pasie, żebym się nie męczyła.
-Skąd wogóle wiedziałeś że tu jestem?-byłam ciekawska
-Szedłem do domu, gdy zobaczyłem, jak idziesz na przystanek. Później przyszedłem, żeby zobaczyć, czy nadal tu jesteś.
-No i byłam.
-Nie zauważyłem.
Mimowolnie uśmiechnęłam się. Kochałam sarkazm. Na miejscu pozostała część zespołu przerwała swoje zajęcia, żeby zobaczyć, co sie dzieje. Wszyscy nas otoczyli, jak jakiąś atrakcje w zoo.
-Tak!! Wygrałem zakład!!!- wrasnęły paski. Wstyd się przyznać, ale nadal nie znam ich imion.
-Nieprawda, bo ja. Obstawiałeś 3, Liam miesiąc, Harry nigdy, a ja 2.-kłócił się blondyn
-A moge wiedzieć o co kaman, gwiazdki??-wtrąciłam się
-Założyli się, kiedy zostaniesz moją dziewczyną.
Dopiero teraz sobie przypomniałam, że Zayn nadal obejmuje mnie w pasie, więc szybko zabrałam jego ręke i odsunęłam się.
-To mogę wam powiedzieć, że wygrał Hazza.
-Poszliśmy do góry i dorwałam się do laptopa.
-Co dzisiaj oglądamy??-spytałam
-"Listy do Julii"
Rozłożyliśmy się jak zawsze, ale tym razem, zamiast oglądać film, byłam zamyślona. Gdy zdecydowałam, co zrobie zatrzymałam film. Malik patrzył na mnie i czekał, aż coś powiem.
-Pamiętasz, jak obiecałam o co poszło, po kinie??-kiwnął głową- Zawsze dotrzymuje obietnic, tylko mnie nie poganiaj.
-Zamieniam się w słuch.
-Dobra...-wzięłam głęboki wdech- Wszystko zaczęło się rok temu. Chodziłam z Damianem 4 miesiące i wszystko się układało i nagle zaczęło się sypać. Często się kłóciliśmy i wyzywaliśmy, czasami prawie dochodziło do bójki. Miarka się przbrała, gdy zamachnął się na mnie. Wtedy spakowałam się i wyszłam.
-Czy on próbował cię...???-nie musiał kończyć
-Zgwałcić?? Właśnie wtedy i uciekłam. Zawsze, gdy go spotykam, próbuje mie gdzieś zaciągnąć, lub upokorzyć. Zawsze dawałam sobie jakoś rade, a tym razem ty mi pomogłeś i chyba da mi spokój, po tym, co zobaczył.
-Czy ktoś jeszcze o tym wie?
-Estera.
-Tak mi przykro...
-Nie mów tak.-przerwałam mu-Nie chce, żeby ktoś się nade mną użalał. Powiedziałam ci, bo przysięgłam. A teraz prezent za uratowanie mnie.
Pocałowałam go w policzek.
-Muszę ci częściej pomagać, za taki prezent.-zażartował
-Nie rozpędzaj się.
Obejrzeliśmy do końca film i odwiózł mnie do domu.
-An, gdzie zostajesz po imprezie u nas??-spytał Zayn, gdy miałam już iść
-Chyba u Es, znając życie.
-Zostajesz u nas w takim wypadku.-dziwnie na niego spojrzałam-No co?? Nie pozwole ci się błąkać samej po ulicach w nocy i, na dodatek, po pijaku.-przewróciłam oczami
-Dziękuje za troske, nianiu.
Pożegnaliśmy się i odjechał.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzięki za te miłe komentarze. Każdy się dla mnie liczy i to, że doceniacie moje wypociny.
sobota, 16 czerwca 2012
6
*oczami Anne*
-Wypiękniałaś.-powiedział Damian, gdy Es poszła i dotknął mojego policzka. Jego dotyk budził we mnie wstręt. Starałam się nie patrzeć mu w oczy. Odechnęłam jego ręke i odsunęłam się.
-Zostaw mnie w spokoju!!-wrzasnęłam, ale on nie dawał za wygraną
-Dalej zadziorna i pyskata. Na pewno nadal nie masz faceta, bo nikt nie chce dziewicy, nawet z litości.
-Nie twój zasrany interes!!!
Chciał już coś powiedzieć, ale obok mnie pojawił się Zayn. Jedną ręką objął mnie w pasie a drugą złapał za kark. W jego oczach było widać, że mam zrobić to, co mi każe. Nie byłam w stanie teraz się mu sprzeciwić, więc grałam w jego gre i dałam się pocałować. Mój były przyglądał się tej scenie wyraźnie zdziwiony.
-Kochanie, kto to jest?-spytał "mój chłopak"
-Nikt warty uwagi.-na twarzy miałam głupi uśmieszek
-Mam nadzieję że się nie naprzyksza.
-Już sobie idzie.
Chłopak, blady jak ściana, odwrócił się na pięcie i sobie poszedł. Gdy zniknął z zasięgu wzroku, odsunęłam się od Malika, który nadal mnie obejmował.
-Dzięki.-szepnęłam
-Nie ma za co. Zawsze do usług. Chcesz o tym pogadać?
-Nie dzisiaj. Może innym razem.
W tym momencie Estera podbiegła do mnie i przytuliła.
-Moje biedactwo.-powiedziała-Co byś bez mua zrobiła??
-Naprawde nie wiem. Dzięki.
-Dobra, a teraz wracamy na zakupy. Trzeba ci wybrać bikini.
-Weź ten czarny z flagą UK.-odezwał mulat, o którym zapomniałyśmy. Dziwnie na niego spojrzałyśmy.
-No co?? Byłem w sklepie i widziałem cię w obydwóch strojach i że masz dylemat. Ten jest lepszy, ale w każdym wyglądasz bosko.
Poszedł, a Es zaczęła się rozkładać na ziemi ze śmiechu. Walnęłam ją torbą w łeb, na uspokojenie.
-Pięknie odegraliście tą scenke.-odezwała się przy kasie-Może twój eks w końcu zostawi cię w spokoju.
-Nie przypominaj o nim. Zmiana tematu.
-A mogę jeszcze jedno pytanie?-kiwnęłam głową na tak- Jak Zayn całuje??
Zaczęłam się z niej śmiać. Rozejrzałam się dyskretnie na boki, czy nikt nie podsłuchuje.
-Szczerze....Bosko.
Przez następne 15 minut wytykała mi to i mówiła że mam się z nim umówić. Ja jej tłumaczyłam dlaczego nie i powoli brakowało mi argumentów.
Wróciłyśmy do jej domu, bo miałam tu zostać na noc. Wzięłam piżame i poszłam wziąść szybki prysznic, który się przedłużył. Gdy wróciłam, Estera siedziała przy biurku i składała jakieś papierki. Podeszłam bliżej i ujrzałam te oczy, które narysowałam w szkole. To było tak odległym tematem że całkiem zapomniałam.
-Skąd to masz??
-Czemu nic nie mówiłaś?
-Skąd ty to masz??-powtórzyłam pytanie
-Chciałam sprzątnąć ci torbe i znalazłam to. Wytłumasz się, bo tego nie rozumie. Nienawidzisz do, a tutaj są jego oczy.
Wzięłam kartke do ręki, znalazłam zapalniczke i usiadłam na parapecie. Przez jakiś czas wpatrywałam się w ogień, ale nie byłam w stanie przybliżyć kartki do ognia, żeby się jej pozbyć. Estera podeszła do mnie i zabrała mi oba przedmioty i przytuliła. Położyłyśmy się na łóżku. Poczułam, jak po moich policzkach lecą łzy.
-Co się stało?-spytała zatroskana
-Sama nie wiem. Niby mi na nim nie zależy, ale już nie jestem pewna.-przyznałam się-Już dobrze, włączaj film.
Naprawde nie było dobrze. Nie mogłam zapomnieć tego, co wydarzyło się kilka godzin temu. Obejrzałyśmy "Oświadczyny po irlandzku" i włączyłyśmy horror, w czasie którego Es zasnęła. Chwile później odłożyłam laptopa i poszłąm spać.
-Wypiękniałaś.-powiedział Damian, gdy Es poszła i dotknął mojego policzka. Jego dotyk budził we mnie wstręt. Starałam się nie patrzeć mu w oczy. Odechnęłam jego ręke i odsunęłam się.
-Zostaw mnie w spokoju!!-wrzasnęłam, ale on nie dawał za wygraną
-Dalej zadziorna i pyskata. Na pewno nadal nie masz faceta, bo nikt nie chce dziewicy, nawet z litości.
-Nie twój zasrany interes!!!
Chciał już coś powiedzieć, ale obok mnie pojawił się Zayn. Jedną ręką objął mnie w pasie a drugą złapał za kark. W jego oczach było widać, że mam zrobić to, co mi każe. Nie byłam w stanie teraz się mu sprzeciwić, więc grałam w jego gre i dałam się pocałować. Mój były przyglądał się tej scenie wyraźnie zdziwiony.
-Kochanie, kto to jest?-spytał "mój chłopak"
-Nikt warty uwagi.-na twarzy miałam głupi uśmieszek
-Mam nadzieję że się nie naprzyksza.
-Już sobie idzie.
Chłopak, blady jak ściana, odwrócił się na pięcie i sobie poszedł. Gdy zniknął z zasięgu wzroku, odsunęłam się od Malika, który nadal mnie obejmował.
-Dzięki.-szepnęłam
-Nie ma za co. Zawsze do usług. Chcesz o tym pogadać?
-Nie dzisiaj. Może innym razem.
W tym momencie Estera podbiegła do mnie i przytuliła.
-Moje biedactwo.-powiedziała-Co byś bez mua zrobiła??
-Naprawde nie wiem. Dzięki.
-Dobra, a teraz wracamy na zakupy. Trzeba ci wybrać bikini.
-Weź ten czarny z flagą UK.-odezwał mulat, o którym zapomniałyśmy. Dziwnie na niego spojrzałyśmy.
-No co?? Byłem w sklepie i widziałem cię w obydwóch strojach i że masz dylemat. Ten jest lepszy, ale w każdym wyglądasz bosko.
Poszedł, a Es zaczęła się rozkładać na ziemi ze śmiechu. Walnęłam ją torbą w łeb, na uspokojenie.
-Pięknie odegraliście tą scenke.-odezwała się przy kasie-Może twój eks w końcu zostawi cię w spokoju.
-Nie przypominaj o nim. Zmiana tematu.
-A mogę jeszcze jedno pytanie?-kiwnęłam głową na tak- Jak Zayn całuje??
Zaczęłam się z niej śmiać. Rozejrzałam się dyskretnie na boki, czy nikt nie podsłuchuje.
-Szczerze....Bosko.
Przez następne 15 minut wytykała mi to i mówiła że mam się z nim umówić. Ja jej tłumaczyłam dlaczego nie i powoli brakowało mi argumentów.
Wróciłyśmy do jej domu, bo miałam tu zostać na noc. Wzięłam piżame i poszłam wziąść szybki prysznic, który się przedłużył. Gdy wróciłam, Estera siedziała przy biurku i składała jakieś papierki. Podeszłam bliżej i ujrzałam te oczy, które narysowałam w szkole. To było tak odległym tematem że całkiem zapomniałam.
-Skąd to masz??
-Czemu nic nie mówiłaś?
-Skąd ty to masz??-powtórzyłam pytanie
-Chciałam sprzątnąć ci torbe i znalazłam to. Wytłumasz się, bo tego nie rozumie. Nienawidzisz do, a tutaj są jego oczy.
Wzięłam kartke do ręki, znalazłam zapalniczke i usiadłam na parapecie. Przez jakiś czas wpatrywałam się w ogień, ale nie byłam w stanie przybliżyć kartki do ognia, żeby się jej pozbyć. Estera podeszła do mnie i zabrała mi oba przedmioty i przytuliła. Położyłyśmy się na łóżku. Poczułam, jak po moich policzkach lecą łzy.
-Co się stało?-spytała zatroskana
-Sama nie wiem. Niby mi na nim nie zależy, ale już nie jestem pewna.-przyznałam się-Już dobrze, włączaj film.
Naprawde nie było dobrze. Nie mogłam zapomnieć tego, co wydarzyło się kilka godzin temu. Obejrzałyśmy "Oświadczyny po irlandzku" i włączyłyśmy horror, w czasie którego Es zasnęła. Chwile później odłożyłam laptopa i poszłąm spać.
środa, 13 czerwca 2012
5
*oczami Estery*
Rano, jak zwykle, przeglądałam strony w necie i czekałam, aż przyjdzie Annie, bo miałyśmy na 9. Na tt Harry napisał:
"Wczoraj jakaś panna mnie pobiła. Zayn, z kim ty się zadajesz??"
Zaśmiałam się. Teraz jestem pewna, że wczoraj An u nich była i nie zwiała. Ciekawe, czy jeszcze kogoś napadła?? Po chwili poczułam, jak obejmuje mnie w pasie i całuje w policzek.
-Musiałaś to zrobić?-pokazałam jej wpis
-Gapił się na moje cycki.
-A jak było?? Nie zabiłaś nikogo, ani nic??
-Nie jestem taka.-udała obrażoną- Wiesz co?? Może się przekonam do Zayn'a, ale nie wiem, jak z resztą, bo są jeszcze gorsi niż on.
Uśmiechnęłam się, bo wiedziałam że jest szczęśliwa, choć nie chce się przyznać do tego, nawet przed sobą.
Pogadałyśmy jeszcze troche i poszłyśmy do szkoły, na wf. Nie chciał mi się ćwiczyś, ale Anne mnie dręczyła, więc musiałam. To była lekcja z chłopakami, więc lajcik i nie zmęcze się. Ludzie wpadli na pomyśł, żeby przeciągać line. Podzielili nas na 2 drużyny i, po raz kolejny, nie byłam z moją przyjaciółką. Za to ona była z Malikiem, z czego oboje byliu zadowoleni. Szybko zmieniła zdanie. Ciekawe, co oni robili, bo po tej dwójce można spodziewać się wszystkiego.
W tą zabawe byłam tak zaangażowana, jak zawsze, czyli wogóle. Umówiliśmy się, że puścimy line na trzy, żeby reszta zaliczyła glebe. Gdy ktoś wrzasnął "Już" puściłam sznur i, jak obstawialiśmy, wszyscy wylądowali na podłodze. Podeszłam do Anne, żeby jej pomóc wstać, bo wylądowała na naszej gwieździe.
-Wygodnie ci, księżniczko??-zażartowałam
-Nawet nie wiesz jak.
-Ale mi nie jest.-poskarżył się mulat- Wstawaj.
-Nie obchodzi mnie twoje zdanie, ale dobra.
Cały dzień zleciał, jak zwykle. Wygłupy, plotki, lekcje, opowiadanie durnych snów i inne. Po lekcjach poleciałyśmy do mnie, żeby się przebrać i wziąść torby, bo jechaliśmy do kina. Przy okazji się rzebrałyśmy, bo Annie twierdziła, że tak trzeba. Przez jej manie na temat wyglądu prawie się spóźniłyśmy an autobus. Jechaliśmy na "Mroczne cienie". Nie miałam ochoty, bo film nie dla mnie, ale ona jęczała, więc się zgodziłam(po raz kolejny). Naprawde potrafi grać na nerwach.
Po filmie mieliśmy 2 godziny do powrotu, więc poszłyśmy pochodzić po sklepach i znaleźć coś ładnego.
-I jak ci się podobał film??-spytała An
-Ciesze się że dałam się namówić. Johny Deep jako wampir, po prostu szczyt marzeń.
Rozmarzyłam się. Annie zaczęła mi machać ręką przed oczami. Złapałam jej dłoń i szłyśmy dalej. Nagle wpadła na kogoś.
-Przepraszam...-powiedziała i zerknęłam na osobe, na którą wpadła
Na jej twarzy malował się szok, przerażenie i wściekłość. To wszystko przez tego chłopaka. Jej eks, który na jej widok uśmiechnął się, ale w sposób, który nie wróżył nic dobrego.
-Es, zostaw nas.-nie ruszyłam się-Dam sobie radę.
Przytuliła mnie i poszłam. Wiedziałam, że potrzebuje pomocy i tego właśnie szukałam. Znalazłam Zayn'a i pociągnęłam go za sobą, w strone mojej przyjaciółki.
