-Anne, pobudka.-usłyszałam głos Zayn'a, który jeździł opuszkami po moich plecach
-Po co? Jest weekend i do kompletu ósma rano.
Otworzyłam oczy i usiadłam na łóżku, wcześniej dostając buziaka.
-Dzisiaj jedziemy do Las Vegas, bo za tydzień zaczynamy trasę. Jedziesz z nami?
-Z tobą na koniec świata.-udawałam typową dziewczynę-Udawanie waszej fanki to nie moja bajka. Poza tym niektórzy z nas mają studia i muszą się uczyć.
-Nie musisz niczego udawać. Po prostu chce wsparcia od mojej dziewczyny. A co do studiów, to pogadałem z paroma osobami i okazało się, że już wszystko masz zrobione. I masz wolne do następnej jesieni.
-Czyli ty już mi zaplanowałeś wakacje.
Gdy to mówiłam, wchodziłam do garderoby. Wtedy Zayn do mnie podszedł, złapał na wysokości kolan i podniósł. Zaczął biegać po całym domu, krzycząc że zabiera mnie ze sobą. Ubaw miałam niezły.
-Nacieszyłeś się już? Bo ja muszę się przebrać, bo obiecałam dziewczynom zakupy. Chociaż, skoro już tak biegasz, to możesz mnie zanieść na miejsce.
-A co ja, tragarz?
Postawił mnie i poszłam do sypialni.Ogarnęłam się i zeszłam na dół. Po drodze zgarnęłam El i Es, które były już gotowe.
-Na serio jedziesz z nimi?-Eleanor nie wierzyła w to
-No pewnie, a czemu nie?
-No wiesz, będziesz musiała chodzić na ich koncerty, znosić tłumy fanek. Plus próby, wywiady, sesje. Teksty dziewczyn, które chcą za nich wyjść i inne.
-Koncerty jakoś przeżyje. A co do fanek, to będe mogła go przypilnować.
-Nie ufasz Malik'owi?
-Nie ufam dziewczynom. Szczególnie po tym, co się działo.
-Spoko. Perrie już ci nie przeszkodzi. Zawsze się znajdzie pare wariatek. Ale po tym filmiku masz luz.
Zostawiłyśmy ten temat w spokoju. Żadna z nas nie chciała tego ciągnąć. Biegałyśmy po sklepach jak oszalałe. Z każdego wynosiłyśmy kolejne torby. Ja kupiłam najmniej, ze względu że dla mnie to była norma. Co tydzień miałam coś nowego.
Dziewczyny były bardzo zawiedzione, gdy Lou zadzwonił, że mamy już wracać. Niechętnie wróciłyśmy i, podczas gdy siedzieli i oglądali jakiś film, ja pakowałam się. Po jakimś czasie (4 godziny) udało mi się wszystko pomieścić. Padłam na łóżko ze zmęczenia. W tamtym momencie potrzebowałam chwili spokoju, ale, po raz kolejny, nie dostałam tego co chciałam, bo wparował Zayn.
-Pore to sobie wybrałeś.-mruknęłam
-Niby czemu?
-Bo gdy cię potrzbuje do pakowania, to cię nie ma, a jak chce być sama, to przychodzisz. Przez ciebie nei zasnę.
-I dobrze. Za chwilę mamy samolot, więc wyśpisz się w drodze.
Wstałam i znieśliśmy walizki na dół. Od razu pojechaliśmy na lotnisko. Nic dalej nie powiem, bo w samolocie od razu położyłam głowę na kolanach Malik'a i zasnęłam.
świetny :D
OdpowiedzUsuń