czwartek, 2 sierpnia 2012

23

Wszyscy ucichli i spojrzeli w strone wejścia. Zrobiłam tak samo. W drzwiach stał On(kto by się spodziewał?). Mój wyraz twarzy zmienił się dyrastycznie.
-To mty wyjdziemy...-zaczęła Estera
-Nie. To ja wychodzę.
Buty nadal miałam na nogach, więc tylko chwyciłam za telefon i klucze i wyszłam z pomieszczenia, po drodze mijając Zayn'a. Wiedziałam jak się zachowa. Był przewidywalny.
-Anne! Czekaj! Chce to wyjaśnić!
Biegł, starając się mnie dogonić, choć wcale nie uciekałam. Wręcz przeciwnie, powoli zwalniałam. Dogonił mnie i złapał za ręke, żebym się zatrzymała. Dotarło do mnie, że za nim tęskniłam, ale musiałam być silna i niezależna. Uwolniłam ręke z uścisku.
-Masz pięć minut.
-To wszystko co widziałaś, te zdjęcia i inne, to kłamstwo. Jeden wielki spisek, uknuty przez Perrie. Nie mogła sobie poradzić z tym, że z nią zerwałem.-mówił szybko, nie przerywałam mu- Nigdy bym ci czegoś takiego nie zrobił, bo cię kocham. Ty jesteś jedyna w swoim rodzaju, do bólu szczera i nie ukrywasz tego co czujesz. Takich jak ona jest miliony, a ty tylko jedna. Wybacz mi, proszę.-w jego oczach widziałam skruchę. To była prawda.
-Załóżmy, że ci wierzę. W takim wypadku nie wybaczę ci, bo nic nie zrobiłeś. Ale i tak nie wrócę do ciebie. Może kiedyś, ale nie teraz. Nie po tym, co przeszłam. Żegnaj, Zayn.-zaczęłam odchodzić w tylko sobie znanym kierunku.
-Będe czekał. Wiedz, że nigdy cię nie opuściłem. Choć mnie nie widziałaś, to ja czuwałem.-mówił z oddali.
Te słowa odbijały się echem w mojej głowie przez dłuższy czas. Nadal go kochałam. Chlernie mocno. Mocniej, niż bym chciała.
Byłam na miejscu. Wzięłam głęboki oddech i otworzyłam mosiężne drzwi uniwersytetu. Byłam pewna tego, co chciałam zrobić. Weszłam do odpowiedniego pokoju, w którym siedziała kobieta za stertą papierów na biurku. Na mój widok uśmiechnęła się.
-Anne Evans.-upewniła się-Jesteś pewna?
-Tak. Chcę się przeniesć do Los Angeles.
-Kiedy?
-Jak najszybciej.-nie wachałam się
-Wszystko już załatwione. Najbliższy lot jutro. Pasuje?
-Tak. Muszę przestać żyć przeszłością i zacząć od nowa.
Spędziłam jeszcze kilka godzin w biurze, wypełniając papiery. Mary, bo tak miała na imię, była wyrozumiała i nie próbowała mnie powstrzymać. Dała mi wszystko, czego potrzebowałam do LA i wróciłam do domu.
W środku nikogo nie było. Poczułam się samotna, bo dopiero wróćiłam po dwóch miesiącach i nikogo nie było obok. Ale sama się tak załatwiłam.
Z drugiej strony to nawet lepiej, bo nikt nie spróbował mnie powstrzymać.
Spakowałam najważniejsze rzeczy i część ubrań do walizek i toreb i schowałam wszystko do szafy, dla pozoru. Wzięłam laptopa i usiadłam na łóżku z zamiarem zarezerwowania hotelu. Przy okazji ściągnęłam mapę miasta i ją przestudiowałam, żeby umieć się poruszać. Znalazłam także miejsca warte zobaczenia, gdzie jest uczelnia i mój rozkład zajęć.
Odłożyłam laptopa i zaczęłam przeglądać papiery, które dała mi Mary. Akurat w tym momencie do mojej sypialni wparowała Es, wraz z Niall'em. Zdążyłam schować wszystkie kartki, ale nie zamknąć stron o LA.
-Wow, dziewczyno.-powiedziała Estera, widząc mojego laptopa-Przypominam ci, że wakacje się kończą. chyba nam nie uciekasz,co?
Zażartowała, ale natychmiast przestała, gdy zauważyła że tylko ona się śmiała.
-Coś w tym stylu-mruknęłam i podałam jej papiery.
-Kiedy wrócisz?-spytał blondyn
-Nigdy. A nawet jeśli, to nie w najbliższych latach.
-Nie możesz!-moja przyjaciółka wstała-Nie teraz! Ja cię potrzebuje!
Wybiegła, nawet nie racząc mi powiedzieć, co się stało. Irlandczyk tylko na mnie spojrzał przepraszającym wzrokiem i też zniknął, zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć.
Z bezsilności opadłam ciężko na łóżko i zasnęłam.


Są komentarze-jest nowy post. Nadal pozostaje zasada.
Jak wam się podoba? Mi tak średnio. Co myślicie o Perrie? Ja, szczerze mówiąc, nie trawie jej. Tak po prostu, nie potrafie tego wytłumaczyć. Może jakbym ją znała, to bym osądzała, ale tak............
Jak będzie z 10 komentarzy to mogę dodać jakiegoś imagina. Chcecie?

6 komentarzy:

  1. fajnie ;3
    ..zgaduję że Es bd w ciąży ;D
    czekam na następny rozdział ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. haha :D też pierwsze co to pomyślałam że Es bd w ciąży.
    Rozdział jak zwykle świetny :D:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Zarąbisty <3
    Rozdział jak zwykle genialny :P
    Czekam na nn ;D
    Tylko niech Anne nie wyjeżdża,niech bd z Zaynem ;]]

    Ja Perrie lubię ; ) Jest śliczna i ma nieziemski głos ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z tym że Es bg z ciąży. Perrie- niezbyt:/ Rozdział nieziemski<3

    OdpowiedzUsuń
  5. fajowy pisz dalej

    OdpowiedzUsuń