-Błagam, pomóż jej.-powiedziałam- To może się źle skończyć.
Rano, jak zwykle, przeglądałam strony w necie i czekałam, aż przyjdzie Annie, bo miałyśmy na 9. Na tt Harry napisał:
"Wczoraj jakaś panna mnie pobiła. Zayn, z kim ty się zadajesz??"
Zaśmiałam się. Teraz jestem pewna, że wczoraj An u nich była i nie zwiała. Ciekawe, czy jeszcze kogoś napadła?? Po chwili poczułam, jak obejmuje mnie w pasie i całuje w policzek.
-Musiałaś to zrobić?-pokazałam jej wpis
-Gapił się na moje cycki.
-A jak było?? Nie zabiłaś nikogo, ani nic??
-Nie jestem taka.-udała obrażoną- Wiesz co?? Może się przekonam do Zayn'a, ale nie wiem, jak z resztą, bo są jeszcze gorsi niż on.
Uśmiechnęłam się, bo wiedziałam że jest szczęśliwa, choć nie chce się przyznać do tego, nawet przed sobą.
Pogadałyśmy jeszcze troche i poszłyśmy do szkoły, na wf. Nie chciał mi się ćwiczyś, ale Anne mnie dręczyła, więc musiałam. To była lekcja z chłopakami, więc lajcik i nie zmęcze się. Ludzie wpadli na pomyśł, żeby przeciągać line. Podzielili nas na 2 drużyny i, po raz kolejny, nie byłam z moją przyjaciółką. Za to ona była z Malikiem, z czego oboje byliu zadowoleni. Szybko zmieniła zdanie. Ciekawe, co oni robili, bo po tej dwójce można spodziewać się wszystkiego.
W tą zabawe byłam tak zaangażowana, jak zawsze, czyli wogóle. Umówiliśmy się, że puścimy line na trzy, żeby reszta zaliczyła glebe. Gdy ktoś wrzasnął "Już" puściłam sznur i, jak obstawialiśmy, wszyscy wylądowali na podłodze. Podeszłam do Anne, żeby jej pomóc wstać, bo wylądowała na naszej gwieździe.
-Wygodnie ci, księżniczko??-zażartowałam
-Nawet nie wiesz jak.
-Ale mi nie jest.-poskarżył się mulat- Wstawaj.
-Nie obchodzi mnie twoje zdanie, ale dobra.
Cały dzień zleciał, jak zwykle. Wygłupy, plotki, lekcje, opowiadanie durnych snów i inne. Po lekcjach poleciałyśmy do mnie, żeby się przebrać i wziąść torby, bo jechaliśmy do kina. Przy okazji się rzebrałyśmy, bo Annie twierdziła, że tak trzeba. Przez jej manie na temat wyglądu prawie się spóźniłyśmy an autobus. Jechaliśmy na "Mroczne cienie". Nie miałam ochoty, bo film nie dla mnie, ale ona jęczała, więc się zgodziłam(po raz kolejny). Naprawde potrafi grać na nerwach.
Po filmie mieliśmy 2 godziny do powrotu, więc poszłyśmy pochodzić po sklepach i znaleźć coś ładnego.
-I jak ci się podobał film??-spytała An
-Ciesze się że dałam się namówić. Johny Deep jako wampir, po prostu szczyt marzeń.
Rozmarzyłam się. Annie zaczęła mi machać ręką przed oczami. Złapałam jej dłoń i szłyśmy dalej. Nagle wpadła na kogoś.
-Przepraszam...-powiedziała i zerknęłam na osobe, na którą wpadła
Na jej twarzy malował się szok, przerażenie i wściekłość. To wszystko przez tego chłopaka. Jej eks, który na jej widok uśmiechnął się, ale w sposób, który nie wróżył nic dobrego.
-Es, zostaw nas.-nie ruszyłam się-Dam sobie radę.
Przytuliła mnie i poszłam. Wiedziałam, że potrzebuje pomocy i tego właśnie szukałam. Znalazłam Zayn'a i pociągnęłam go za sobą, w strone mojej przyjaciółki.
-Błagam, pomóż jej.-powiedziałam- To może się źle skończyć.
niedziela, 10 czerwca 2012
4
Po lekcjach musiałam iść do Zayn'a, bo wmówił facetowi od matmy że nic nie rozumie i teraz mam się bawić w korepetytorke. Estera poszła ze mną, żebym nie uciekła po drodze, choć i tak próbowałam kilka razy się wymigać.
-Muszę??-jęczałam
-Tak, An, musisz. I tak musiałabyś to zrobić prędzej, czy później.
-Wolałabym później.
Es czekała na ulicy, aż tam wejde. Wparowałam do środka, jak do siebie i skierowałam się strone krzyków. Na kanapie siedziała pozostała 4 gwiazdek i wszyscy momentalnie ucichli na mój widok i popatrzyli na siebie.
-Pokój Pana Idealna Fryzura....-zaczęłam
-Drugie drzwi po prawej.-odpowiedział blondyn-Pokaże ci.
-Nie, dzięki. Nie potrzebuje pomocy farbowanego blondyna.
Poczłapałam do wskazanego pokoju. Usłyszałam znaną mi piosenke Fun- We Are Young. Malik nawet się nie zorientował, że weszłam. Dalej stał w oknie i zaciągał się fajką. Torbe, bl,uze i buty rzuciłam w kąt i uwaliłam się na łóżku.
-Jaki jest cel mojej wizyty, Bo na pewno nie korepetycje.
Zauważył mnie, zgasił papierosa i położył się obok mnie. Nie miałam zamiaru się ruszać z miejsca.
-Chce znać prawde.-spojrzałam na niego z miną WTF-Dlaczego mie nieznosisz?
Zapowiadała się długa wizyta tutaj, ale nic nie powiedziałam an ten temat.
-Sam tego chciałeś. Uważasz się za lepszego od nas. Myślisz że wszystko ci wolno, bo jesteś sławny. Myślisz, że żadna ci się nie oprze.-wyliczałam- Masz wysokie mniemanie o sobie. Fryzura.... ujdzie. Masz fatalną muzyke. Wszystkich wykorzystujesz.
Zasłonił mi ręką usta, na znak że mam się zamknąć.
-Jeszcze 2 sprawy.-powiedziałam, gdy pozbyłam się jego dłoni-1- ubierz coś, bo twoja klata na mnie nie działa. 2-ja wybieram flim.
-Film??
-Skoro tu jestem, to trzeba coś zrobić.
Sięgnęłam po laptopa. Miał otworzonego tt, którego od razu zamknęłam, bo to mnie nie interesowało. Znalazłam odpowiedni film i położyłam laptoa między nas.
-Co oglądamy??
-Pan i Pani Smith.
Spojrzał na mnie z miną Are You Fuckin Kiddin Me. Udawałam że tego nie widze.
-Tylko mi przypomnij że o 19 mam busa.
-Ale to za godzine.
-Brawo, potrafisz liczyć.-zaczęłam klaskać
-Ale film dokończymy następnym razem.
Kiwnęłam głową, bo wiedziałam że jeszcze nieraz tu zawitam. Zachciało mi się pić więc poszłam na dół, do kuchni. Zaczęłam otwierać wszystkie szafki, w poszukiwaniu upragnionego napoju.
-Szukasz czegoś??-głupie pytanie
-Nie, wietrze wam szafki.-odwróciłam się i zobaczyłam chłopaka w loczkach-Gdzie wy macie pepsi??
Wyciągnął z lodówki butelke i postawił na stole, razem ze szklanką. Pijąc, oblałam się i zauważyłam że ten chłopak nadal stoi w tym samym miejscu i gapi się na mój dekolt. Nie mogłam mu na to pozwolić, więc wzięłam porządny zamach i uderzyłam go w twarz. Zaczął się drzeć i dotknął miejsca w które trafiłam.
-Zboczeniec.-mruknęłam i poszłam do pokoju
-Co zrobiłaś Harry'emu??-spytał Zayn, gdy weszłam
-Czyli to tak nazywa się ten debil, któremu przyłożyłam. Gapił się tam, gdzie nie powinien to teraz ma nauczke.
Rzucił mi ręcznik, żebym się wytarła i wróciliśmy do oglądania. Dopiero po filmie zorientowałam się, że mój bus już dawno pojechał.
-Zawieź mnie do domu.-powiedziałam
-Czemu??
-Bo miałeś mi przypomnieć o ostatnim busie dzisiaj, który odjechał godzine temu.
-Dobra, zbieraj się.
Na dole Harry patrzył na mnie obrażony i lekko..... wściekły?? Tego nie jestem pewna, ale jakoś tak. Wsiedliśmy do auta i wytłumaczyłam Malikowi droge do mnie. Po drodze zapytał:
-Czyli już mnie lubisz?-uśmiechał się
-Skąd taka pewność?? Na razie powiem ci, że jest lepiej , troche.-podkreśliłam
-Zmienisz zdanie.
Na miejscu pożegnałam się i miałam już iść, ale mnie zatrzymał.
-Nie zaprosisz mnie do środka??
-Może kiedyś, ale jak narazie nie chce przyprowadzać do domu gwiazdy.
Trzasnęłam drzwiami i sobie poszłam.
-Muszę??-jęczałam
-Tak, An, musisz. I tak musiałabyś to zrobić prędzej, czy później.
-Wolałabym później.
Es czekała na ulicy, aż tam wejde. Wparowałam do środka, jak do siebie i skierowałam się strone krzyków. Na kanapie siedziała pozostała 4 gwiazdek i wszyscy momentalnie ucichli na mój widok i popatrzyli na siebie.
-Pokój Pana Idealna Fryzura....-zaczęłam
-Drugie drzwi po prawej.-odpowiedział blondyn-Pokaże ci.
-Nie, dzięki. Nie potrzebuje pomocy farbowanego blondyna.
Poczłapałam do wskazanego pokoju. Usłyszałam znaną mi piosenke Fun- We Are Young. Malik nawet się nie zorientował, że weszłam. Dalej stał w oknie i zaciągał się fajką. Torbe, bl,uze i buty rzuciłam w kąt i uwaliłam się na łóżku.
-Jaki jest cel mojej wizyty, Bo na pewno nie korepetycje.
Zauważył mnie, zgasił papierosa i położył się obok mnie. Nie miałam zamiaru się ruszać z miejsca.
-Chce znać prawde.-spojrzałam na niego z miną WTF-Dlaczego mie nieznosisz?
Zapowiadała się długa wizyta tutaj, ale nic nie powiedziałam an ten temat.
-Sam tego chciałeś. Uważasz się za lepszego od nas. Myślisz że wszystko ci wolno, bo jesteś sławny. Myślisz, że żadna ci się nie oprze.-wyliczałam- Masz wysokie mniemanie o sobie. Fryzura.... ujdzie. Masz fatalną muzyke. Wszystkich wykorzystujesz.
Zasłonił mi ręką usta, na znak że mam się zamknąć.
