Jeszcze tylko osiem godzin. Niby nic, w porównaniu z tymi pięcioma latami, które tutaj spędziłaś. Tyle że za te osiem godzin masz opuścić miejsce, które zastępowało ci dom, jakby...
Czwarta rano, a ty siedzisz na piętrowym łóżku, próbując wypatrzeć coś zza krat. Pomijając fakt, że jest ciemno, dostrzegasz jedynie zarys muru i drutu kolczastego, którym jest zakończony. To właśnie na tym kończył się twój świat, wtoje życie, a niedługo stanie się przeszłością. Tylko do czego wracasz? To pytanie męczyło cie od dłuższego czasu, a gdy się nad tym zastanawiałaś, twoja dłoń wędrowała pod lewą pierś, zupełnie jakby to miejsce paliło. Nie musiałaś widzieć tego, żeby rozróżnić poszczególne litery tatuażu, które tworzyły imię, które tyle dla ciebie znaczyło - Liam.
Właśnie, Liam..... Nie pomyliłam się, pisząc w czasie przeszłym. Na początku widywałaś się z nim bardzo często, przy każdej możliwej okazji. Z czasem zaczął przychodzić raz na jakiś czas, a dwa i pół roku temu był u ciebie ostatni raz.
Gdy się zorientowałaś, że widziałaś go ostatni raz, zrobiłaś sobie tatuaż w kształcie małej dziury po kuli, dokładnie w miejscu serca.
Nadal nie wiesz, czemu cię zostawił. Nie chciał mieć nic wspólnego ze skazaną? Choć poświęciłaś się dla niego? Znudziłaś mu się? Znalazł sobie lepszą, ładniejszą? Odstraszyłaś go swoim stanem? Przecież schudłaś w więzieniu i to sporo, byłaś bledsza, straciłaś ten blask w oku, miałaś tatuaże, znowu przebijałaś różne części ciała - język, wargę, brew, uszy.
Ale obiecałaś mu, że nie będizesz się pakowała w kłopoty, że będziesz się starać o wcześniejsze zwolnienie, za dobre sprawowanie. Tak też było, ale kiedy cię zostawił, to po co?
Wybiła dwunasta. W końcu ujrzałaś świat poza murami więzienia. Inaczej to sobie wyobrażałaś. Łudziłaś się w podświadomości, że jednak Liam będzie na ciebie czekał, ale nie. Pewnym siebie krokiem ruszyłaś do domu. Ludzie mierzyli cię wzrokiem, szczególnie bogaci i wytapetowane dziewczyny. Twój wzrok, kierowany do nich, był pełen pogardy.
W mieszkaniu panował porządek, żadnego kurzu, choć nie było ciebie tam przez pięc lat, ale nia zastanawiałaś się nad tym. Włączyłaś swoją ulubioną płytę Limp Bizkit i zniknęłaś w łazience. Spędziłaś tam parę godzin, wsłuchana dokładnie w każdy moment muzyki, która była zbyt agresywna dla twojego BYŁEGO chłopaka, więc wtedy słuchałaś tego rzadziej i ciszej. Teraz nikt cię nie kontrolował.
Na dworze zapanowała już ciemność, gdy skończyłaś doprowadzać się do porządku. Naciągnęłaś na siebie dżinsy z obniżonym krokiem i bokserke. Wychodząc z łazienki, spodziewałaś się ciemności, ale tak nie było. Dodatkowo źródłem światła były neoświetliki (jak w Step Up 3). Podążyłaś za nimi an zewnątrz, po dordze zakładając adidasy i kurtkę. Światło doprowadziło cię nad Tamizę. W ten sposób trafiłaś na London Eye. Bez problemu dostałaś się do odpowiedniej kapsuły, gdzie światła zapaliły się dopiero, gdy kapsuła się zamknęła się. Wtedy zobaczyłaś Liam'a. Chciałaś to zronić od dawna. Podeszłaś do niego i wymierzyłaś mu najmocniejszy policzek, na jaki było cię stać. Brunet przyjął go, nadstawił drugi i czekał na cios. Nie zamachnęłaś się po raz drugi.
-Na co czekasz?-uśmiechnął się drwiąco- Przecież zasłużyłem, a ty chcesz to zrobić.
-Żal mi ciebie. Dlaczego?
Nie musiałaś kończyć, bo dobrze wiedział o co ci chodzi.
-Wiem, co myślisz. Wykorzystałem cię i znalazłem inną. Wstydziłem się ciebie, bo psułaś moją reputację. Ale to nie tak.
-A jak? Menedżer ci zabronił? Zespół był ważniejszy?
