Byłaś fotografem w brytyjskiej gazecie dla nastolatków. Pewnego dnia dostałaś zlecenie na zrobienie sesji One Direction. Myślałaś że będzie jak zwykle-pare zdjęć, obróbka i gotowe. Myliłaś się i to jak bardzo. Do sali wparowała pięciu chłopaków, zachowując się jak małpy, a mioanowicie zaczęli się bić, tańczyć, całować, śpiewać i inne takie. Część ciebie chciała do nich dołączyć, bo miałaś jedynie dziewiętnaście lat.
Chłopak w bejsbolówce zauważył to i chciał cię wyciągnąć do nich. W ostatniej chwili się opanowałaś, a wtedy weszła twoja szefowa.
-To jest właśnie, któremu masz zrobić zdjęcia. Będe sprawdzała jak wam idzie. Pamiętaj o zasadach.
Powiedziała to i wyszła. Przedstawiłaś się chłopakom, a oni tobie i chciałaś mieć to z głowy. Niestety, nie słuchali cię i robili na co mieli ochotę. Miałaś już dość ich szczeniackiego zachowania. Zaczęłaś krzyczeć, jak dziewczyny w horrorach, żeby zwrócić ich uwagę.
-Przestańcie! Nie wiem jak wy, ale ja jestem w pracy, a wy mi nie pomagacie. Zróbmy te zdjęcia i możecie iść, co sprawi mi ogromną ulgę.
Uspokoili się i czekali na twoje rozkazy. Od chwili twojego wybuchu, Zayn patrzył na ciebie z podziwem i szacunkiem. Ustawiłaś zespół, zrobiłaś parę zdjęć i poszłaś do biura bez pożegnania. Sprawnie obrobiłaś zdjęcia i zaniosłaś szefowej.
-Dobra robota,
-Czemu?
-Stwierdzili, że z tobą dobrze się wpółpracuje. Znając życie, sesja potrwa kilka dni, więc nie pojawiaj się tutaj do końca tygodnia. I pamiętaj....
-Nie spoufalaj się z nimi i godnie nas reprezentuj. Pamiętam.
Przez następne dni jeździłaś z zespołem po całym Londynie, robiąc im zdjęcia. Nawet ich polubiłaś, ale starałaś się tego nie okazywać, bo byłaś profesjonalistką. Każdego dnia Zayn zapraszał cię na randkę, ale ty odmawiałaś, ze względu na pracę. Chciałaś się z nim spotkać, ale znałaś zasady i to byłby koniec twojej kariery.
Miesiąc później dostałaś zaproszenie na imprezę, z okazji zakończenia albumu. Zgodziłaś się. Na ten wieczór ubrałaś błękitną sukienkę, przedłużaną z tyłu i czarne szpilki. Bawiłaś się jak nigdy w towarzystwie One Direction. Czułaś się jak normalna nastolatka, a nie dziewętnastoletnia dziewczyna, która pracuje jako fotograf.
Po imprezie Zayn zaproponował, że cię odprowadzi do domu, bo trochę wypiłaś, ale daleko nie miałaś. Zaprosiłaś go do środka. Gdy zostawiłaś go na chwilę, on znalazł albumy ze zdjęciami, ale całkiem innymi niż te w piśmie. Te były magiczne i miały coś w sobie. Chciałaś mu je zabrać, ale nie miałaś szans ich odebrać.
-Masz talent. Dlaczego marnujesz się w pisemku dla nastolatek?
-A kto zatrudni dziewiętnastolatkę? Kiedyś będe na szczycie. To mój cel.
Gdy to mówiłaś, mulat pprzyglądał się twoim ustom, zresztą ty jego też. W tym momencie twoje potrzeby i uczucia wzięły górę. Usiadłaś mu na kolanach i zatraciliście się w pocałunku, podczas którego zaniósł cię do sypialni. Dobrze wiedziałaś z czym wiąże się twoje zachowanie, ale wtedy liczył się tylko on i ta chwila.
Rano obudziły cię delikatne pocałunki, którymi obdarowywany był twój kark. Pamiętałaś dokładnie, co się wydarzyło, ale teraz zaczęłaś myśleć o konsekwencjach. Wstałaś, ubrałaś bieliznę i stanęłaś przed oknem. Od razu poczułaś oddech Zayn'a na karku. Nie reagowałaś, więc usiadł na parapecie przed tobą i przyciągnął do siebie, żeby zwrócić twoją uwagę.
-Co cię martwi, piękna?
-Musisz stąd iść, Zayn.-spojrzałaś mu w oczy, a on cię pocałował
-O tym myślisz. A co z nocą?-zażartował, ale tobie nie było do śmiechu
-Idź już. Właśnie przez tę noc mogę stracić pracę, ale nie żałuję.
-Rozumiem.
Wstał i ubraliście się, anirazu na siebie nie patrząc i nieodzywając się. Dopiero przy drzwiach objął twoją twarz i czule pocałował w usta.
-Zadzwoń, kiedy to będzie legalne. Jak coś, to wiesz gdzie mnie szukać.
Wyszedł, a ty kilka minut po nim udałaś się do pracy. Weszłaś do swojego biura, w którym nie było żadnych twoich rzeczy na wierzchu, tylko w pudle na biurku. Bez zastanowienie pobiegłaś do biura szefowej.
-
-Co to ma znaczyć?!
-Też chciałabym wiedzieć.
Rzuciła ci jakąś kopertę. Sprawdziłaś jej zawartość. To były zdjęcia twoje i Malik'a z imprezy, ze spaceru, gdy staliście rano przy oknie i jak wychodzi z twojego domu, a ty zaraz po nim. Otworzyłaś usta, żeby coś powiedzieć, ale nie mogłaś się wysłowić.
-Myślałaś, że będziecie mogli się ukrywać. On jest sławny, śledzą każdy jego krok. Myślałam że jesteś inna, a jednak. Jesteś dobra, ale zasady to zasady.
Wyszłaś z biura, trzaskając drzwiami. Zabrałaś swoje rzeczy i pojechałaś do chłopaków, żeby pogadać z mulatem. Drzwi otworzył ci Niall, który od razu go zawołał i poszliście do jego sypilani, gdzie uroniłaś kilka łez.
-Ktoś nas śledził i zrobił nam zdjęcia. Wyleciałam.
-Tak mi przykro. Ale damy sobie radę.
-Nie my, Zayn. Tylko ja. Dobrze wiedziałam jak to może się skończyć, ale i tak przespałam się z tobą. Po rpostu chciałam, żebyś wiedział że tam mnie nie znajdziesz. Poza tym masz trasę i wiele nie zdziałasz.
Pocałowałaś go na pożegnanie i wyszłaś.
Następnego dnia zadzwoniono do ciebie z propozycją pracy w amerykańskim 'Teen Vogue'.
-Proponujemy podwójną pensję, jako fotograf i premię przy każdej pomocy innym. Jak się spiszesz, to przerzcuimy cię wyżej. I u nas nie ma zasady, że nie można spotykać się ze współpracownikami.
-Skąd pani o tym wie?
-Zayn Malik nam ciebie polecił, wysłał zdjęcia i wytłumaczył zaistniałą sytuację. I mów do mnie Lexi.
-Dobrze. Do zobaczenia w poniedziałek w pracy, Lexi.
Spakowałaś się i poleciałaś do Nowego Jorku. Tam znalazłaś mieszkanie i szybko zorientowałaś się w terenie. Chciałaś skontaktować się z Zayn'em, ale on tylko napisał 'Nie ma za co. Kiedyś się odwdzięczysz.'
*pół roku później*
W pracy szło ci świetnie. Oprócz fotografowania, byłaś stylistką i pomagałaś przy projektach. Ułożyłaś sobie życie od nowa.
Dostałaś zlecenie, żeby zrobić sesje idolom nastolatek dla 'Teen Vogue', choć juz dawno cię przenieśli. Rozkładałaś sprzęt, gdy usłyszałaś dobrze znane ci krzyki. Myślałaś że masz de ja vu. Drzwi się otworzyły, a wtedy ktoś objął cię od tyłu i zaczął kręcić dookoła. Gdy juz stałaś na ziemi, odwróciłaś się i wpiłaś się w wargi Zayn'a z tęsknotą.
-Nie w pracy,
Odsunęłaś się od niego, lekko speszona tą całą sytuacją.
-Tęskniłem.-szepnął ci do ucha chłopak
Podoba się?
O Jezu najsłodszy 0.0 Nie dziwie się dlaczego wygrałaś. To jest świetnie! Bez wahania mogę powiedzieć, że najlepszy jaki czytałam <3
OdpowiedzUsuńZajebisty! <3 Uwielbiam go! <3 Masz talent :3
OdpowiedzUsuńJeśli masz czas, to zapraszam na :
http://why-is-this-so-hard.blogspot.com/
i
http://imagin-onedirection-love.blogspot.com/