-Jeszcze 2 sprawy.-powiedziałam, gdy pozbyłam się jego dłoni-1- ubierz coś, bo twoja klata na mnie nie działa. 2-ja wybieram flim.
-Film??
-Skoro tu jestem, to trzeba coś zrobić.
Sięgnęłam po laptopa. Miał otworzonego tt, którego od razu zamknęłam, bo to mnie nie interesowało. Znalazłam odpowiedni film i położyłam laptoa między nas.
-Co oglądamy??
-Pan i Pani Smith.
Spojrzał na mnie z miną Are You Fuckin Kiddin Me. Udawałam że tego nie widze.
-Tylko mi przypomnij że o 19 mam busa.
-Ale to za godzine.
-Brawo, potrafisz liczyć.-zaczęłam klaskać
-Ale film dokończymy następnym razem.
Kiwnęłam głową, bo wiedziałam że jeszcze nieraz tu zawitam. Zachciało mi się pić więc poszłam na dół, do kuchni. Zaczęłam otwierać wszystkie szafki, w poszukiwaniu upragnionego napoju.
-Szukasz czegoś??-głupie pytanie
-Nie, wietrze wam szafki.-odwróciłam się i zobaczyłam chłopaka w loczkach-Gdzie wy macie pepsi??
Wyciągnął z lodówki butelke i postawił na stole, razem ze szklanką. Pijąc, oblałam się i zauważyłam że ten chłopak nadal stoi w tym samym miejscu i gapi się na mój dekolt. Nie mogłam mu na to pozwolić, więc wzięłam porządny zamach i uderzyłam go w twarz. Zaczął się drzeć i dotknął miejsca w które trafiłam.
-Zboczeniec.-mruknęłam i poszłam do pokoju
-Co zrobiłaś Harry'emu??-spytał Zayn, gdy weszłam
-Czyli to tak nazywa się ten debil, któremu przyłożyłam. Gapił się tam, gdzie nie powinien to teraz ma nauczke.
Rzucił mi ręcznik, żebym się wytarła i wróciliśmy do oglądania. Dopiero po filmie zorientowałam się, że mój bus już dawno pojechał.
-Zawieź mnie do domu.-powiedziałam
-Czemu??
-Bo miałeś mi przypomnieć o ostatnim busie dzisiaj, który odjechał godzine temu.
-Dobra, zbieraj się.
Na dole Harry patrzył na mnie obrażony i lekko..... wściekły?? Tego nie jestem pewna, ale jakoś tak. Wsiedliśmy do auta i wytłumaczyłam Malikowi droge do mnie. Po drodze zapytał:
-Czyli już mnie lubisz?-uśmiechał się
-Skąd taka pewność?? Na razie powiem ci, że jest lepiej , troche.-podkreśliłam
-Zmienisz zdanie.
Na miejscu pożegnałam się i miałam już iść, ale mnie zatrzymał.
-Nie zaprosisz mnie do środka??
-Może kiedyś, ale jak narazie nie chce przyprowadzać do domu gwiazdy.
Trzasnęłam drzwiami i sobie poszłam.
środa, 6 czerwca 2012
3
*oczami Anne*
Dyskutowałam o czymś zawzięcie z Es przed lekcjami, gdy ktoś złapał mnie za ramie. Instynktownie wyrwałam się i wbiłam paznokcie w ręke osoby, która za mną stała. Odwróciłam się i zobaczyłam Zayn'a. Estera zabrała moją dłoń od jego ramienia, na znak że mam się uspokoić.
-Zawsze tak reagujesz?-zapytał
-Z reguły. Nie narzekaj, trzeba było nie podchodzić od tyłu.-nie obchodziło mnie to w żadnym stopniu- Nieważnie. Czego chciałeś??
-Muszę mieć powód, żeby się do ciebie odezwać??
-Dałam ci jasno do zrozumienia, że nie masz szans.
-To po co odpisywałaś??-posłał mi uśmiech
Na dźwięk tych słów moja przyjaciółka zeczęła się oddalać. Czyli to ona rozdaje mój numer.
-Mam w tym swój interes.-skłamałam
-Dobra, dobra. Wmawiaj sobie.-zmienił temat- W następną sobotę urządzam impreze. Jesteście zaproszone. Obie.-specjalnie podkreślił ostatnie słowo
Tym razem to on sobie poszedł, zostawiając mnie samą. Zadzwonił dzwonek i poszłam do klasy. Po drodze dołączyła do mnie Es, śmiejąc się bez przerwy. Trzepłam ją w łeb książką, żeby się uspokoiła.
-Nic nie mów.-warknęłam
Była muzyka, jedyny przdmiot na którym miałam całkowity luz u nauczyciela. Zajęłam swoje ukochane miejsce na końcu sali, przy oknie. Niestety, to był też jedyny przedmiot na którym nie siedziałam z Esterą, bo ją przesadzili, co wykorzystał mulacik, siadając obok mnie. Jak zwykle belfer kazał mi jako pierwszej zaśpiewać piosenke, którą miałam przygotować. Mieliśmy wybrać utwór giganta muzycznego.
-Co przygotowałaś??
-"Show must go on"
Na dźwięk tego tytułu słyszałam, jak Pan Idealny śmieje się pod nosem. Wstając, "przypadkowo" kopnęłam go pod ławką. Jego durny uśmiech całkiem zszedł mu z twarzy, gdy zaśpiewałam refren w moim wykonaniu. Teraz to ja z niego kpiłam. Gdy reszta śpiewała, ja rysowałam po kartce, bez większego celu. Dopiero po skończeniu zauważyłam, że narysowałam oczy. Znajome oczy, bo należały go Malika. Szybko podarłam ją i schowałam do torby, żeby nikt tego nie zauważył, szczególnie on. Bo, skoro niec dla mnie nie znaczy, to czemu właśnie to wyszło z mojej ręki.
Na koniec lekcji dostaliśmy zadanie.
-....Macie przygotować duety na za 2 tygodnie......-wymieniał nazwiska-....Anne i Zayn.
W tym momencie zagotowało się we mnie na maksa. No bo, czemu znowu na mnie wypadło, skoro na moim mijescu chce być każda, a jednak, znowu ja. Jakaś zmowa, żeby zniszczyć mi życie.
Pierwsza wybiegłam z sali, zaciskając ręce w pięści. Po chwili dogoniła mnie Estera.
-Moja biedaczyno.-przytuliła mnie-Jesteś na niego skazana.
-Nie chce o nim słyszeć nic więcej.-mruknęłam-A jak tam ci się układa z Kamilem??
-Zerwałam z nim.-odpowiedziała obojętnym tonem- Miałaś racje, on mnie tylko wykorzystywał.
-Nareszcie mnie posłuchałaś. Dobrze że jesteś sama, bo w następną sobote idziemy na impreze do tej gwiazdy i może poznasz kogoś wartego coś więcej.
Dyskutowałam o czymś zawzięcie z Es przed lekcjami, gdy ktoś złapał mnie za ramie. Instynktownie wyrwałam się i wbiłam paznokcie w ręke osoby, która za mną stała. Odwróciłam się i zobaczyłam Zayn'a. Estera zabrała moją dłoń od jego ramienia, na znak że mam się uspokoić.
-Zawsze tak reagujesz?-zapytał
-Z reguły. Nie narzekaj, trzeba było nie podchodzić od tyłu.-nie obchodziło mnie to w żadnym stopniu- Nieważnie. Czego chciałeś??
-Muszę mieć powód, żeby się do ciebie odezwać??
-Dałam ci jasno do zrozumienia, że nie masz szans.
-To po co odpisywałaś??-posłał mi uśmiech
Na dźwięk tych słów moja przyjaciółka zeczęła się oddalać. Czyli to ona rozdaje mój numer.
-Mam w tym swój interes.-skłamałam
-Dobra, dobra. Wmawiaj sobie.-zmienił temat- W następną sobotę urządzam impreze. Jesteście zaproszone. Obie.-specjalnie podkreślił ostatnie słowo
Tym razem to on sobie poszedł, zostawiając mnie samą. Zadzwonił dzwonek i poszłam do klasy. Po drodze dołączyła do mnie Es, śmiejąc się bez przerwy. Trzepłam ją w łeb książką, żeby się uspokoiła.
-Nic nie mów.-warknęłam
Była muzyka, jedyny przdmiot na którym miałam całkowity luz u nauczyciela. Zajęłam swoje ukochane miejsce na końcu sali, przy oknie. Niestety, to był też jedyny przedmiot na którym nie siedziałam z Esterą, bo ją przesadzili, co wykorzystał mulacik, siadając obok mnie. Jak zwykle belfer kazał mi jako pierwszej zaśpiewać piosenke, którą miałam przygotować. Mieliśmy wybrać utwór giganta muzycznego.
-Co przygotowałaś??
-"Show must go on"
Na dźwięk tego tytułu słyszałam, jak Pan Idealny śmieje się pod nosem. Wstając, "przypadkowo" kopnęłam go pod ławką. Jego durny uśmiech całkiem zszedł mu z twarzy, gdy zaśpiewałam refren w moim wykonaniu. Teraz to ja z niego kpiłam. Gdy reszta śpiewała, ja rysowałam po kartce, bez większego celu. Dopiero po skończeniu zauważyłam, że narysowałam oczy. Znajome oczy, bo należały go Malika. Szybko podarłam ją i schowałam do torby, żeby nikt tego nie zauważył, szczególnie on. Bo, skoro niec dla mnie nie znaczy, to czemu właśnie to wyszło z mojej ręki.
Na koniec lekcji dostaliśmy zadanie.
-....Macie przygotować duety na za 2 tygodnie......-wymieniał nazwiska-....Anne i Zayn.
W tym momencie zagotowało się we mnie na maksa. No bo, czemu znowu na mnie wypadło, skoro na moim mijescu chce być każda, a jednak, znowu ja. Jakaś zmowa, żeby zniszczyć mi życie.
Pierwsza wybiegłam z sali, zaciskając ręce w pięści. Po chwili dogoniła mnie Estera.
-Moja biedaczyno.-przytuliła mnie-Jesteś na niego skazana.
-Nie chce o nim słyszeć nic więcej.-mruknęłam-A jak tam ci się układa z Kamilem??
-Zerwałam z nim.-odpowiedziała obojętnym tonem- Miałaś racje, on mnie tylko wykorzystywał.
-Nareszcie mnie posłuchałaś. Dobrze że jesteś sama, bo w następną sobote idziemy na impreze do tej gwiazdy i może poznasz kogoś wartego coś więcej.
niedziela, 3 czerwca 2012
2
*oczami Zayn'a*
Zaintrygowała mnie ta cała Anne. Jedyna dziewczyna, której zwisało to że jestem sławny. Nienawidziła mnie i ignorowała, choć nnie nie zna. Na każdym przedmiocie siadałem tak, aby ją widzieć i lepiej poznać. Według mnie laska jak marzenie..... No prawie. Piękna, mądra, dobry gust, co do muzyki i stylu. Jedyna przeszkoda to to, że mnie nienawidzi i to mnie w niej pociąga.
Po lekcjach złapałem ją, żeby coś sprawdzić.
-Kiedy pierwsze korepetycje??-spytałem
-Niby z czego?
-Może z chemii?
Posłałem jej mój najpiękniejszy uśmiech, zbliżyłem się i przygryzłem seksownie warge. To ostatnioe zawsze działa. Pogładziła mnie po policzku, czego wogóle się nie spodziewałem.
-Byłoby świetnie, gdyby nie to że: Jeden- jeszcze nie mieliśmy chemii. Dwa- to jest żałosne. Trzy- nie jesteś w moim typie, więc daruj sobie.
Szybkim krokiem wyszła z budynku. Zadowolony z jej odpowiedzi ruszyłem do domu. Od razu zapaliłem. Po drodze zobaczyłem Estere, najlepszą przyjaciółke An. Dogoniłem ją, żeby się czegoś więcej dowiedzieć.
-Es, błagam, pomóż mi.
-W sprawie Anne, jak mniemam.-nie była zbyt zdziwiona
-Skąd wiedziałaś?
-Kobieca intuicja. To jedyna dziewczyna, która na ciebie nie leci. Będziesz się musiał postarać. Ona jest dla mnie ważna, więc, jeśli ci się uda, to nie skrzywdź jej. Naprawde życzę ci dobrze.
-Wiem, że ona jest wyjątkowa. Jakaś podpowiedź?
-Nie traktuj jej, jak każdej fanki i dziewczyny, która sama nie da sobie rady. Z czasdem sam się zorientujesz.
Od razu, gdy znalazłem się w swoim pokoju, włączyłem laptopa i fejsa. Można się domyślić, że przeglądałem jej profil. Byłem tak zapatrzony w ekran, że nie zauważyłem, jak do pokoju wparowali chłopacy.
-Całkiem ładna-stwierdził Harry-Nowa zdobycz??
-Chciałbym, ale jest na odwrót. Ona nas nie znosi, a ja staram się ją do siebie przekonać.
-Życze powodzenia, bo jest się o co starać-powiedział Lou
Poszli na impreze. Tylko ja zostałem, bo szkoła. Wziąłem szybki prysznic i się położyłem. Od Estery dostałem numer Anne. Wykorzystałem to i napisałem do niej:
"Dobranoc, Annie. Miłych snów. Zayn"
Szybko dostałem odpowiedź:
"Dobranoc, Panie Idealny. Moje sny będą miłe, jeśli mi się nie przyśnisz. I nie mów do mnie Annie, tylko An lub Anne"
Zaintrygowała mnie ta cała Anne. Jedyna dziewczyna, której zwisało to że jestem sławny. Nienawidziła mnie i ignorowała, choć nnie nie zna. Na każdym przedmiocie siadałem tak, aby ją widzieć i lepiej poznać. Według mnie laska jak marzenie..... No prawie. Piękna, mądra, dobry gust, co do muzyki i stylu. Jedyna przeszkoda to to, że mnie nienawidzi i to mnie w niej pociąga.
Po lekcjach złapałem ją, żeby coś sprawdzić.
-Kiedy pierwsze korepetycje??-spytałem
-Niby z czego?
-Może z chemii?
Posłałem jej mój najpiękniejszy uśmiech, zbliżyłem się i przygryzłem seksownie warge. To ostatnioe zawsze działa. Pogładziła mnie po policzku, czego wogóle się nie spodziewałem.
-Byłoby świetnie, gdyby nie to że: Jeden- jeszcze nie mieliśmy chemii. Dwa- to jest żałosne. Trzy- nie jesteś w moim typie, więc daruj sobie.
Szybkim krokiem wyszła z budynku. Zadowolony z jej odpowiedzi ruszyłem do domu. Od razu zapaliłem. Po drodze zobaczyłem Estere, najlepszą przyjaciółke An. Dogoniłem ją, żeby się czegoś więcej dowiedzieć.
-Es, błagam, pomóż mi.
-W sprawie Anne, jak mniemam.-nie była zbyt zdziwiona
-Skąd wiedziałaś?
-Kobieca intuicja. To jedyna dziewczyna, która na ciebie nie leci. Będziesz się musiał postarać. Ona jest dla mnie ważna, więc, jeśli ci się uda, to nie skrzywdź jej. Naprawde życzę ci dobrze.
-Wiem, że ona jest wyjątkowa. Jakaś podpowiedź?
-Nie traktuj jej, jak każdej fanki i dziewczyny, która sama nie da sobie rady. Z czasdem sam się zorientujesz.
Od razu, gdy znalazłem się w swoim pokoju, włączyłem laptopa i fejsa. Można się domyślić, że przeglądałem jej profil. Byłem tak zapatrzony w ekran, że nie zauważyłem, jak do pokoju wparowali chłopacy.
-Całkiem ładna-stwierdził Harry-Nowa zdobycz??
-Chciałbym, ale jest na odwrót. Ona nas nie znosi, a ja staram się ją do siebie przekonać.
-Życze powodzenia, bo jest się o co starać-powiedział Lou
Poszli na impreze. Tylko ja zostałem, bo szkoła. Wziąłem szybki prysznic i się położyłem. Od Estery dostałem numer Anne. Wykorzystałem to i napisałem do niej:
"Dobranoc, Annie. Miłych snów. Zayn"
Szybko dostałem odpowiedź:
"Dobranoc, Panie Idealny. Moje sny będą miłe, jeśli mi się nie przyśnisz. I nie mów do mnie Annie, tylko An lub Anne"
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)