W środku nocy obudziło mnie łkanie dochodzące z bliska. Obok mojego łóżka klęczała Es, a po jej policzkach spływały łzy. Bez słowa wciągnęłam ją na łóżko i przytuliłam.
-Przepraszam za moje wcześniejsze zachowanie.-wychlipiała
-Nic się nie stało. Powinnam ci od razu powedzieć co planuje.
-Nie w tym rzecz. Gdy wyjechałaś, wszystko się zmieniło, a ja.......... Jestem w ciąży, Anne. A maleństwo potrzebuje chrzestnej tak jak rodziców.
-Mówisz poważnie?-nie wierzyłam że moja przyjaciółka, która mi wypominała że się przespałam z Zayn'em, zajdzie w ciąże.
-W takich sprawach nie żartuje, a poza tym zorientowałabyś się czy kłamie. Dlatego tak zareagowałam. Niall wie.-uprzedziła moje kolejne pytanie
-Lepiej idź spać.-zasugerowałam-Jest trzecia nad ranem, a za trzy i pół godziny mam odprawę, a ty powinnaś sie wyspać.
-Zawieźć cie?
-Za wcześnie. Przyszła mama i dom wariatów musi się wyspać. Tylko nie mów dokąd jadę. To będzie nasza tajemnica.
-Obiecuje. Dobranoc.-dała mi buziaka.
Wstałam tak, żeby nie obudzić Es. Przebrałam się i uszykowałam do wyjścia. Klucze do mieszkania zostawiłam w kuchni na stole, razem z listem pożegnalnym dla wszystkich. Wyciągnęłam torby i wyszłam na dwór, po drodze wyciągając telefon, żeby zadzwonić po taksówke. Szybko przyjechała i zawiozła mnie na lotnisko. Na moje nieszczęście, trafiłam na kierowce, który musiał mi opowiedzieć o swoim trudnym rozwodzie. Miałam dosyć jego wywodu i zamknął się po moich słowach.
-Koleś, jakaś laska wrobiła mojego faceta, który jest gwiazdą, przez co przywaliłam mu w nos, który rozbiłam. Zaczęłam się ciąć i brać, a moi przyjaciele musieli mnie pilnować w każdej minucie. Później wywieźli mnie na odludzie, do domu wariatów. Zrobiłam sobie tatuaż, a teraz muszę od nich odejść i odlatuje na inny kontynent. Kto ma gorzej?!
Żałujcie, że nie widzieliście jego miny. Był wyraźnie zadowolony, gdy wysiadłam i zapłaciłam. Aż się za nim kurzyło, gdy odjeżdżał.
Odprawa nie trwała długo, co mnie bardzo ucieszyło. Przez cały czas rozglądałam się na boki, jak małe dziecko, które szuka swoich rodziców, bo się zgubiło. Tyle że ja sprawdzałam, czy nikt znajomy mnie nie widzi, albo nie rozpozna. Głupie, bo niby kogo mogłam spotkać przed siódmą rano na lotnisku? Ale lepiej się upewnić, że nikt nie wie dokąd lecę.
W samolocie wygodnie rozsiadłam się w fotelu, założyłam słuchawki i odpłynęłam słuchając piosenek z 'Burleski'.
Dopiero obudziła mnie stewardessa, z informacją że zaraz lądujemy i mam zapiąć pasy. Odebrałam bagaże i pojechałam do hotelu. Zabrałam karte od pokoju i przetransportowałam się tam.
Pierwsze co zrobiłam to szybki prysznic i, ze względu na upał panujący na zewnątrz, ubrałam zestaw, który raczej rzadko nosiłam, a właściwie to wcale, bo nadal były przy ubraniach metki. Zabrałam potrzebne rzeczy, napisałam sms'a że jestem na miejscu i wyszłam zobaczyć mój nowy dom.
Pobiegałam trochę po sklepach i, obładowana torbami z nowymi ubraniami, starałam się wrócić do hotelu. Próbując się połapać w planie miasta, wpadłam na jakiegoś chłopaka, przez co upuściłam wszystkie rzeczy.