-Nie. Chciałem nam oszczędzić bólu tych rozstań.
-Nam? Nie żartuj ze mnie. Chyba sobie. Byłam w tym piekle tylko dla ciebie. A ty co? Zostawiłeś mnie, bo nie chciałeś cierpieć. A to ja powinnam narzekać, przecież to ja spędziłam pięć lat w wiezieniu. Robiłam sobie tatuaże i kolczyki, bo to przyzwyczajało do bólu i miałam spokój.
-Masz rację, tamto wyjaśnienie sobie wmawiałem. Chcę cię prosić o drugą szansę i nie wyjdziemy stąd, aż jej nie dotanę.
Teraz zauważyłaś że zatrzymaliście się na samej górze. Nie żartował.
-Myślisz, że mogę ci znów zaufać?
-Kochasz ryzyko, więc próbuj.
-Już zaryzykowałam i zobacz, co mi po tym zostało.
Pokazałaś mu tatuaż z imieniem i raną.
-Rozumiem.-zadzwonił gdzieś-Ściągajcie mnie na dół.
Na dole, brunet wyszedł jako pierwszy i chciał zniknąć jak najszybciej. Ty stałaś i wpatrywałaś się w jego sylwetkę, aż zniknęła. Dopiero wtedy wróciłaś do mieszkania. Rzuciłaś się na łóżko i starałaś się zapomnieć. Nie mogłaś, nie byłaś w stanie. Przemyślałaś wszystko jeszcze raz.
Założyłaś buty i ruszyłaś do domu chłopaków. Wiedziałaś, że spottkasz tam tylko Liam'a, bo reszta siedziała albo w klubie albo u swoich sympatii. Zapukałaś do drzwi, a właściwie to waliłaś w nie pięściami, aż w końcu chłopak ci otworzył. Był wyraźnie zaskoczony twoją wizytą, o takiej porze. W końcu była czwarta rano.
-Oferta nadal aktualna?
-Zawsze.
Wpuścił cię do środka i skierowałaś się do jego sypialni. Tam już miałaś pewność, że podjęłaś właściwą decyzję. To, co widziałaś wzruszyło cię i zalało falą ciepła. Całą ścianę przy łóżku pokrywały zdjęcie, twoje z Liam'em. Podeszłaś bliżej. Zauważyłaś parę zdjęć z więzienia, co udowodniło że nigdy cię nie zostawił. Brunet był speszony całym tym zjeściem i obawiał się twojej reakcji. Rzuciłaś mu się w ramiona.
-Byłeś obok, zawsze. Jak anioł stróż.
-Bardziej jak bezgranicznie zakochany idiota.
-Teraz już wiem.
-Co?
-Że cię kocham.
Pocałował cię, delikatnie, z czułością, której tak bardzo ci brakowało przez te lata. Jemu zresztą też. Pragnęłaś czegoś więcej, ale odsunął cię lekko, jak na złość. Zaczął gładzić twój policzek kciukiem.
-Może chociaż resztę nocy byś przespała? Założę się, że jesteś na nogach conajmniej dobę. Przebierz się i chodź spać.
Niechętnie poczłapałaś do garderoby, bo czułaś się w pełni sił. Tam spotkały cię kolejne niespodzianki. Pół garderoby zapełniały twoje ubrania i jeszcze jakieś nowe, w twoim rozmiarze. Szybko się przebrałaś i wskoczyłaś do łóżka, obok chłopaka, którego pocałowałaś w polik.
-Ile jeszcze niespodzianek na mnie czeka?
-Jutro będzie ostatnia, jeśli pójdziesz już spać.
-Dobranoc.
Zamknęłaś oczy i w tej samej chwili odpłynęłaś.
Następnego dnia naprawdę była ta niespodzianka - zaręczyliście się, żeby już nic wam nigdy nie stanęło na przeszkodzie.
Jest wyczekiwana druga część!!! Chyba końcówkę zepsułam. Czekam na dziesięć komentarzy i tak będzie do końca, bo dałyście sobie radę i teraz też dacie.
+ mam nowy pomysł na bloga. Trochę inny niż ten i tym razem o Harry'm. Będziecie czytać? Czy może znowu o Zayn'ie pisać?
+ jeśli mam go zacząć, to może pomożecie mi i podrzucicie pomysły na imię głównej bohaterki? Tylko nie polskie, najlepiej jakieś egzotyczne;*
Genilne :D Wcale nie zepsułaś końcówki, zaskoczyłaś nią ;) a co do nowego bloga to: Pisz! Pisz! Pisz!!!!
OdpowiedzUsuńZajebisty! <3 Właśnie końcówka jest fajna! <3
OdpowiedzUsuń