piątek, 19 października 2012

31

Obudziłam się rano, przeciągnęłam się i ruszyłam z zamkniętymi oczami w stronę drzwi od balkonu, a raczej powinny tam być. Ręką nie natrafiłam na klamkę, więc otworzyłam oczy i rozejrzałam się dookoła. To nie był mój pokój w LA. Podeszłam do okna i je odsłoniłam, a widok, który zobaczyłam, zapierał dech w piersiach. Za oknem rozciągały się różne budynki, podświetlone na różne kolory, ze względu na to, że była noc.
Prawie podskoczyłam i chciałam się bronić, czując, że ktoś mnie obejmuje od tyłu.
-Vegas w nocy jest niesamowite.-powiedział Zayn, otwierając okno. Oparłam się o parapet i wychyliłam na zewnątrz.
-Nie zakradaj się tak. - obróciłam się - Gdzie byłeś?
-Musiałem coś załatwić. Nic złego, nie martw się. Przestraszyłem cię?
-Marne szanse. Przypominam, że trenuje sztuki walki, w tym boks też i to może się źle skończyć.
-To pokaż.
Nadal stałam tyłem do niego, a on zaczął mnie całować. Dopóki wiedziałam jak zareagować, odwróciłam  się i jednym ruchem rozłożyłam go na podłodze. Jego mina była rozbrajająca, gdy leżał na brzuchu, z ręką na plecach. Usiadłam na nim rozkrokiem i pochyliłam się, żeby pocałować w policzek.
-Na siłownie się zapisz, kocie.
Ten tylko się uśmiechnął. Szybkim ruchem wstał i rzucił mnie na łóżko. Teraz ja leżałam na plecach, a on znajdował się nade mną i przygwoździł moje ręce po bokach.
-Mówiłaś coś, kocie? - zaszydził ze mnie - A gdybym był nieznajomym? Mógłbym cię teraz wykorzystać.
-Gdybyś był nieznajomym to co innego. A co do wykorzystania..... A tak wogóle to....? - nie dokończyłam, bo Zayn zaczął mnie całować.
-Zamknij się. Usta są nam potrzebna do czegoś innego.

Zmęczona i uśmiechnięta padałam na poduszki. Malik leżał podpierając się na łokciu i mi się przyglądał.
-Muszę cię częściej napadać, jeśli to tak się kończy.
-Ale i tak masz się zapisać na siłownie. Nie powinnam cie rozłożyć. - mulat patrzył na mój brzuch - Co? Coś nie tak?
-Wszystko jest w porządku, tylko....
Zrozumiałam o co mu chodzi. Już od jakiegoś czasu rozglądał się za wszystkim związanym z tym tematem. Przytuliłam się do niego.
-Chcesz dziecka, prawda? - szepnęłam
-Tak, ale ty nie, rozumiem.
-Chcę! Nawet nie wiesz jak bardzo.
-Ale?
-Mam nauke i jestem młoda, ty też. Jeśli zajdę w ciąże to koniec imprez, nie wrócę na studia. A co z tobą?
-Przerwa w karierze to nie koniec świata. A bez alkoholu i papierosów da się przeżyć. Poczekamy i zobaczymy, co będzie.




Zaczyna mi brakować poooomysłóóóów....... Badziewie, jak dla mnie. Serio. Mam imagina +18. Chcecie?

niedziela, 7 października 2012

30

-Anne, pobudka.-usłyszałam głos Zayn'a, który jeździł opuszkami po moich plecach
-Po co? Jest weekend i do kompletu ósma rano.
Otworzyłam oczy i usiadłam na łóżku, wcześniej dostając buziaka.
-Dzisiaj jedziemy do Las Vegas, bo za tydzień zaczynamy trasę. Jedziesz z nami?
-Z tobą na koniec świata.-udawałam typową dziewczynę-Udawanie waszej fanki to nie moja bajka. Poza tym niektórzy z nas mają studia i muszą się uczyć.
-Nie musisz niczego udawać. Po prostu chce wsparcia od mojej dziewczyny. A co do studiów, to pogadałem z paroma osobami i okazało się, że już wszystko masz zrobione. I masz wolne do następnej jesieni.
-Czyli ty już mi zaplanowałeś wakacje.
Gdy to mówiłam, wchodziłam do garderoby. Wtedy Zayn do mnie podszedł, złapał na wysokości kolan i podniósł. Zaczął biegać po całym domu, krzycząc że zabiera mnie ze sobą. Ubaw miałam niezły.
-Nacieszyłeś się już? Bo ja muszę się przebrać, bo obiecałam dziewczynom zakupy. Chociaż, skoro już tak biegasz, to możesz mnie zanieść na miejsce.
-A co ja, tragarz?
Postawił mnie i poszłam do sypialni.Ogarnęłam się i zeszłam na dół. Po drodze zgarnęłam El i Es, które były już gotowe.
-Na serio jedziesz z nimi?-Eleanor nie wierzyła w to
-No pewnie, a czemu nie?
-No wiesz, będziesz musiała chodzić na ich koncerty, znosić tłumy fanek. Plus próby, wywiady, sesje. Teksty dziewczyn, które chcą za nich wyjść i inne.
-Koncerty jakoś przeżyje. A co do fanek, to będe mogła go przypilnować.
-Nie ufasz Malik'owi?
-Nie ufam dziewczynom. Szczególnie po tym, co się działo.
-Spoko. Perrie już ci nie przeszkodzi. Zawsze się znajdzie pare wariatek. Ale po tym filmiku masz luz.
Zostawiłyśmy ten temat w spokoju. Żadna z nas nie chciała tego ciągnąć. Biegałyśmy po sklepach jak oszalałe. Z każdego wynosiłyśmy kolejne torby. Ja kupiłam najmniej, ze względu że dla mnie to była norma. Co tydzień miałam coś nowego.
Dziewczyny były bardzo zawiedzione, gdy Lou zadzwonił, że mamy już wracać. Niechętnie wróciłyśmy i, podczas gdy siedzieli i oglądali jakiś film, ja pakowałam się. Po jakimś czasie (4 godziny) udało mi się wszystko pomieścić. Padłam na łóżko ze zmęczenia. W tamtym momencie potrzebowałam chwili spokoju, ale, po raz kolejny, nie dostałam tego co chciałam, bo wparował Zayn.
-Pore to sobie wybrałeś.-mruknęłam
-Niby czemu?
-Bo gdy cię potrzbuje do pakowania, to cię nie ma, a jak chce być sama, to przychodzisz. Przez ciebie nei zasnę.
-I dobrze. Za chwilę mamy samolot, więc wyśpisz się w drodze.
Wstałam i znieśliśmy walizki na dół. Od razu pojechaliśmy na lotnisko. Nic dalej nie powiem, bo w samolocie od razu położyłam głowę na kolanach Malik'a i zasnęłam.