-Uważaj.-zaczęłam- Łatwo zauważyć, że nie widzę dokąd idę, to chociaż ty mogłeś patrzeć.
-Jasne, wszystko na mnie.-chłopak przyjrzał mi się uważniej, sama skądś dgo kojarzyłam-Annie? Moja mała Annie? To ja, Adam.
Wziął mnie w objęcia i zaczął podrzucać, jakbym nic nie ważyła. W końcu postawił mnie na ziemi i pomógł pozbierać rzeczy.
-Jak długo tu jesteś?
-Od jakiś pięciu godzin.
Adam zabrał część tareb i pomógłmi się dostać do apartamentu. Sam mieszkał już tu pięć lat, więc znał LA jak nikt inny.
Cały czas gadaliśmy o tym, co się działo przez te lata rozłąki. Musiałam mu opowiedzieć dlaczego tu jestem, więc dowiedział się co przeszłam w ostatnim czasie. Stwierdził, że jestem głupia, bo tak bardzo to przeżyłam(pocieszny przyjaciel) i nie dałam sobie wszystkiego wytłumaczyć, tylko wpakowałam się w to gówno. Ale powiedział, że moja decyzja o przeprowadzce była w miarę sensowna.
-Zamieszkasz u mnie.-stwierdził, kładąc się moim łóżku-Dla ciebie to za mała przestrzeń.
-Skąd wiesz, że chcę u ciebie mieszkać.-droczyłam się z nim-Minęło parę lat i teraz możesz być jakiś zboczeńcem, który czeka na naiwne dziewczyny, żeby je wykorzystać.
-Znasz mnie od dziecka. Spaliśmy w jednym łóżku i nic ci nie zrobiłem. A nawet gdyby, to masz wystarczająco siły żeby się bronić, a krzyczeć potrafisz, aż uszy więdną.
-Ale mi się nie chce.-położyłam się obok niego
-To niedaleko.
Wstał i wpakował moje rzeczy do torby, którą przerzucił sobie przez ramie. Widząc, że nie mam zamiaru sie podnosić, zrzucił mnie na podłogę. Próbowałam go zabić wzrokiem, ale nie wyszło. On tylko się ze mnie śmiał.
Wstałam i zabrałam resztę rzeczy i podążyłam za moim przyjacielem. To naprawdę było blisko. Miejsce do którego mnie zabrał okazała się gigantyczna willa, niedaleko plaży. Zapomniałam, że Adam ma bogatych rodziców i może wszystko. Pędem rzuciłam się na piętro i otworzyłam drzwi na końcu korytarza. Pokój był ogromny, miał garderobę oraz łazienkę, dwuosobowe łóżko i wielki balkon z widokiem. Jak na mnie przystało, torby i walizke rzuciłam w kąt i położyłam się na łóżku.
Po chwili wstałam zobaczyć resztę posiadłości. Znalazłam siłownie, boisko do kosza i basen, a także pokój z deskami do surfingu, czego będe musiała się nauczyć jak najszybciej.
Jest kolejny rozdział. Czekam na 5 KOMENTARZY. Jak myślicie, co będzie dalej? Znowu zgadniecie, jak w przypadku ciąży? Jak wam się podoba nowy wygląd bloga? Nudziło mi się trochę. Bierzcie udział w ankiecie. Dzięki za każde wejście;*
Jesteś Genialna ♥
OdpowiedzUsuńRozdział Najlepszy Pod Słońcem <3
Czekam na nn :P
A kim wgl. jest Adam .? ;P
Że przyjaciel to wiemy ;]]
Coś czuje że coś między Anne a nim będzie,a tego NIE chce .! ;/
Wolałabym jakby się wszystko ułożyło z Zayn'em ;P
Wygląd bloga: CUDNY ;)).!
Świeeetny ; )
OdpowiedzUsuńświetne, pisz częściej
OdpowiedzUsuńcudowne kiedy kolejna czesc?
OdpowiedzUsuńBoski ;]
OdpowiedzUsuń