czwartek, 13 grudnia 2012

33

-Śniadanie, pani Malik.
Do pokoju wszedł Zayn, z wielką tacą ze śniadaniem. W oczy rzuciła mi się złota obrączka na jego dłoni. Automatycznie zerknęłam na swoją.
-Przez chwilę myślałam, że to tylko sen.
-Niby czemu?
-Nie wiem. Przecież każda para zaręcza się po 2 tygodniach, a parę godzin później bierze ślub.-za mój sarkastyczny ton dostałam buziaka
-Sama chciałaś. Nikt ci nie kazał, a pijani nie byliśmy.
-Nie mówiłam że żałuję, bo nie mam czego.
Zjedliśmy śniadanie i położyliśmy się na łóżku. Właśnie taki był plan na cały dzień. Tylko my dwoje, cały dzień tylko dla nas. Bez chłopaków i ich docinek i dziewczyn, które się z nimi sprzeczają.
Siedziałam, a Zayn leżał z głową na moich kolanach. Uśmiech nie schodził nam z twarzy. Jedliśmy truskawki z czekoladą. Pyszności. Dyskutowaliśmy co będzie za parę lat. Ja chciałam dom w Londynie, a wakacje spędzać we dwójkę, choćby parę dni. Jak zawsze wyszło na moje.
-Jak cicho.-stwierdziłam-Tak nienaturalnie, ale przyjemnie.
-Coś innego.-zadzwonił telefon-I koniec ciszy. To Paul, pewnie chce mnie ochrzanić.
Wstał i wyszedł, żebym  nie słyszała niczego. Głupia nie jestem, wiem, że to nie było cukierkowe. Chciałam już do niego iśc, ale mnie wyprzedził. Wyraźnei byłow idać że nie jest szczęśliwy z tego, co słyszał. Usiadłam mu na kolanach i przytuliłam.
-Wytwórnia nie jest zadowolona z naszego ślubu.
-Przeze mnie. Nie zaprzeczaj.
-Twierdzą że jesteś zbyt...bezczelna i tworzymy zbyt kontrowersyjną parę.
-Postaram się, żeby mnie inaczej postrzegali.
-I jeste jeszcze coś. Chcą, żebyśmy się ukrywali.
Bez słowa wzięłam jego telefon do ręki. Zapowiada się piękna rozmowa między żoną Malik'a i wytwórnią.

4 komentarze: